Makabrycznego odkrycia dokonano dzięki czujności jednej z lokatorek bloku w Siemianowicach Śląskich. Kobieta od kilku dni nie widywała swoich sąsiadów, a brak jakiegokolwiek kontaktu zaczął wzbudzać jej podejrzenia. W środę rano, 25 lutego, postanowiła zgłosić sprawę służbom, wskazując na mieszkanie, z którego nie dochodziły żadne odgłosy. Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce, niestety potwierdzili najczarniejszy scenariusz, znajdując wewnątrz trzy ciała.
Sąsiadka o zmarłej rodzinie
Mieszkańcy wspominają, że jeszcze kilka lat temu widywali pana Zbigniewa spacerującego z żoną, jednak z biegiem czasu mężczyzna coraz rzadziej opuszczał swoje cztery ściany. Małżeństwo seniorów mieszkało wspólnie z synem Jurkiem. Sąsiedzi przyznają, że jego również widywali jedynie przelotem na klatce schodowej.
To właśnie pan Jerzy zajmował się codziennymi zakupami, natomiast obiady dla całej trójki dostarczała opieka społeczna, dowożąc posiłki nawet w weekendy. W ostatnich dniach mężczyzna przestał być jednak widoczny, a w mieszkaniu zapanowała absolutna cisza. Uwagę sąsiadów zwrócił jeden, niepokojący szczegół: światło w lokalu paliło się nieprzerwanie, nawet w ciągu dnia.
Tajemnicza śmierć w Siemianowicach Śląskich
Widok, jaki zastali ratownicy po wejściu do środka, był wstrząsający – odkryto trzy pozbawione życia ciała leżące w łóżkach. Na ten moment policja powstrzymuje się od komentowania szczegółów sprawy. Zwłoki Stanisławy, Zbigniewa oraz Jerzego R. zostały zabezpieczone celem przeprowadzenia sekcji, która ma dać odpowiedź na pytanie o bezpośrednie przyczyny tej tragedii.