Napięcie w Jastrzębskiej Spółce Węglowej sięga zenitu. Po tym, jak zarząd przedstawił plan ratunkowy zakładający potężne cięcia w świadczeniach pracowniczych, strona społeczna wydała twarde i jednoznaczne stanowisko. Związki zawodowe nie tylko odrzuciły propozycję, ale również wystosowały ostre oskarżenia w kierunku zarządu i Ministerstwa Aktywów Państwowych, obarczając ich winą za dramatyczną sytuację finansową spółki.
Koniec rozmów. Związki mówią kategoryczne NIE
Reprezentatywne Organizacje Związkowe, w tym NSZZ "Solidarność", Federacja Związków Zawodowych Górników i ZZ "KADRA", w oficjalnym piśmie do p.o. Prezesa Zarządu JSW, Bogusława Oleksego, nie pozostawiły złudzeń. Związkowcy kategorycznie odmówili podpisania porozumienia.
W odpowiedzi na projekt Porozumienia, Reprezentatywne Organizacje Związkowe działające w JSW S.A. niniejszym odmawiają jego podpisania i kategorycznie odrzucają próbę obarczenia pracowników kosztami niekompetencji organów zarządczych i nadzorczych Spółki.
Jak podkreślają, obecna sytuacja nie jest wyłącznie wynikiem warunków rynkowych, ale "bezpośrednim efektem błędów w zarządzaniu", o których alarmowali od lat.
Kto jest winny kryzysu w JSW? Związkowcy wskazują palcem
W uzasadnieniu swojej decyzji związki zawodowe przypominają, że od dwóch lat informowały właściciela, czyli Skarb Państwa, o licznych nieprawidłowościach. Wśród nich wymieniają brak działań zarządczych, brak nadzoru ze strony Rady Nadzorczej, stałe umarzanie certyfikatów z Funduszu Inwestycyjnego Zamkniętego (FIZ) oraz bardzo wysoki koszt wydobycia węgla.
Związkowcy zarzucają zarządowi, że bezrefleksyjnie „zużył” całe zasoby finansowe zgromadzone dzięki pracy pracowników JSW! Ponad 7 miliardów złotych. Mimo że to górnicy wydobywali węgiel, który przynosił firmie realne przychody, zarząd i właściciel nie podjęli działań, by poprawić konkurencyjność spółki. Zdaniem strony społecznej, przerzucanie teraz odpowiedzialności na załogę jest "działaniem niemoralnym i nieakceptowalnym społecznie".
Szantaż emocjonalny i fałszywa alternatywa
Związkowcy ostro protestują przeciwko narracji, jakoby jedynym ratunkiem dla firmy była pożyczka z Funduszu Reprywatyzacji, warunkowana zgodą na cięcia płacowe. Nazywają to wprost "szantażem emocjonalnym" i "fałszywą alternatywą".
Stoimy na stanowisku, że uzależnianie pomocy publicznej od zgody Związków Zawodowych nie ma oparcia w Rozporządzeniu Ministra Finansów [...] Jest to wyłącznie decyzja polityczna, mająca na celu wymuszenie na nas legitymizacji Państwa błędów. Nie przyłożymy ręki do dokumentu, który w obecnym kształcie jest dla pracowników skrajnie niekorzystny.
Polecany artykuł:
Związkowcy wzywają ministra. Co dalej z JSW?
W stanowisku czytamy również, że zmiana osób w zarządzie nie przyniosła poprawy jakości dialogu. Związkowcy kierują do zarządu i rady nadzorczej mocne słowa, które doskonale oddają panujące nastroje:
Patrząc na to, co wyprawia Zarząd JSW wraz z radą nadzorczą, mamy poważny dylemat. Czy Wy naprawdę w panice straciliście wzrok i rozum, nie widząc absurdu swoich działań? Czy może doskonale wiecie co robicie, działając z zimną krwią? Tak czy inaczej – serwowanie takich oczekiwań ponad 30 tysiącom pracowników to już nie zarządzanie, to ponury żart.
Związki zawodowe wnioskują o pilne spotkanie z kierownictwem Ministerstwa Aktywów Państwowych, aby rozmawiać o przyszłości spółki i całego regionu. Do tego czasu, jak stanowczo deklarują, "temat zawieszenia jakichkolwiek świadczeń pracowniczych uważają za zamknięty".