Spis treści
Nowa restauracja w Katowicach i nietypowa pikieta
Działalność Tatarlandu w katowickim Starym Dworcu rozpoczęła się oficjalnie 10 lipca 2026 roku. Miejsce to słynie z przygotowywania różnorodnych steków i tatarów, jednak to właśnie wprowadzenie do karty mięsa końskiego spotkało się z największym oburzeniem społecznym.
Aktywiści zapowiedzieli, że już w najbliższą sobotę, 25 lipca, przed wejściem do lokalu odbędzie się demonstracja. Inicjatorzy zachęcają do udziału w niej wszystkich mieszkańców, dla których los tych wierzchowców nie jest obojętny.
– Dość traktowania koni jak mięsa – apelują.
Polecany artykuł:
Wydarzenie zostało zaplanowane jako całkowicie pokojowe zgromadzenie obrońców praw zwierząt. Uczestnicy pikiety zamierzają głośno sprzeciwić się handlowi i jedzeniu koni, a także uświadomić społeczeństwu, w jak ogromnym stopniu zwierzęta te są eksploatowane przez całe swoje życie. Aktywiści przypominają, że konie od zawsze rzetelnie pomagają ludziom w codziennym transporcie, rolnictwie czy rekreacyjnym jeździectwie.
Według organizatorów manifestacji prawdziwy dramat wierzchowców zaczyna się w momencie utraty sił, kiedy z powodu wieku i zdrowia przestają być użyteczne dla człowieka.
– Koń przez całe życie jest wykorzystywany przez człowieka. Ciągnie dorożki i wozy, jest wykorzystywany w jeździectwie i służy ludziom na wiele sposobów. Jest traktowany jak przedmiot, a nie czująca, wrażliwa istota! – piszą organizatorzy protestu.
Inicjatorzy akcji z przykrością zaznaczają, że wyeksploatowane i skrajnie wyczerpane pracą zwierzęta nagminnie odsyłane są na rzeź. Jak zgodnie podkreślają uczestnicy ruchu: „To okrutny finał życia zwierzęcia, które przez lata służyło człowiekowi”.
Aktywiści apelują o zmianę statusu prawnego koni
Twórcy weekendowego protestu pragną jednocześnie nagłośnić trwające obecnie debaty publiczne, które mają na celu ostateczne wpisanie koni na listę zwierząt towarzyszących.
– To moment, w którym możemy pokazać, że społeczeństwo nie chce widzieć koni na talerzu – przekonują.
W ocenie manifestujących brakuje jakichkolwiek etycznych lub moralnych podstaw do uśmiercania w rzeźniach wierzchowców, które wcześniej przez wiele lat w pocie czoła pracowały na rzecz ludzi.
– Przyjdź. Stań z nami. Pokaż, że koń nie jest produktem ani daniem w restauracyjnym menu. Koń nie jest mięsem – apelują.
Restauracja w Katowicach serwuje dania z koniny
Gastronomiczny punkt Tatarland wystartował w piątek, 10 lipca, w zabytkowych podziemiach Starego Dworca przy ulicy Dworcowej. Lokal usytuowany na poziomie -1, tuż obok restauracji Taj, pomieści jednorazowo około pięćdziesięciu głodnych klientów.
Karta dań bazuje głównie na tatarach oraz smażonym mięsie różnego pochodzenia. Największe kontrowersje budzi jednak możliwość zamówienia koniny, w tym specjału w postaci tatara „Czarny Koń” wycenionego na 78 złotych. Z kolei koński stek to wydatek rzędu 142 złotych. W szerokiej ofercie nowo otwartego lokalu klienci znajdą również inne, niezwykle oryginalne warianty tatarów, takie jak:
- Czerwony Klasyk ze świeżej wołowiny za 68 zł,
- Rykowisko przygotowane z mięsa jelenia w cenie 88 zł,
- Dzika Owca przyrządzana z mięsa muflona za 98 zł,
- Cichy Trop w całości z sarniny dostępny za 98 zł,
- Srebrny Holender z ryby śledziowej za 58 zł,
- Złoty Samuraj na bazie szlachetnego tuńczyka za 98 zł,
- Burak i Dym w wersji w 100 procentach roślinnej za 48 zł.
Oprócz surowych propozycji goście restauracji mogą również skosztować klasycznych, wysmażonych steków z wołowiny oraz wspomnianych wcześniej potraw z końskiego mięsa.
Związek dziczyzny w restauracyjnym menu z kulturą polowań
Aktywiści jasno deklarują, że są stanowczo przeciwni zabijaniu i zjadaniu jakichkolwiek dzikich zwierząt, takich jak sarny, muflony czy jelenie, które także zajmują ważne miejsce w ofercie opisywanego lokalu. Przyznają jednocześnie, że to właśnie dramatyczny los koni jest najsilniejszym impulsem ich obecnej, ulicznej mobilizacji.
– W tej restauracji serwowane jest również mięso innych zwierząt, takich jak jelenie, sarny czy muflony. Nie zgadzamy się także na ich zabijanie. Wiemy jednak, że dziś nie jesteśmy w stanie wygrać z kulturą polowań i powszechną akceptacją spożywania tzw. dziczyzny w Polsce. Dlatego dziś walczymy o konie – podkreślają.