Dramatyczna relacja matki
Do zdarzenia miało dojść w niedzielę, 15 lutego około godziny 22:10 przy dworcu PKP w Lalikach w województwie śląskim. W emocjonalnym wpisie kobieta opisuje, że jej córka została otoczona przez kilka wilków. Jeden z nich miał ruszyć w jej kierunku.
Nastolatka – jak relacjonuje matka – schroniła się na stojącej w pobliżu maszynie budowlanej. W tym samym czasie ojciec dziewczynki miał nadjechać samochodem i używając klaksonu, spłoszyć zwierzęta. Wilki miały oddalić się w stronę lasu.
Wilki przybliżały się do córki, otaczały ją, po czym jeden ruszył biegnąc za córką. Dzięki maszynom budowlanym, córka wspięła się na jedą z nich i w tej samej chwili nadjechał mąż, trąbiąc na wilki. Trąbił ponieważ zadzwoniłam żeby zaczął trąbić by je odstraszyć. Tuż przed torami czyli ok 20 marów od maszyny budowlanej słysząc pewnie nadjeżdżający samochód i klakson uskoczyły w las - czytamy we wpisie matki nastolatki.
Kobieta podkreśla, że córka była w szoku i „kilka sekund dzieliło ją od tragedii”. We wpisie apeluje o działania ograniczające liczebność wilków i ostrzega mieszkańców, by zachowali szczególną ostrożność, zwłaszcza wracając wieczornymi pociągami.
Polecany artykuł:
Policja: „Nie było takiego zgłoszenia”
Sprawę skomentował rzecznik Komenda Powiatowa Policji w Żywcu, mł asp. Bogusław Rosa. Jak poinformował naszą redakcję, w policyjnych systemach nie odnotowano zgłoszenia dotyczącego ataku wilków w Lalikach. Również Nadleśnictwo Ujsoły przekazało, że do leśników nie wpłynęła żadna informacja o takim zdarzeniu.
Matka dziewczynki, jak przekazała naszej redakcji, zgłosiła sprawę do Urzędu Gminy Milówka i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach. Urząd potwierdził zgłoszenie, natomiast RDOŚ, jak przekazała urzędniczka, przeprowadził we wskazanym miejscu ekspertyzę.
Podjęliśmy próbę kontaktu z katowickim oddziałem RDOŚ. Do tej pory nie otrzymaliśmy informacji odnośnie wyników ekspertyzy. Zostaną one opublikowane, od razu po kontakcie ze strony instytucji.
Wilki w regionie. "Nie traktują ludzi jako ofiary"
Wilki są gatunkiem chronionym w Polsce. W ostatnich latach ich populacja w Beskidach wzrosła, co przekłada się na częstsze obserwacje w pobliżu zabudowań. Eksperci podkreślają jednak, że przypadki bezpośrednich ataków na ludzi należą do skrajnej rzadkości.
– Wilki co do zasady nie traktują ludzi jako ofiary i nie postrzegają nas jako elementu swojego łańcucha pokarmowego. To zwierzęta, które z natury unikają kontaktu z człowiekiem i w normalnych warunkach trzymają się od niego z daleka. Wiele informacji pojawiających się w ostatnich latach w mediach to często nadinterpretacje zwyczajnych zachowań dzikich zwierząt albo medialne sensacje, które nie oddają realnego ryzyka - mówi naszej redakcji Joanna Toczydłowska, koordynatorka projektu monitoringu wilków.
Jak dodaje, wilki żyją obok ludzi od tysięcy lat i przystosowały się do funkcjonowania w krajobrazie przekształconym przez człowieka. – Współistniejemy z nimi od pokoleń. Są dzikimi zwierzętami, kierującymi się instynktem – tak jak jelenie, sarny czy dziki. Statystycznie to właśnie wypadki z udziałem zwierząt parzystokopytnych zdarzają się częściej niż jakiekolwiek incydenty z udziałem wilków – dodaje.
Natomiast leśnicy przypominają, że w przypadku spotkania z wilkiem należy zachować spokój, nie uciekać gwałtownie i stopniowo się wycofywać, starając się sprawiać wrażenie większym (np. unosząc ręce). Każde niepokojące zdarzenie powinno być niezwłocznie zgłaszane policji lub właściwemu nadleśnictwu.
