Tajemnicza śmierć byłego prokuratora i jego syna. Śledczy wciąż czekają na kluczowe wyniki badań

2026-04-13 11:40

Jerzy Hop i jego syn Łukasz zostali znalezieni martwi w swoim domu w Rybniku, a przyczyna ich zgonu wciąż pozostaje wielką niewiadomą. Choć przeprowadzono już sekcję zwłok, śledczy nie uzyskali odpowiedzi na najważniejsze pytania. Wokół sprawy narastają kolejne teorie, dlatego postanowiliśmy sprawdzić w prokuraturze, na jakim etapie znajduje się obecnie dochodzenie.

Sekcja zwłok nie dała odpowiedzi na temat śmierci Jerzego Hopa i jego syna

Makabrycznego odkrycia w domu przy ulicy Platanowej w Rybniku dokonano w sobotę, 7 marca 2026 roku, w okolicach godziny 13:00. To właśnie tam ujawniono zwłoki 68-letniego Jerzego Hopa oraz jego syna, Łukasza. Starszy z mężczyzn w przeszłości był uważany za niezwykle obiecującą postać polskiego wymiaru sprawiedliwości, jednak jego kariera legła w gruzach po skazaniu w głośnej aferze łapówkarskiej. Na ciałach zmarłych śledczy nie ujawnili żadnych śladów urazów, co sprawiło, że okoliczności ich odejścia stały się wyjątkowo zagadkowe. Aby wyjaśnić ten śląski dramat, zarządzono przeprowadzenie specjalistycznej sekcji zwłok, od której minęło już ponad trzydzieści dni.

Z informacji zebranych przez dziennikarzy "Super Expressu" wynika, że podstawowe badania pośmiertne nie pozwoliły na ustalenie powodów zgonu obu mężczyzn. Reporter "Radia Eska" nieoficjalnie podawał, że ojciec i syn mogli śmiertelnie zatruć się czeskim alkoholem o niezbadanym składzie. Tych rewelacji nie potwierdziły jednak służby pracujące nad sprawą, pozostawiając je w sferze medialnych domysłów. Śledczy opierają teraz swoje działania na oczekiwaniu na szczegółowe ekspertyzy histopatologiczne oraz toksykologiczne.

- Czekamy jeszcze na wyniki histopatologiczne i być może wtedy będzie można więcej powiedzieć - mówi krótko w rozmowie z "Super Expressem" prokurator Agnieszka Bukowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Sonda
Jak oceniasz polskie sądy?

Z naszych ustaleń wynika, że ostateczne wnioski z tych specjalistycznych badań poznamy najwcześniej w czerwcu, czyli za około dwa miesiące. Do tego czasu okoliczności zgonu skazanego w przeszłości prawnika będą stanowić nierozwiązaną tajemnicę.

Afera korupcyjna byłego prokuratora. Zgubiło go zamiłowanie do luksusu

W szczytowym momencie swojej prawniczej kariery Jerzy Hop cieszył się ogromnym autorytetem w środowisku. Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy dziennikarze "Newsweeka" ujawnili, że poziom życia śledczego znacząco przewyższa jego oficjalne dochody, co natychmiast przykuło uwagę Ministerstwa Sprawiedliwości. Wyszło na jaw, że mężczyzna poruszał się drogimi autami i mieszkał w okazałej rybnickiej posiadłości, dysponując gigantyczną gotówką. Drobiazgowe postępowanie dowiodło, że w okresie od 1993 do 2002 roku przyjmował on potężne kwoty rzekomo przeznaczone na wsparcie jednostek prokuratury, które ostatecznie zasilały jego prywatny budżet.

Konsekwencją tych ustaleń była błyskawiczna dymisja, a gęste tłumaczenia oskarżonego na niewiele się zdały. Sędziowie całkowicie odrzucili linię obrony, w której prawnik przekonywał o hojności bogatej teściowej oraz rzekomym pokaźnym spadku. Udowodniono mu, że przez blisko dziesięć lat bezwzględnie wyłudzał znaczące sumy od lokalnych przedsiębiorców.

Biorąc pod uwagę kryminalną przeszłość 68-latka, w przestrzeni publicznej pojawiają się pytania o ewentualny udział osób trzecich w jego śmierci. Obecnie jednak organy ścigania zdecydowanie odrzucają taki scenariusz na obecnym etapie dochodzenia.

Pokój Zbrodni: Upadek prokuratora Hopa