Ten zakątek Tarnowskich Gór budzi dreszcze. Nocą wygląda jeszcze inaczej. Rzeźby nie dają spokoju

2026-03-27 15:00

W niepozornym ogrodzie w Tarnowskich Górach stoi kilkadziesiąt rzeźb, które budzą niepokój i fascynację jednocześnie. Ich autor, Piotr Gregulski, tworzy surrealistyczne figury pokazujące mroczną stronę świata – władzę, ludzkie słabości i to, o czym na co dzień nie chcemy myśleć.

Na pierwszy rzut oka to zwykły ogród w Tarnowskich Górach. Ale wystarczy zrobić kilka kroków, by poczuć, że coś tu jest nie tak. Monumentalne postacie, zdeformowane sylwetki, symbole władzy, grzechu i ludzkich słabości. To świat Piotr Gregulski – artysty, który od lat tworzy sztukę, obok której nie da się przejść obojętnie.

Rzeźby, które pokazują to, czego nie chcemy widzieć

W ogrodzie przy ulicy Staszica stoi kilkadziesiąt figur. Niektóre mają ponad dwa metry wysokości i ważą nawet ponad 100 kilogramów. Jedna z nich to ogromna dłoń zaciskająca się na człowieku. Inna przedstawia postać z mózgiem umieszczonym w miejscu, które trudno uznać za przypadkowe. Są też otyłe sylwetki, zdeformowane twarze i anioły o niepokojącym wyrazie.

To nie jest przypadek.

– Trzeba to wyrazić. Ja tak patrzę na świat i to po prostu wychodzi – mówi artysta.

Jego prace są pełne symboli. Władza, kontrola, społeczeństwo, ludzkie wady – wszystko to znajduje odbicie w tych surowych, momentami mrocznych formach. Tarnogórzanin nie szuka inspiracji w jednym miejscu. To raczej zbiór doświadczeń, obserwacji i emocji.

– Inspiracja bierze się z tego, co się dzieje wokół. Z ludzi, z wiadomości, z polityki, z religii – tłumaczy.

To dlatego jego rzeźby są tak niepokojące. Nie są abstrakcją – są odbiciem rzeczywistości, tylko podanej w bardziej dosadnej, często surrealistycznej formie.

Jak powstają te niezwykłe figury?

Proces tworzenia jest równie nietypowy jak same rzeźby. Konstrukcje powstają etapami – od metalowego szkieletu, przez styropian i siatkę, aż po specjalną mieszankę, którą artysta nakłada na wierzch.

– Najpierw trzeba mieć pomysł, jak to ma wyglądać. Potem się buduje konstrukcję i stopniowo to wypełnia – opisuje.

Jeśli pogoda sprzyja, a koncepcja jest gotowa, jedna figura może powstać nawet w miesiąc. A takich prac są już dziesiątki. Co ciekawe, prace Tarnogórzanina widać z ulicy, i o ile w dzień przyciągają wzrok ciekawskich przechodniów, to w nocy mogą budzić strach. Nic dziwnego, skoro zdecydowana większość rzeźb ma ponad dwa metry wysokości i waży ponad 100 kilogramów. Co więcej, przeważająca część figur przedstawia negatywne emocje, a to tylko potęguje niepokój.

Zobaczcie kilkadziesiąt figur, które od lat stoją w nienagannym stanie w ogrodzie Tarnogórzanina:

Od surrealizmu na płótnie do rzeźb w ogrodzie

Artystyczna droga Piotra Gregulskiego zaczęła się dużo wcześniej. Urodzony we wrześniu 1959 roku w Tarnowskich Górach, od najmłodszych lat rysował i malował.

W latach 80. działał w grupie plastycznej „Modell”, zdobywając nagrody i wyróżnienia na licznych konkursach. Tworzył grafiki, obrazy i rzeźby, które już wtedy zdradzały jego zamiłowanie do surrealizmu.

W latach 90. wyjechał do Niemiec, gdzie również wystawiał swoje prace. Po powrocie kontynuował działalność artystyczną na Śląsku, biorąc udział w wystawach i plenerach.

Choć dziś najbardziej znany jest z rzeźb, nadal maluje. I robi to w bardzo charakterystyczny sposób. – Jak coś się pojawi w głowie, to trzeba od razu to zrobić. Na gorąco. Wtedy jest energia – mówi.

Jeden obraz potrafi powstać nawet w dwa tygodnie. Ale – jak sam przyznaje – czasem można by go poprawiać bez końca.

Sztuka, która dzieli ludzi

Nie każdy rozumie jego twórczość. I nie każdy ją lubi.

To jest takie dziwne spojrzenie na świat. Ale później człowiek zaczyna rozumieć, skąd to się bierze – przyznaje artysta.

Jego prace wzbudzają emocje – od fascynacji po niepokój. Ale właśnie o to chodzi. To sztuka, która nie ma być wygodna. Mimo to ogród Piotra Gregulskiego przyciąga ludzi. Czasem zupełnie przypadkowo.

– Zdarza się, że ktoś przyjeżdża i ogląda. Ale ja nie lubię tak oficjalnie przyjmować gości – mówi z uśmiechem.

A jednak coraz więcej osób trafia tu z ciekawości. Bo trudno uwierzyć, że takie miejsce istnieje naprawdę – i to na Śląsku, w samym sercu miasta UNESCO.

Twórczość Piotra Gregulskiego. Bez precedensu na płótnie

Twórczość Tarnogórzanina koncentruje się na człowieku uwikłanym w mechanizmy współczesnego świata – społeczne, ekonomiczne i moralne. Artysta nie przedstawia rzeczywistości w sposób realistyczny, lecz przetwarza ją, budując sceny o silnym ładunku symbolicznym i emocjonalnym. Jego obrazy można odczytywać jako wizualne komentarze do kondycji współczesnego człowieka – zagubionego, podatnego na manipulacje, często pozbawionego sprawczości.

Ważnym motywem jest krytyka materializmu i zbiorowych zachowań. Scena z postaciami rozciągającymi banknot sugeruje nie tylko chciwość, ale też pewną wspólnotę w tym działaniu – ludzie działają razem, lecz w imię wartości, które ich dehumanizują. Z kolei inne prace, bardziej oszczędne formalnie, operujące niemal monochromatyczną paletą, wprowadzają nastrój ciszy i pustki, przywodząc na myśl przemijanie, kruchość istnienia i samotność.

Istotną cechą malarstwa Piotra Gregulskiego jest kontrast – zarówno formalny, jak i znaczeniowy. W dramatycznych scenach zestawia on brutalność i cierpienie z groteską czy ironią, jak w obrazie z unoszącą się, karykaturalną postacią nad ciałami ludzi. Tego typu zabiegi wzmacniają przekaz i nadają mu charakter oskarżenia – wobec systemów władzy, obojętności społecznej czy mechanizmów rządzących światem.

Pod względem stylistycznym artysta posługuje się ekspresyjnym, niekiedy surowym językiem malarskim. Formy są uproszczone, zdeformowane, często celowo nieproporcjonalne. Kolorystyka bywa stonowana, przygaszona, z dominacją ziemistych tonów lub chłodnych szarości, co potęguje nastrój niepokoju i refleksji. Pociągnięcia pędzla są swobodne, momentami rozmyte, jakby obrazy wyłaniały się z mgły lub pamięci.

Śląsk Radio ESKA Google News