Mieszkaniem na parterze w jednej z kamienic przy 3 Maja w Zabrzu po raz kolejny wstrząsała karczemna awantura. Nikt nie spodziewał się jednak, że jej finał będzie tak makabryczny. W pewnym momencie 33-letni Dawid D. w morderczym amoku rzucił się z nożem na swoją partnerkę, Joannę. Kobieta, próbując ratować życie, zabarykadowała się w łazience, ale to tylko spotęgowało furię napastnika.Mężczyzna zdołał wyważyć drzwi do łazienki i tam dokonał okrutnej egzekucji. Zadał błagającej o litość Joannie kilka ciosów nożem. Był w tym szale tak zapamiętały, że złamał jeden z noży. Gdy kobieta upadła na kafelki, Dawid D. dokończył dzieła, wbijając jej drugi nóż w plecy. Joanna skonała w kałuży krwi. Mężczyzna nie zrobił nic, by ratować życie partnerki.
O sprawie przypomina "Super Express", który dotarł do rodziców zamordowanej kobiety. Ich zeznania wstrząsają.
Rodzina nie lubiła Dawida D. "Coś nam w nim nie odpowiadało"
Joanna T. i Dawid D. zamieszkali razem zaledwie kilka miesięcy przed tragedią. Kobieta samotnie wychowywała córeczkę Michasię, odkąd w styczniu ubiegłego roku zmarł jej mąż. Chciała, by dziewczynka miała ojca i związała się z Dawidem. Rodzina od początku nie darzyła go sympatią.
Polecany artykuł:
Mieli się nawet pobrać, choć nam się on nie podobał - mówi ojciec zamordowanej kobiety. - Dlaczego nam się nie podobał? Trudno to określić. Czasem tak jest, pan to wie i wszyscy inni też, że coś nam w człowieku nie odpowiada, choć nie potrafimy tego wyjaśnić. Niestety okazało się, że mieliśmy rację - dodaje mężczyzna.
W mieszkaniu pary wszystko przypomina o małej Michasi, która była oczkiem w głowie mamy. Pełno tam jej zabawek i gier. Na ścianie wisi nawet okładka gazety ze zdjęciem uśmiechniętej dziewczynki, która wygrała kiedyś konkurs "Świąteczne Gwiazdeczki Dziennika Zachodniego".
Makabryczne odkrycie dzień po Mikołajkach
Dramat wyszedł na jaw 7 grudnia, gdy do mieszkania przyjechał ojciec Joanny wraz z żoną i wnuczką. Mieli razem spędzić czas na mieście w ramach prezentu na mikołajki dla małej Michasi. Na szczęście dziewczynka nie widziała makabrycznej sceny, ponieważ wcześniej była u dziadków.
Joanna często dzwoniła do taty i mamy. Tego dnia jednak nie było z nią żadnego kontaktu. To zaniepokoiło rodziców. Gdy ojciec zapukał do drzwi, stało się coś nieprawdopodobnego.
To on otworzył mi drzwi. Wpuścił do środka. Nigdzie nie uciekł - mówi ojciec ofiary. - Córka leżała w łazience. W plecach miała wbity nóż. Jeden z noży miał złamaną rękojeść.
Dawid D. został zatrzymany i aresztowany pod zarzutem zabójstwa. Grozi mu dożywocie. W chwili zatrzymania nie był pijany, ale śledczy wciąż czekają na wyniki badań toksykologicznych. Co nim kierowało? Ojciec Joanny bezradnie rozkłada ręce: „Nie wiem, nie mam pojęcia, dlaczego to się stało”.