Śmiertelny lot nad Żywiecczyzną. Zginęli w mgle. Wiadomo, co było przyczyną tragedii

2026-03-27 13:50

To miał być krótki lot ponad chmurami. Zamiast tego była walka z mgłą, utrata kontroli i dramatyczny finał po zaledwie kilku minutach. Nowy raport odsłania kulisy katastrofy w Lipowej (pow. żywiecki), która zakończyła się śmiercią dwóch pilotów.

Tragiczny lot nad Żywiecczyzną. Zginęło dwóch pilotów

Katastrofa, do której doszło we wrześniu 2025 roku w rejonie Lipowa, wstrząsnęła lokalną społecznością i środowiskiem lotniczym. Niewielki samolot rozbił się krótko po starcie, a na miejscu zginęło dwóch pilotów. Teraz Państwowa Komisja Badań Wypadków Lotniczych opublikowała raport, który szczegółowo odtwarza przebieg tragicznego lotu i wskazuje jego najbardziej prawdopodobne przyczyny. Sprawa nadal pozostaje w zainteresowaniu prokuratury.

Z ustaleń komisji wynika, że kluczową rolę odegrały wyjątkowo trudne warunki atmosferyczne. W dniu wypadku nad okolicą zalegała gęsta mgła, a dodatkowym zagrożeniem było oblodzenie elementów maszyny. To właśnie te czynniki znacząco ograniczały możliwości bezpiecznego wykonania lotu. Jak wskazano w raporcie, warunki nie pozwalały na utrzymanie orientacji przestrzennej, co w konsekwencji doprowadziło do utraty kontroli nad samolotem.

Maszyna wystartowała około godziny 9:32 i obrała kurs w kierunku Jezioro Żywieckie. Plan załogi był jasny – wznieść się ponad warstwę mgły i kontynuować lot w lepszych warunkach. Samolot po starcie przeleciał w pobliżu świadków, po czym zniknął w gęstej mgle. Chwilę później piloci zdecydowali się zawrócić i wykonać okrążenie nad lądowiskiem. Według komisji był to błąd taktyczny – w takiej sytuacji jedyną szansą było jak najszybsze nabranie wysokości i opuszczenie strefy ograniczonej widoczności.

Kilka minut po starcie samolot runął na ziemię

Do tragedii doszło zaledwie kilka minut po starcie. Około trzech minut później samolot uderzył w pobliskie pole i stanął w ogniu. Świadkowie natychmiast ruszyli na pomoc, jednak skala pożaru uniemożliwiła podjęcie skutecznej akcji ratunkowej. Na miejsce skierowano liczne zastępy straży pożarnej i zespoły ratownictwa medycznego. Po ugaszeniu płonącego wraku w kokpicie odnaleziono ciała obu pilotów.

Załogę stanowili mężczyźni w wieku 50 i 70 lat. Badania pośmiertne wykluczyły obecność alkoholu i substancji odurzających. Z ustaleń wynika, że obaj posiadali formalne uprawnienia do wykonywania lotów lekkimi statkami powietrznymi. Jeden z nich – właściciel maszyny – miał jednak stosunkowo niewielkie doświadczenie, szacowane na około 100 godzin nalotu. Drugi z pilotów był bardziej doświadczony – zajmował się lotami oraz paralotniarstwem i samodzielnie obsługiwał oraz modyfikował swój sprzęt.

Raport wskazuje, że połączenie ograniczonego doświadczenia jednego z pilotów, trudnych warunków atmosferycznych i błędnych decyzji w trakcie lotu doprowadziło do tragicznego finału. Oblodzenie samolotu dodatkowo utrudniło wznoszenie i uniemożliwiło wydostanie się ponad mgłę, co przesądziło o losie załogi.

Choć komisja zakończyła swoje ustalenia, sprawa nie jest zamknięta. Okoliczności katastrofy nadal bada prokuratura, która analizuje, czy w zdarzeniu doszło do ewentualnych zaniedbań lub naruszenia przepisów.

- Śledztwo zostało wszczęte w kierunku art. 177 par. 2 Kodeksu Karnego. Jest to przepis dotyczący naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu powietrznym i spowodowania nieumyślnego wypadku skutkującego śmiercią dwóch osób - oznajmił we wrześniu 2025 roku prokurator Nikiel.

Śląsk Radio ESKA Google News