Ukrywała Jacka Jaworka. Przed sądem wyznała, dlaczego otworzyła mu drzwi

2026-07-27 11:42

Jacek Jaworek przez niemal trzy lata był najbardziej poszukiwanym człowiekiem w Polsce. Po wymordowaniu rodziny w Borowcach zbiegł, a śledczy bezskutecznie próbowali wpaść na jego trop. Finał sprawy okazał się zaskakujący - zabójca ukrywał się kilka kilometrów od miejsca zbrodni, u swojej ciotki. Dziś to właśnie Teresa D. odpowiada przed sądem za udzielenie mu schronienia.

Jacek Jaworek i powrót do Polski

Jacek Jaworek przez lata przebywał za granicą, gdzie normalnie pracował. Jego sytuacja zmieniła się diametralnie w 2020 roku podczas pandemii. Po utracie zatrudnienia zdecydował się na powrót do kraju. Z powodu długów alimentacyjnych spędził kilka miesięcy w więzieniu, a następnie wprowadził się do brata i jego rodziny w Borowcach. Wspólne mieszkanie szybko przerodziło się w koszmar. Ciągłe napięcia, złośliwości i awantury doprowadziły ostatecznie do niewyobrażalnej tragedii.

Tragiczna noc w Borowcach

Dramat rozegrał się w nocy z 9 na 10 lipca 2021 roku. Jaworek wrócił ze spotkania towarzyskiego, na którym spożywano alkohol. Od razu po wejściu do domu wybuchła kłótnia. W pewnym momencie mężczyzna wyciągnął broń i otworzył ogień do domowników. Zastrzelił swojego 44-letniego brata Janusza, jego 44-letnią żonę Justynę oraz ich 17-letniego syna Jakuba. Masakrę przetrwał jedynie 13-letni wówczas Gianni, któremu udało się uciec i schować.

Trzy lata bezskutecznych poszukiwań mordercy

Po dokonaniu zbrodni Jacek Jaworek zniknął bez śladu. Przez trzy lata organom ścigania nie udało się ustalić jego miejsca pobytu. Ani zakrojone na szeroką skalę obławy, ani wystawione listy gończe nie przyniosły rezultatu. Prokuratura zdecydowała się nawet na zawieszenie śledztwa w sprawie potrójnego zabójstwa, dopóki sprawa nie znalazła swojego finału.

Jacek Jaworek popełnił samobójstwo

Przełom nastąpił 19 lipca 2024 roku w Dąbrowie Zielonej, zaledwie kilka kilometrów od Borowców. Pracownicy zajmujący się zielenią miejską natrafili na zwłoki mężczyzny z raną postrzałową głowy. Badania DNA jednoznacznie potwierdziły, że to poszukiwany Jacek Jaworek. Morderca odebrał sobie życie, używając tej samej broni, z której wcześniej zabił swoją rodzinę. Ślady wskazują, że przed samobójstwem mógł odwiedzić groby swoich ofiar na miejscowym cmentarzu.

Teresa D. ukrywała mordercę

Kiedy sprawa Jaworka wydawała się ostatecznie zakończona, na światło dzienne wyszły nowe, szokujące fakty. Policja zatrzymała Teresę D., matkę chrzestną i ciotkę zabójcy. Kobieta przez ponad miesiąc przebywała w areszcie tymczasowym. Jak się okazało, to ona przez długi czas ukrywała u siebie siostrzeńca. Obecnie Teresa D. jest sądzona przez Sąd Rejonowy w Myszkowie, a kolejna rozprawa wyznaczona jest na wrzesień.

Ciotka Jaworka przed sądem w Myszkowie

Przed obliczem sądu kobieta potwierdziła swoją winę, jednak odmówiła składania szerszych wyjaśnień.

Ukrywałam Jacka ze strachu przed nim. Po zabójstwie on się ze mną nie kontaktował. Dopiero wieczorem w listopadzie 2023 r. ktoś zapukał do mnie. Zapytałam kto tam i zaraz poznałam Jacka. Byłam zaskoczona. Ręce mi się trzęsły. Wiedziałam, że mogą być kłopoty - mówiła ciocia trzykrotnego zabójcy na pierwszej rozprawie.

Wyciek zdjęć martwego Jacka Jaworka

Z uwagi na śmierć sprawcy, główne śledztwo w sprawie zbrodni w Borowcach zostało oficjalnie umorzone. Nie oznacza to jednak końca działań prokuratury. Gliwiccy śledczy zajmują się obecnie sprawą wycieku drastycznych zdjęć ciała Jacka Jaworka zrobionych w Dąbrowie Zielonej, które trafiły do sieci. Trwa dochodzenie, mające na celu ustalenie, kto udostępnił fotografie. Postępowanie toczy się "w sprawie" i do tej pory nikt nie usłyszał zarzutów.

Prokuratura czeka na opinię biegłego

Prokurator Agnieszka Bukowska przekazała, że śledczy odpowiedzialny za tę sprawę oczekuje na ekspertyzę przygotowywaną przez specjalistę z dziedziny informatyki.

ZŁO - Jacek Jaworek