Rodzinna pasja, która stała się biznesem
Nowe bistro to dzieło Sylwii Darskiej i jej rodziny, dla których gotowanie od lat było czymś naturalnym. W domu to właśnie najbliżsi najczęściej stawali przy garnkach, a kuchnia była miejscem wspólnego spędzania czasu. Jak przyznaje właścicielka, miłość do włoskich smaków pojawiła się bardzo wcześnie.
– Pierwszym daniem, które syn zjadł po mleku, było spaghetti. Już wtedy wiedzieliśmy, że to będzie jego smak – wspomina.
Z czasem codzienne gotowanie zaczęło przeradzać się w coś więcej niż tylko domową rutynę. Szczególnie mąż Sylwii od dawna myślał o gastronomii. Choć zawodowo zajmuje się zupełnie inną branżą, marzenie o własnym lokalu wracało regularnie. W końcu zapadła decyzja: spróbować. – To było jego marzenie od lat. W końcu powiedziałam: dobrze, spróbujmy – mówi dla redakcji "ESKA" Sylwia Darska.
Dlaczego Tarnowskie Góry?
Rodzina początkowo rozważała różne lokalizacje, w tym większe miasta regionu. Ostatecznie wybór padł na Tarnowskie Góry. Powód? Klimat i potencjał. Mniejsze miasto okazało się bardziej przyjazne dla rodzinnego biznesu i mniej nasycone gastronomicznie niż np. Katowice.
Lokal przy ulicy Ratuszowej trafił się niejako przypadkiem.
– Pojechaliśmy tylko zobaczyć miejsce, a skończyło się szybką decyzją i odświeżeniem lokalu – przyznaje właścicielka. To spontaniczne działanie okazało się strzałem w dziesiątkę. Przestrzeń pozwoliła nie tylko na uruchomienie bistro na wynos, ale także stworzenie części restauracyjnej, w której goście mogą spokojnie usiąść i zjeść.
Makarony w roli głównej
Najważniejszym założeniem było jedno: makaron ma być tu bohaterem. W przeciwieństwie do wielu lokali z kuchnią włoską, gdzie króluje pizza, tutaj postawiono na specjalizację. – Zależało nam, żeby makarony były w centrum, a nie tylko dodatkiem – podkreśla Sylwia Darska.
Menu lokalu "Fest Pasta" zostało zbudowane wokół klasycznych włoskich smaków i kilku autorskich propozycji. Goście mogą wybrać rodzaj makaronu – penne, spaghetti lub tagliatelle – a następnie dobrać sos. Wśród klasyków znajdziemy m.in. pomodoro, pomodoro z dodatkami, ragu alla bolognese czy carbonarę przygotowywaną zgodnie z włoską tradycją, czyli bez śmietany.
Dużą część karty stanowią również dania z zielonym pesto – w wersji klasycznej oraz z dodatkiem kurczaka, tuńczyka czy szynki parmeńskiej. Nie brakuje też propozycji kremowych, jak makarony serowe na bazie śmietany czy bardziej rozbudowane kompozycje. Wśród dań autorskich pojawia się m.in. „biała Italia z nutą pomidora”, maślany makaron z parmigiano czy lasagne al ragu. Ceny zaczynają się od 27 zł i sięgają około 43 zł.
Zobaczcie, jak prezentuje się lokal:
Dla tradycjonalistów i tych z ograniczeniami
Choć obecnie w ofercie dominują makarony pszenne, właściciele myślą o szerszym gronie odbiorców. Już teraz dostępne są pierwsze opcje bezglutenowe, a oferta ma być stopniowo rozwijana. Jednocześnie lokal stawia na autentyczność.
– Chcemy trzymać się włoskich receptur. Jeśli ktoś chce modyfikacji, oczywiście się dostosujemy, ale bazą jest klasyka – zaznacza właścicielka.
To podejście ma wyróżniać bistro na tle innych miejsc – prostota, jakość składników i wierność oryginalnym przepisom zamiast przesadnego eksperymentowania.
Mocne otwarcie i plany na przyszłość
Oficjalne otwarcie odbyło się 14 marca i już pierwszy weekend pokazał, że Tarnowskie Góry były dobrym wyborem. Lokal szybko się zapełnił, a momentami brakowało wolnych stolików. – Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania. To był strzał w dziesiątkę – mówi właścicielka.
To jednak dopiero początek. W planach jest dalszy rozwój oferty – pojawienie się prosecco, desek serów i wędlin oraz deserów. Jedno ma się jednak nie zmienić: główną rolę nadal będą odgrywać makarony. Rodzinny charakter, pasja do gotowania i włoska inspiracja mają pozostać fundamentem tego miejsca.