Spis treści
Rodzinny dramat w Siemianowicach Śląskich. Makabryczne odkrycie służb
Ciszę przy ulicy Alfonsa Zgrzebnioka przerwała w środę, 25 lutego, gwałtowna akcja służb ratunkowych. Po wejściu strażaków do jednego z mieszkań, oczom funkcjonariuszy ukazał się wstrząsający widok. Wewnątrz lokalu, w swoich łóżkach, znajdowały się ciała trzech członków rodziny R. Zmarli to sędziwi małżonkowie – Stanisława i Zbigniew, liczący niemal 95 lat – oraz ich syn Jerzy w wieku około 60 lat.
Sygnał do interwencji dała jedna z sąsiadek, zaniepokojona brakiem aktywności lokatorów, których nie widziała od kilku dni. Jej podejrzenia wzbudził jeden, nietypowy szczegół: w mieszkaniu rodziny R. przez całą dobę paliło się światło, nawet w ciągu dnia. Kobieta zgłosiła swoje obawy w środowy poranek, co doprowadziło do ujawnienia dramatu.
Fakt odnalezienia zwłok trzech spokrewnionych osób potwierdziła Prokuratura Rejonowa w Siemianowicach Śląskich w wypowiedzi dla „Super Expressu”. Prokurator Beata Cedzyńska zaznaczyła, że na chwilę obecną przyczyna zgonu domowników pozostaje nieznana.
Trwają dalsze czynności, ciała zostały zabezpieczone i przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej w Katowicach – dodała. Śledztwo prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.
Zatrucie czy choroba? Policja bada przyczyny śmierci przy ul. Zgrzebnioka
Wstępne pomiary wykonane w lokalu nie wykazały obecności tlenku węgla, co komplikuje ustalenie przebiegu zdarzeń. Mimo to, w ramach sekcji zwłok krew zmarłych zostanie przebadana na obecność karboksyhemoglobiny, aby definitywnie wykluczyć scenariusz zatrucia czadem. Pracujący na miejscu policjanci i strażacy nie znaleźli żadnych śladów włamania ani narzędzi mogących świadczyć o udziale osób trzecich.
Sąsiedzi zapamiętali rodzinę R. jako ludzi spokojnych i wycofanych. Starsze małżeństwo, widywane niegdyś na spacerach, w ostatnich latach rzadko opuszczało cztery ściany. Zakupy robił zazwyczaj syn Jerzy, a posiłki w weekendy dostarczała im opieka społeczna. Ostatnio w mieszkaniu zapanowała jednak kompletna cisza, a niegasnące światło stało się dla otoczenia sygnałem ostrzegawczym.
Śledczy podkreślają, że kluczem do rozwiązania zagadki będą wyniki autopsji i badań toksykologicznych. Mieszkańcy osiedla są głęboko poruszeni losem sąsiadów.
„To niewiarygodne… Nie sądziłam, że coś takiego może wydarzyć się w naszym bloku” – mówi jedna z lokatorek.
Policja apeluje o powstrzymanie się od plotek i cierpliwość do czasu zakończenia czynności wyjaśniających. Tajemnica śmierci całej rodziny wciąż czeka na wyjaśnienie.