Rolnik uważał, że asfalt to jego ziemia
Zdarzenie z 7 sierpnia przy ulicy Rybackiej w Gliwicach obiło się szerokim echem w kraju. Józef M., 60-letni rolnik, wjechał ciągnikiem rolniczym na nową drogę i zniszczył około 200 metrów nawierzchni. Mężczyzna od początku twierdził, że jest właścicielem tego gruntu, a roboty budowlane wykonano bezprawnie. Został zatrzymany przez policję jeszcze podczas orania.
Śledczy zarzucają mu zniszczenie mienia wielkiej wartości, szacując szkody na blisko 300 tysięcy złotych. Grozi mu za to kara do 10 lat pozbawienia wolności. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o zastosowaniu wobec rolnika trzymiesięcznego aresztu tymczasowego.
Znany prawnik broni rolnika: "To wstyd dla państwa"
Wizerunek skutego kajdankami rolnika wywołał duże kontrowersje. W sprawę włączył się Janusz Wojciechowski, znany prawnik, który dostrzega w tej sytuacji duże nieprawidłowości. Na swoich profilach społecznościowych wyraził swoje oburzenie zaistniałą sytuacją.
- Ten przykry obraz jest już wstydem dla państwa, a będzie jeszcze większym, gdy okaże się, że bezprawie było po stronie władzy, a rolnik jedynie się przed tym bronił
- napisał w sieci Wojciechowski.
Zdaniem polityka to właśnie 60-latek może być rzeczywistą ofiarą całego zdarzenia.
- Coraz więcej znaków wskazuje, że tak właśnie było, że to nie został asfalt skrzywdzony, tylko rolnik
- dodał polityk.
Petycja do Prokuratora Generalnego w sprawie uwolnienia rolnika
Wojciechowski złożył u Prokuratora Generalnego petycję z żądaniem natychmiastowego zwolnienia aresztowanego rolnika z Gliwic. Pismo zatytułowane "Uwolnić rolnika - moja petycja do Prokuratora Generalnego" zwraca uwagę na nieścisłości w dotychczasowym postępowaniu. Prawnik wnioskuje o dokładne ustalenie, czy Józef M. był posiadaczem działki i czy jego zachowanie nie mieściło się w granicach prawa.
Czy zniszczenie asfaltu przez rolnika było legalne?
Wojciechowski powołuje się na przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące tzw. samopomocy posesoryjnej. Zwraca uwagę, że prawo chroni nie tylko właścicieli, ale również posiadaczy nieruchomości.
- Zgodnie z art. 343 § 2 Kodeksu cywilnego: „Posiadacz nieruchomości może niezwłocznie po samowolnym naruszeniu posiadania przywrócić własnym działaniem stan poprzedni; nie wolno mu jednak stosować przy tym przemocy względem osób”
- cytuje przepisy były europoseł.
Wojciechowski przekonuje, że jeżeli rolnik od dłuższego czasu użytkował ten teren, a budowa drogi odbyła się niezgodnie z prawem, jego zachowanie mogło stanowić dozwolone przywrócenie pierwotnego stanu rzeczy. Dodatkowo podkreśla, że mężczyzna nie stosował przemocy wobec innych ludzi w trakcie incydentu.
Areszt tymczasowy dla rolnika
Polityk uważa również, że zastosowanie aresztu tymczasowego w tej sprawie jest zdecydowanie przedwczesne i niewspółmierne do winy. Zaznacza, że areszt nie powinien pełnić funkcji kary przed wydaniem prawomocnego wyroku przez sąd.
- Tymczasowego aresztowania nie stosuje się, jeżeli wystarczający jest inny środek zapobiegawczy
- wskazuje w petycji.
Prawnik podkreśla, że Józef M. ma stałe miejsce pobytu i zajmuje się własnym gospodarstwem, dlatego nie ma podstaw, by obawiać się jego ucieczki. Pobyt w areszcie może za to doprowadzić do poważnych problemów finansowych w jego rolniczej działalności.
- Nie powinno dojść do sytuacji, w której przedmiotem ochrony państwa staje się przede wszystkim asfalt, natomiast pomija się wolność człowieka i możliwość, że to właśnie on został pokrzywdzony bezprawnym działaniem
- podsumował Wojciechowski.