Sytuacja w Jastrzębskiej Spółce Węglowej jest dramatyczna. Europejski gigant w produkcji węgla koksującego, niezbędnego do wytopu stali, może wkrótce stracić płynność finansową. Ostrzeżenie w tej sprawie wystosował sam minister aktywów państwowych Wojciech Balczun, który stwierdził, że spółka znalazła się w jednym z najtrudniejszych momentów w historii, a pieniądze mogą skończyć się już na przełomie stycznia i lutego. Skarb Państwa, posiadający ponad 55% akcji JSW, wraz z zarządem spółki, widzi ratunek w restrukturyzacji.
Spór o miliardy. Rząd chce ciąć pensje, związki mówią "nie"
Osią sporu są gigantyczne koszty świadczeń pracowniczych. W trzecim kwartale ubiegłego roku wyniosły one aż 1,74 mld zł, podczas gdy wszystkie pozostałe koszty działalności spółki zamknęły się w kwocie 1,89 mld zł. Zarząd JSW przygotował projekt porozumienia, który zakłada czasowe zawieszenie części przywilejów pracowniczych, w tym gwarancji zatrudnienia uzgodnionych w 2021 roku. Zawarcie porozumienia to kluczowy warunek umożliwiający pozyskanie finansowania ze strony instytucji finansowych, w tym pożyczki w wysokości 2,9 mld zł z Funduszu Reprywatyzacji.
Propozycje zarządu obejmują drastyczne cięcia. Projekt przewiduje całkowite zawieszenie w latach 2025-27 tzw. 14. pensji, ograniczenie nagrody barbórkowej, a także wstrzymanie wypłat deputatu węglowego, premii BHP i innych dodatków. Związkowcy wyliczyli, że proponowane cięcia oznaczałyby dla pracowników utratę dochodów rzędu niemal 8 mld zł w ciągu trzech lat i na razie sprzeciwiają się takiemu rozwiązaniu. Sytuacja jest patowa, a czasu coraz mniej. Kolejne rozmowy zaplanowano na poniedziałek.
Dlaczego gigant tonie? To nie tylko wina rynku
Problemy JSW mają kilka źródeł. Jak wskazuje minister Balczun, jednym z nich jest długa dekoniunktura na rynku węgla koksującego. Rynek zalewany jest tańszym surowcem z zagranicy, m.in. z Indonezji, co doprowadziło do drastycznych spadków cen. Jednak to nie wszystko. Minister zwrócił uwagę na nadmierne rozdmuchanie kosztów w przeszłości, w tym na znaczny wzrost wynagrodzeń i podpisanie wieloletnich porozumień gwarancyjnych. W efekcie, gdy ceny węgla i koksu spadły o kilkadziesiąt procent, koszty w JSW pozostały na bardzo wysokim poziomie.
Spółka zużyła już cały kilkumiliardowy fundusz stabilizacyjny, który miał ją chronić w trudnych czasach. Obecnie generuje straty sięgające kilkuset milionów złotych miesięcznie, pogłębiając swoje zadłużenie. Koszty świadczeń pracowniczych w grupie JSW wzrosły z 4,4 mld zł w 2020 r. do 7,4 mld zł w 2023 r., co obrazuje skalę problemu.
Od rekordowych zysków do gigantycznych strat. Wyniki JSW to rollercoaster
Finanse Jastrzębskiej Spółki Węglowej w ostatnich latach przypominają jazdę bez trzymanki. Po rekordowym zysku w 2022 roku, sięgającym 7,6 mld zł, przyszły potężne straty. Już w 2024 roku spółka odnotowała 7,2 mld zł straty netto, a po trzech kwartałach 2025 roku strata wynosiła już 2,9 mld zł. Mimo trudnej sytuacji, spółka zwiększyła wolumeny produkcji. W ubiegłym roku wyprodukowała 13,01 mln ton węgla, czyli więcej niż rok wcześniej.
Niestety, wzrost produkcji nie przełożył się na zyski z powodu gwałtownych spadków cen. W IV kwartale 2025 roku średnia cena węgla koksowego była niższa o ok. 11,2 proc. rok do roku, węgla energetycznego niższa o ok. 27 proc., a koksu aż o ok. 21,7 proc. Na wyniki produkcyjne wpłynęły też zdarzenia losowe, jak pożary w kopalniach czy awaria infrastruktury w zakładzie przeróbki w Budryku, która kosztowała spółkę utratę około 200 tys. ton produkcji. Rząd podkreśla, że w interesie bezpieczeństwa gospodarczego JSW powinna przetrwać, jednak bez porozumienia ze stroną społeczną czarny scenariusz staje się coraz bardziej realny.