Zwolnienia w fabryce Stellantis w Tychach. Setki osób mogą stracić pracę. "To sprzeczne z zasadą równego traktowania"

2026-01-22 9:54

Decyzja o likwidacji trzeciej zmiany w fabryce Stellantis w Tychach wywołała prawdziwą burzę. Pracę może stracić nawet 740 osób, a to dopiero początek problemów dla całego regionu. Związkowcy z "Solidarności" wchodzą w spór zbiorowy z pracodawcą i apelują do największych akcjonariuszy koncernu, domagając się lepszych warunków dla zwalnianych pracowników.

Zwolnienia w fabryce Stellantis w Tychach. Setki osób mogą stracić pracę. To sprzeczne z zasadą równego traktowania

i

Autor: mat. prasowe, NSZZ Solidarność/ Canva.com Zwolnienia w fabryce Stellantis w Tychach. Setki osób mogą stracić pracę. "To sprzeczne z zasadą równego traktowania"

Decyzja o likwidacji trzeciej zmiany produkcyjnej, która zapadła 12 stycznia, wstrząsnęła pracownikami i lokalną społecznością. To ogromny cios dla tyskiej fabryki, która przez lata była dumą polskiej motoryzacji. Jak informują związki zawodowe, w wyniku restrukturyzacji pracę może stracić nawet 740 osób. W tej grupie znajduje się 140 pracowników zatrudnionych na czas nieokreślony, 300 z umowami na czas określony oraz kolejnych 300 pracowników agencyjnych. W odpowiedzi na kryzys, śląsko-dąbrowska Solidarność postanowiła działać i walczyć o załogę.

Solidarność wchodzi w spór zbiorowy. Chodzi o dobrowolne odejścia

Przedstawiciele „Solidarności” z fabryki FCA w Tychach poinformowali 21 stycznia o skorzystaniu z procedury sporu zbiorowego z pracodawcą. Głównym powodem jest fakt, że koncern nie zaproponował programu dobrowolnych odejść, a jedynie zwolnienia grupowe. Związkowcy domagają się, by to pracownicy mogli sami zdecydować, czy chcą odejść z firmy na uzgodnionych warunkach.

Tak naprawdę pracodawca przygotował draft odnośnie zwolnień grupowych, a nie programu dobrowolnych odejść – ocenia Grzegorz Maślanka, przewodniczący „Solidarności” FCA Poland.

W piśmie do pracodawcy związkowcy zażądali „zapewnienia stabilnych warunków pracy pracownikom FCA Poland poprzez poprzedzenie przymusowych odejść wprowadzeniem uzgodnionego Programu Dobrowolnych Odejść”. Strona związkowa dała kierownictwu fabryki 7 dni na spełnienie tego żądania.

Związkowcy alarmują Europę. "Przekazano im nieprawdę"

Grzegorz Maślanka poinformował, że o sytuacji w tyskim zakładzie powiadomił Europejską Radą Zakładową Stellantis. Okazało się, że zagraniczni związkowcy zostali wprowadzeni w błąd co do skali zwolnień. 

Przekazano im, że problem dotyczy 500 pracowników agencyjnych i 200 z Fiata, z czego część to zatrudnieni na czas określony, więc skala zwolnień jest minimalna, a to nieprawda –podkreślił przewodniczący „S” w FCA. Mówimy tutaj o zwolnieniu 740 pracowników, z czego agencyjnych jest 289 – dodał.

Związkowcy liczą na wsparcie z Europy, ponieważ jak podkreślają, Stellantis na całym świecie stosuje programy dobrowolnych odejść, a nie przymusowe zwolnienia.

Zwolnienia w Tychach to problem dla całego regionu. Zagrożone tysiące miejsc pracy

Związkowcy z „Solidarności” podkreślają, że ich priorytetem jest ochrona najsłabszych – rodziców samotnie wychowujących dzieci, jedynych żywicieli rodzin oraz pracowników z najdłuższym stażem.

- Chodzi o to, żeby tych pracowników jakoś na koniec odpowiednio potraktować, bo przepracowali tu 30, 40 lat, także to jest takie przykre, żeby dzisiaj ich po prostu tak puścić i koniec. Poza tym zwolnieni, którym zostanie rok, dwa, trzy do emerytury, będą mieli problem ze znalezieniem pracy, żeby godnie dotrwać do tej emerytury – mówi Radosław Urbaś, wiceprzewodniczący „Solidarności” w FCA.

Negatywne skutki redukcji zatrudnienia odczuje cały region. Z tyską fabryką współpracuje blisko 60 firm kooperujących. Szacuje się, że likwidacja trzeciej zmiany w Stellantis pociągnie za sobą konieczność zwolnienia nawet 3-4 tys. pracowników w tych firmach.

Co na to Stellantis? Koncern tłumaczy się sytuacją na rynku

Związkowcy wystosowali apel do największych akcjonariuszy koncernu, w tym do holdingu Exor N.V. (rodzina Agnelli) i funduszu BlackRock. Podkreślają w nim, że proponowane warunki są gorsze niż te oferowane w przeszłości w innych zakładach.

Z ogromnym rozczarowaniem przyjmujemy fakt, że propozycje pracodawcy dotyczące warunków objęcia pracowników programem dobrowolnych odejść są znacząco gorsze niż rozwiązania stosowane w analogicznych programach realizowanych w innych zakładach Stellantis w przeszłości, zarówno w Polsce, jak i w innych krajach europejskich - napisał w liście do akcjonariuszy Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej "Solidarności". Dodał również, że „takie podejście stoi w sprzeczności z zasadą równego traktowania pracowników w ramach jednego koncernu".

Przedstawiciele koncernu Stellantis na razie nie podają konkretnych liczb. Jako powód cięć wskazują ogólną sytuację na europejskim rynku motoryzacyjnym i ostrożne decyzje zakupowe klientów. Firma potwierdza, że rozważa możliwość zatrudnienia części osób w innych polskich zakładach, np. w Gliwicach. W tyskiej fabryce, znanej z produkcji Fiata 126p, Pandy czy 500, obecnie powstają Alfa Romeo Junior, Fiat 600 oraz Jeep Avenger.

Śląsk Radio ESKA Google News