W piątek, 7 sierpnia 2026 roku, 60-letni Józef M. użył ciągnika, aby zniszczyć świeży asfalt na ulicy Rybnickiej w Gliwicach. Mężczyzna został szybko zatrzymany przez funkcjonariuszy. Swoje zachowanie tłumaczył walką o ziemię przodków, którą odebrano mu na mocy decyzji administracyjnych. Urzędnicy twierdzą z kolei, że teren należy do gminy i został przejęty legalnie w 2021 roku decyzją wojewody. Choć rolnik otrzymał odszkodowanie, nigdy nie zaakceptował tego faktu. Kolejne dwie działki przeszły na własność miasta na podstawie planu zagospodarowania przestrzennego, który zakładał tam budowę długo oczekiwanej drogi publicznej. Tym razem Józef M. odmówił przyjęcia pieniędzy, które wciąż znajdują się w depozycie sądowym. Zdesperowany mężczyzna zaorał jezdnię, aby pokazać swój sprzeciw. Jak informuje „Fakt”, 60-latek prowadzi samotniczy tryb życia, nie ma rodziny, a jego największą miłością są własne grunty i ukochany pies.
Zatrzymany 60-latek złożył wyjaśnienia i przyznał się do zarzutów. Prokuratura Gliwice-Zachód poinformowała, że podejrzany upierał się przy swoim prawie własności do zniszczonej działki, jednak nie okazał żadnych dokumentów potwierdzających te słowa. Decyzją sądu mężczyzna trafił do tymczasowego aresztu na trzy miesiące, co wywołało burzliwą dyskusję w internecie. Chociaż rolnik nie uchodzi za osobę niebezpieczną, z nieoficjalnych informacji wynika, że groził ponownym uszkodzeniem drogi po wyjściu na wolność, co przesądziło o zastosowaniu izolacji.
Z relacji dziennikarki „Faktu” wynika, że Józef M. był człowiekiem zamkniętym w sobie. Nie założył rodziny i sporadycznie widywał się z innymi osobami. Mimo to sąsiedzi opisują go jako spokojnego obywatela, mocno zżytego z przyrodą i swoimi zwierzętami.
Sąsiedzi zaopiekowali się zwierzętami Józefa. Czy może trafić do więzienia? Straty oszacowano na ogromną kwotę
Mieszkańcy okolicznych domów potwierdzają, że wzięli pod opiekę psa aresztowanego 60-latka. Zwierzę jest regularnie karmione i nadzorowane. Rozmówczyni dziennika „Fakt” przyznała, że czworonóg bardzo tęskni za panem i głośno szczekał przez pierwsze dni po jego zniknięciu. Kobieta dodała również, że sąsiedzi uważają aresztowanie rolnika za niesprawiedliwe.
Szkody wyrządzone przez Józefa M. oszacowano na kilkaset tysięcy złotych. Grozi mu pozbawienie wolności, jednak niewykluczone, że sąd orzeknie wyrok w zawieszeniu oraz obciąży go kosztami naprawy nawierzchni. Będziemy na bieżąco informować o postępach w tej sprawie.