Nocny incydent w Jastrzębiu-Zdroju. Mieszkańcy wezwali służby z powodu białych kangurów

2026-06-09 11:20

Mieszkańcy Jastrzębia-Zdroju przecierali oczy ze zdumienia, widząc po zmroku białe kangury na ulicach miasta. Służby masowo odbierały nietypowe wezwania i szybko przystąpiły do poszukiwań egzotycznych zwierząt. Finał nocnej eskapady potwierdził, że torbacze opuściły teren prywatnej hodowli.

Kangury w Jastrzębiu-Zdroju

i

Autor: Anna Czubińska/Maja Kowalska

Białe kangury w Jastrzębiu-Zdroju zaskoczyły strażników miejskich

W sobotę, 6 czerwca, kwadrans po godzinie dwudziestej pierwszej operator numeru ratunkowego 112 odebrał wybitnie nietypowy sygnał od zszokowanego mieszkańca miasta. Zgłaszający przekazał dyspozytorowi, że po ulicy Pszczyńskiej w Jastrzębiu-Zdroju przemieszcza się biały kangur, co błyskawicznie postawiło lokalne służby w stan pełnej gotowości.

Urzędnik jastrzębskiego magistratu, opisujący późniejszą interwencję mundurowych, nie ukrywał ogromnego zaskoczenia całej jednostki. Dyżurny przyjmujący zgłoszenie początkowo nie mógł uwierzyć w słowa dzwoniącego mężczyzny, podejrzewając dość wyszukany żart.

– To raczej zgłoszenie, z którym chyba miał pierwszy raz do czynienia w swojej karierze w straży miejskiej – mówi dla "SE" Jacek Stefaniak.

Pierwotne przypuszczenia o głupim dowcipie błyskawicznie straciły rację bytu, gdy telefony zaczęły dzwonić. Jastrzębianie z różnych części aglomeracji nieustannie informowali operatorów, że obserwują egzotyczne torbacze skaczące po osiedlowych drogach.

– Za chwilę zaczął odbierać kolejne telefony od kolejnych mieszkańców, którzy mówili, że już w innych częściach miasta, na innych ulicach widzą białego kangura – relacjonuje rzecznik

Funkcjonariusze straży miejskiej ruszyli w teren, próbując namierzyć uciekinierów. W międzyczasie jeden z mieszkańców poinformował o kangurze przebywającym bezpośrednio na jego posesji, a mundurowi pilnie powiadomili właścicielkę prywatnej hodowli o zaistniałej sytuacji.

W sieci błyskawicznie udostępniono również galerię zdjęć ukazującą niespodziewanych uciekinierów z Jastrzębia-Zdroju, co wzbudziło ogromne zainteresowanie całej lokalnej społeczności.

Egzotyczna ucieczka w Jastrzębiu-Zdroju. Policja ustalała liczbę zwierząt

Działania w terenie wymagały natychmiastowego wsparcia dodatkowych jednostek, a nie jedynie samej straży miejskiej. Przedstawiciele urzędu miasta oficjalnie potwierdzili, że to funkcjonariusze policji przejęli główną rolę koordynatorów całej nocnej obławy.

Początkowe doniesienia wprowadzały spory chaos informacyjny co do faktycznej skali zgłoszonego problemu. Część świadków twierdziła, że uciekły trzy osobniki, inni naliczyli pięć, ale ostatecznie było ich osiem.

Informacje zostało potwierdzone przez aspirant sztabową Halinę Semik, pełniącą funkcję rzeczniczki prasowej jastrzębskiej komendy policji.

– Mieliśmy zgłoszenie, że było ich osiem – przekazuje "SE" rzecznik prasowa.

Z informacji przekazanych przez oficer prasową wynikało, że torbacze sforsowały zabezpieczenia w nocy z soboty na niedzielę. Zwierzęta na szczęście nie zdążyły przemierzyć większych dystansów i krążyły w pobliżu swojego stałego miejsca zamieszkania.

– To były wszystko okolice Osiedla Przyjaźń i kangury biegały właśnie w tej okolicy – relacjonuje.

Nocna obława trwała nieprzerwanie przez kilkanaście godzin, mocno angażując zastępy strażaków, patrole policji i samych hodowców. Nad ranem wszystkie egzotyczne okazy zostały pomyślnie schwytane i przetransportowane z powrotem do bezpiecznych zagród.

Kangury na ulicach Śląska. Mieszkańcy relacjonują nocne spotkania

Równie fascynujące okazały się same opowieści jastrzębian, którzy bezpośrednio natknęli się na śnieżnobiałe stworzenia podczas weekendowej nocy. Pewna kobieta zrelacjonowała w internecie wizytę niecodziennego gościa wnikliwie eksplorującego teren jej prywatnego podwórka.

Był u mnie na posesji w nocy. Straż Miejska poradziła mi otworzyć furtkę, to ucieknie. Do drugiej w nocy był na moim terenie, ale wykombinował, jak uciec, i ruszył dalej w trasę. Próbowaliśmy na własną rękę szukać właściciela, ale w nocy było to trudne, a kangur nie czekał, tylko dał nogę – napisała.

Inny świadek przeżył spore zaskoczenie, gdy natrafił na białego ssaka prosto z perspektywy kierowcy samochodu osobowego, co natychmiast wywołało u niego ogromną konsternację.

Około trzeciej nad ranem wyskoczył mi przed auto na ul. Powstańców Śląskich. Trochę głupio mi było gdziekolwiek zadzwonić – przyznał.

Taka reakcja kierowcy wydaje się całkowicie zrozumiała w obliczu tak zaskakujących okoliczności. Wyjaśnienie dyspozytorowi służb ratunkowych, że właśnie musiało się ominąć kangura na śląskiej drodze, brzmi przecież niesamowicie absurdalnie.

Schronisko dla Zwierząt w Jastrzębiu-Zdroju uspokaja. Komunikat dla mieszkańców

Skala zdarzenia zmusiła do oficjalnej reakcji pracowników jastrzębskiego Schroniska dla Zwierząt, którzy postanowili wkroczyć do akcji z przekazem edukacyjnym. Organizacja opublikowała w mediach społecznościowych specjalne ogłoszenie ostrzegające wyraźnie zaskoczonych mieszkańców.

Gdybyście Państwo widzieli kangura na terenie Jastrzębia-Zdroju, to nie efekt zmęczenia po długim weekendzie. Podobno kilka uciekło z hodowli. W razie zauważenia delikwenta prosimy nie próbować łapać go samemu, lecz zawiadomić Straż Miejską – napisano.

Internetowy wpis placówki wyzwolił lawinę dowcipów oraz humorystycznych komentarzy w przestrzeni wirtualnej. Większość internautów z trudem przyswajała fakt, że tak abstrakcyjny incydent rozegrał się w ich najbliższym miejskim sąsiedztwie.

Po długim weekendzie jak się widzi białe kangury, to musiało być na bogato – żartował jeden z komentujących.

Tym razem zwidy wywołane ewentualnym zmęczeniem całkowicie wykluczono ze scenariusza minionych wydarzeń. Egzotyczne ssaki faktycznie zdominowały przestrzeń miejską Jastrzębia-Zdroju, zmuszając mundurowych do przeprowadzenia jednej z najdziwniejszych interwencji w całej historii śląskiego miasta.