Polowali na małżeństwa. Brutalne metody zabójców szokują. Wpadli przez wypadek drogowy

2026-06-08 9:30

Najpierw bez śladu zniknęli Dorota i Zbigniew Sobańscy. Trzy lata po tym incydencie uprowadzono i zamordowano kolejne małżeństwo z Gliwic – Małgorzatę i Pawła Siudzińskich. Sprawców obu zbrodni połączyły te same osoby. Złapano ich po drugim zabójstwie, ponieważ ulegli wypadkowi drogowemu. Zaginięcie pierwszej pary wyjaśniono jednak dopiero po wielu latach.

Planowali rozbój, dokonali morderstwa. Dramat pary z Gliwic

Wydarzenia miały miejsce 12 lutego 2004 roku w gliwickiej dzielnicy Łabędy. W jednym z domów mieszkali Małgorzata i Paweł Siudzińscy. Na zewnątrz wydawało się, że wiodą dostatnie życie, na co wskazywały między innymi dwa posiadane przez nich samochody. Z tego powodu posiadłość przykuła uwagę Romana C. oraz Tobiasza W., którzy przez kilka dni obserwowali budynek. Ich zamiarem był napad rabunkowy. W akcji miał uczestniczyć także 17-letni wówczas Sergiusz, brat Tobiasza.

Tego dnia Paweł Siudziński opuścił dom, w którym pozostała jedynie jego żona. Wówczas przestępcy włamali się do środka i obezwładnili Małgorzatę. Niespodziewanie mężczyzna wrócił po zapomniany telefon. Został brutalnie pobity i skrępowany. Małżeństwo umieszczono w ich własnym samochodzie i porwano. Przedtem napastnicy ukradli z domu komputer, telefon oraz butelkę whisky. Następnie przez wiele godzin bez celu wozili swoje ofiary po Śląsku, Małopolsce i województwie świętokrzyskim. Prawdopodobnie chcieli gdzieś porzucić związane ofiary, ale w miejscowości Zbeltowice samochód, w którym znajdowali się uprowadzeni oraz Roman C. i Tobiasz W., wpadł do rowu i przewrócił się na dach.

Mieszkańcy wsi szybko zgromadzili się na miejscu, aby pomóc wyciągnąć pojazd. Kolejne wydarzenia są dość niejasne. Mimo że Paweł i Małgorzata Siudzińscy mieli mieć skrępowane dłonie i opaski na oczach, nikt z obecnych nie poinformował policji. Nie jest jasne, czy napastnicy zdjęli ofiarom opaski, czy też zsunęły się one podczas wypadku. Prawdopodobnie w tamtym momencie zapadł wyrok na małżeństwo. Brutalna egzekucja rozpoczęła się w pobliskim lesie. Najpierw sprawcy próbowali udusić kobietę. Kiedy zaczęła się bronić, jeden z bandytów ugodził ją nożem w szyję. Małgorzata szybko wykrwawiła się na śmierć. Jej mąż został przywiązany do drzewa i również duszony, a następnie wielokrotnie uderzony w głowę kluczem francuskim. Roman C. i Tobiasz W. załadowali ciało kobiety i nieprzytomnego Pawła do auta i odjechali. W innym lesie wyrzucili zwłoki Małgorzaty, a mężczyznę ponownie przywiązali do drzewa i zostawili.

Złapani w walentynki. Wstrząsająca prawda wyszła na jaw po latach

Sprawcy wpadli 14 lutego, gdy ponownie uczestniczyli w wypadku samochodowym, kierując autem należącym do Siudzińskich. Roman C. i Tobiasz W. nie potrafili logicznie wytłumaczyć, dlaczego poruszają się tym pojazdem. W dodatku wewnątrz znajdowały się ślady krwi. Obaj usłyszeli wyroki dożywotniego pozbawienia wolności.

Jednak to nie zamyka tej makabrycznej sprawy. Okazało się, że Roman C. i Tobiasz W. dokonali wcześniej jeszcze innej zbrodni. We wrześniu 2001 roku zaginęli Dorota i Zbigniew Sobańscy z Gliwic. Początkowo sądzono, że to zwykłe zaginięcie, ale wkrótce odnaleziono ich samochód, w którym znajdowały się między innymi kominiarki i łopaty. Funkcjonariusze ustalili, że małżeństwo prowadziło bar i było zadłużone na około 80 tysięcy złotych. Mimo intensywnego śledztwa, nie udało się ująć sprawców.

Przełom w śledztwie nastąpił 14 lat później. W 2015 roku w lesie niedaleko jeziora Dzierżno w Gliwicach odnaleziono ludzkie kości. Badania potwierdziły, że to szczątki zaginionego małżeństwa. Tajemnicę udało się rozwiązać, gdy ze śladów pozostawionych w samochodzie Sobańskich wyizolowano DNA Romana G. – recydywisty dobrze znanego policji. To on, wspólnie z Tobiaszem W., porwał Sobańskich z ich mieszkania przy ulicy Okrzei w Gliwicach. Następnie przekazali ich Romanowi C., temu samemu, który z Tobiaszem W. zamordował Siudzińskich, a także Piotrowi S. i obywatelowi Łotwy Vladimirsowi A. Ten ostatni był wierzycielem Sobańskich i to on zlecił porwanie. Oprawcy chcieli zmusić parę do zwrotu długu, więżąc ich przez kilkanaście godzin w studzience kanalizacyjnej.

Ponieważ Sobańscy nie dysponowali taką kwotą, zostali brutalnie pobici i zakopani żywcem. W tym postępowaniu Roman C. otrzymał kolejny wyrok dożywotniego więzienia za morderstwo, a Tobiasz W. został skazany na 3,5 roku pozbawienia wolności za porwanie połączone ze szczególnym udręczeniem.

Pokój Zbrodni - Monika zabiła męża