Spis treści
Zapadł wyrok ws. tragicznego pobicia 28-letniego Marcina w Sosnowcu
Rozprawa dotycząca tragicznego finału pobicia 28-letniego strażnika więziennego rozpoczęła się w czwartek w samo południe przed Sądem Rejonowym w Sosnowcu. Tragedia, w wyniku której życie stracił Marcin M., rozegrała się latem 2024 roku. Wtedy to trzej szesnastoletni chłopcy – Dominik, Jakub i Wiktor – brutalnie zaatakowali mężczyznę. Obrażenia były na tyle poważne, że poszkodowany zmarł w placówce medycznej kilka dni po zdarzeniu.
Sędziowie uznali nastolatków za winnych popełnienia zarzucanych czynów i zdecydowali o umieszczeniu ich w ośrodku wychowawczym. Spędzą tam najbliższe trzy lata swojego życia.
Wyrok jest nieprawomocny. Nastolatkowie nie przyznali się do winy. Zostali skazani za pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Odpowiadali jako nieletni. Wszyscy mieli wtedy nieukończone 17 lat.
- Ten wyrok jest niesprawiedliwy. Oni w wieku 21 lat będą mogli zacząć nowie, normalne życie, nam życia dziecka już nic nie zwróci - powiedziała ze łzami w oczach pani Grażyna, mama pobitego Marcina. - Oni nas nigdy nie przeprosili. Nawet jedno słowo nie padło, kompletnie nic. Czuliśmy się na tych rozprawach, jakbyśmy to my byli temu wszystkiemu winni, że nasze dziecko nie żyje. Ciężko cokolwiek na ten temat powiedzieć... - urywa pani Grażyna.
Sąd nie uznał także, by rodzicom pana Marcina zadośćuczynić finansowo. Pełnomocnik wnioskował, by od każdego ze skazanych nastolatków rodzice potrzymali po 20 tys. zł , w sumie 60 tys. zł. Sąd jednak ten wniosek oddalił. - To miała być kwota pozwalająca chociaż częściowo zadośćuczynić pokrzywdzonym, ale też nie miała być to kwota zaporowa. Sąd zdecydował, tak jak zdecydował - komentował mecenas.
- Za dużo emocji jest po tym wyroku. Minęły dwa lata, ale sytuacja dla nas jest bardzo trudna. Jak możemy czuć, że jest sprawiedliwość? W czym? Taki jest wymiar sprawiedliwości w Polsce w stosunku do nieletnich i jak się to nie zmieni, to ja bardzo współczuję innym ludziom, którzy doznają ze strony nieletnich takich lub podobnych zdarzeń - mówił pan Jacek, ojciec Marcina Mizi.
Brutalny atak podczas Dni Sosnowca
Przypominamy, że do tragicznych wydarzeń doszło 9 czerwca 2024 roku w godzinach wieczornych na terenie Zagłębiowskiego Parku Sportowego, podczas hucznych obchodów Dni Sosnowca. Marcin przybył tam na muzyczne wydarzenie w towarzystwie swojej partnerki. W pewnej chwili mężczyzna został znienacka zaatakowany przez trzech młodych chłopaków, którzy mieli po szesnaście lat.
Sprawcy wymierzali ciosy na oczach tłumu świadków. Ciężko ranny 28-latek trafił pod opiekę lekarzy, którzy desperacko walczyli o jego uratowanie. Obrażenia okazały się jednak zbyt duże i Marcin zmarł w szpitalu.
Informacja o jego śmierci wywołała fale oburzenia i smutku w całym kraju. Sieć zalały kondolencje dla najbliższych oraz pełne niedowierzania komentarze, jak w otoczeniu tylu osób mogło dojść do tak drastycznego zdarzenia.
Rodzina podjęła niezwykłą decyzję
Dramat tej historii potęgował fakt, że Marcin miał przed sobą całą przyszłość. Był pracownikiem Służby Więziennej, a na wrzesień planował wesele ze swoją ukochaną kobietą.
Pomimo ogromnego cierpienia po stracie, bliscy podjęli szlachetną decyzję. Zgodzili się na pobranie organów zmarłego, dzięki czemu jego narządy mogły uratować życie innym potrzebującym pacjentom.
W połowie czerwca, tydzień po tragicznym zdarzeniu, ulicami Sosnowca przeszedł pochód ku czci zmarłego. Mieszkańcy zgromadzili się tłumnie w miejscu brutalnego ataku, by zapalić znicze i uczcić pamięć 28-letniego Marcina.
Zebrani przemaszerowali następnie w ciszy, manifestując w ten sposób swój sprzeciw wobec rosnącej fali młodzieńczej agresji. Podkreślano również bierność osób, które przyglądały się tragedii, nie podejmując żadnej interwencji.
Pobili Marcina na śmierć. Mieszkańcy wyszli z piękną inicjatywą: