Małżeństwo zamordowało seniorkę w Cieszynie. Sąsiedzi płakali w sądzie. "Dobry człowiek po prostu"

Maria Banot z Cieszyna znana była z tego, że lubiła pomagać ludziom. Tę cechę charakteru wykorzystali Sonia i Marek T., którzy zamordowali 83-latkę i ukryli jej ciało w wersalce. Proces sprawców brutalnej zbrodni dobiega końca. W sądzie wylało się morze łez.

Wykorzystali dobroć seniorki, by ją okraść i zabić

Do tragicznych wydarzeń doszło w Cieszynie w październiku 2025 roku. Maria Banot, zamieszkująca w kamienicy przy pl. Kościelnym, słynęła w okolicy ze swojej chęci pomocy innym. Kobieta nie odmawiała wsparcia ani potrzebującym osobom, ani bezdomnym zwierzętom. Sprawcami zbrodni okazali się Sonia i Marek T., małżeństwo borykające się z problemem bezdomności. Para, która wzięła ślub po spotkaniu w noclegowni, miała odmienną przeszłość — Marek T. był już notowany, podczas gdy jego żona wcześniej nie naruszała prawa.

Jak wynika z akt sprawy, pomysłodawczynią okradzenia 83-latki była Sonia T. Do zdarzenia miało dojść 1 października 2025 roku. Kobieta opierała swój plan na doświadczeniach z pracy w domu pomocy społecznej, co ułatwiło jej wytypowanie miejsc, w których osoby starsze przechowują oszczędności. Plan zakładał, że pod pretekstem wizyty z opieki społecznej, kobieta zaangażuje seniorkę w rozmowę. W tym czasie Marek T. miał niepostrzeżenie przeszukać mieszkanie.

Sytuacja w mieszkaniu Marii Banot wymknęła się jednak spod kontroli. Marek T. miał błyskawicznie wtargnąć do lokalu, uderzając i powalając starszą panią. Następnie, wspólnie z żoną, miał pobić i udusić ofiarę. Łupem morderców padło zaledwie 180 zł. Ciało 83-latki ukryli w tapczanie.

Makabrycznego odkrycia dokonał kilka dni później brat zamordowanej, Jerzy (73 l.), który zaniepokojony brakiem kontaktu z siostrą, przybył na miejsce z policją.

— Stałem w mieszkaniu za policjantami. Jeden z nich zdjął krzesło z wersalki i podniósł wieko. Zobaczyłem ciało mojej siostry — zeznawał mężczyzna.

Sąsiedzi Marii Banot nie kryli łez. „Dobry człowiek, po prostu”

W Bielsku-Białej toczy się proces sprawców zbrodni. Na niedawnej rozprawie, krewni ofiary po raz pierwszy mieli możliwość skonfrontowania się z Sonią T. osobiście, a nie, jak dotychczas, tylko przez połączenie wideo.

Przed sądem stanęła większość świadków. Wśród nich znaleźli się sąsiedzi zmarłej, którzy, choć nie znali szczegółów morderstwa, z ogromnym wzruszeniem wspominali Marię Banot.

— Sąsiadka była spokojna, taka ufna emerytka, ufna do wszystkich ludzi, nikomu by krzywdy nie zrobiła — mówił pan Andrzej.

Sąsiadka Elżbieta, ocierając łzy, wspominała, że 83-latka zawsze służyła pomocą, na przykład przy formalnościach. Zapamiętała ją jako ciepłą i radosną osobę, która nie szczędziła innym wsparcia, dzieląc się jedzeniem i dobrym słowem.

— Chciałam jeszcze powiedzieć, że jest mi przykro, że nie mogłam jej pomóc — dodała.

Głos zabrała również była uczennica zamordowanej, pani Danuta, dla której Maria Banot była niegdyś mentorką w szkole średniej. Wspominała ją jako empatyczną i towarzyską sąsiadkę, wielką miłośniczkę zwierząt. Podsumowała jej charakter słowami, że była to po prostu dobra osoba.

Sąd czeka na opinię i zeznania. Czy seniorka żyła, gdy zamykano ją w tapczanie?

W toku procesu pozostał do przesłuchania jeszcze jeden świadek — znajoma ofiary, która regularnie ją odwiedzała. Niestety, z uwagi na wiek i stan zdrowia, pani Krystyna nie była w stanie dojechać do Bielska-Białej. Sąd postanowił, że jej zeznania zostaną przyjęte w Sądzie Rejonowym w Cieszynie. Będzie to ostatnia osoba przesłuchana w ramach tej sprawy.

Dodatkowo, na kolejnym posiedzeniu zaprezentowana zostanie nowa opinia biegłej. Dokument ma na celu dokładne ustalenie czasu śmierci Marii Banot. Kluczowe jest stwierdzenie, czy ofiara zmarła zaraz po brutalnym ataku, czy też mogła jeszcze oddychać w momencie, gdy sprawcy zamknęli ją wewnątrz tapczanu.