Szaman z Bysiny usłyszał wyrok. Zmarły dwie kobiety chore na raka

Tomasz S. znany jako „Szaman z Bysiny” przekonał dwie pacjentki onkologiczne do porzucenia konwencjonalnego leczenia na rzecz wahadełek i lamp. Obie kobiety zmarły na nowotwór, natomiast naturopata z Małopolski otrzymał jedynie karę w zawieszeniu. Ta łagodna decyzja wymiaru sprawiedliwości wywołała ogromne poruszenie.

Kim jest Szaman z Bysiny? Fałszywy lekarz bez wykształcenia

57-letni Tomasz S. posługujący się pseudonimem „Szaman z Bysiny” oszukał dwie ciężko chore kobiety. Wmówił 66-letniej Urszuli K. oraz 35-letniej Karolinie G. błędną diagnozę, nazywając ich chorobę nowotworową zwykłym zakażeniem patogenami. Mężczyzna namówił pacjentki na natychmiastowe przerwanie chemioterapii i zaproponował autorskie metody leczenia za pomocą plastrów, generatora plazmowego oraz wahadełek. Za swoje usługi alternatywne kasował od nich ogromne pieniądze, a od jednej z pokrzywdzonych wyciągnął łącznie kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Mężczyzna oszukiwał pacjentów opowieściami o swojej dwudziestoletniej praktyce we Francji w dziedzinie medycyny holistycznej. Prawda okazała się zupełnie inna, ponieważ samozwańczy znachor nie posiadał absolutnie żadnego dyplomu akademickiego potwierdzającego wykształcenie medyczne. Z zawodu był jedynie nauczycielem pochodzącym z podkarpackiej miejscowości Nisko.

Swoją nielegalną działalność prowadził w prywatnym domu zlokalizowanym w małopolskiej Bysinie. Przedstawiał się w sieci jako wybitny autorytet w dziedzinie uzdrawiania i chwalił się rzekomymi wizytami renomowanych polskich profesorów, co miało uwiarygodnić jego szarlatańskie praktyki w oczach zdesperowanych chorych.

Szaman z Bysiny badał pacjentki łańcuszkami i lalkami

Dramat 66-letniej Urszuli K. rozpoczął się dwa lata temu po wykryciu groźnego guza trzustki. Za namową swojego znajomego trafiła pod skrzydła Tomasza S., który przyjmował interesantów ubrany w orientalną czapkę. Proces diagnozy opierał się na oglądaniu dłoni, dotykaniu łańcuszkami oraz prezentowaniu dziwnych lalek. Właśnie wtedy padły słowa, które zadecydowały o tragicznych losach seniorki, ponieważ pseudolekarz stwierdził:

„Pani nie ma żadnego nowotworu”

Niestety chora kobieta całkowicie uwierzyła w te kłamliwe zapewnienia.

Znachor rozpoczął trzymiesięczny cykl rzekomego uzdrawiania polegający na piciu samych płynów oraz naświetlaniu specjalnym urządzeniem plazmowym. Taka codzienna kuracja kosztowała 250 złotych, a gdy stan 66-latki drastycznie się pogorszył, szarlatan osobiście zawiózł ją na izbę przyjęć. Zakazał jej wtedy ujawniać personelowi szpitala szczegółów prowadzonych eksperymentów. Okazało się, że zmiana nowotworowa urosła dwukrotnie i chirurdzy nie mogli już uratować pacjentki, dlatego pierwszego kwietnia ubiegłego roku kobieta zmarła.

Podobny mechanizm oszustwa Tomasz S. zastosował wobec zmagającej się z rakiem piersi 35-letniej Karoliny G. Młoda pacjentka również zrezygnowała z opieki onkologicznej i poddała się irracjonalnym zabiegom z wykorzystaniem metalowych sprężynek oraz magicznych kamieni. Samozwańczy terapeuta wyłudził od niej ponad czterdzieści tysięcy złotych, a młoda kobieta wkrótce przegrała walkę z nieleczoną chorobą.

Tomasz S. usłyszał wyrok. Znachor z Małopolski uniknie więzienia

Śledczy zarzucili pseudolekarzowi szereg poważnych przestępstw, w tym oszustwo i nakłanianie do rezygnacji z profesjonalnego leczenia. Oskarżono go również o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia oraz nieuprawnione świadczenie usług medycznych. Katowicki Sąd Rejonowy uznał jego winę, ale wymierzył jedynie karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzyletni okres próby. Dodatkowo ukarano go zakazem wykonywania zawodu naturopaty na równe trzydzieści sześć miesięcy.

Oskarżyciele publiczni złożyli apelację od tego łagodnego rozstrzygnięcia, ponieważ domagali się bezwzględnego więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci. Reprezentujący znachora prawnicy próbowali dowieść, że ich klient wcale nie planował nikogo oszukać. Ostatecznie instancja okręgowa podtrzymała wcześniejszą decyzję sądu rejonowego praktycznie bez żadnych zmian.

Uzasadniając ten budzący kontrowersje werdykt, sędzia podkreślił całkowity brak skuteczności generatorów plazmowych w zwalczaniu nowotworów. Zaznaczył, że pseudomedyczne eksperymenty definitywnie odebrały pacjentkom możliwość podjęcia profesjonalnego leczenia. Z drugiej strony skład orzekający uznał, że nikt nie potrafi jednoznacznie zagwarantować, czy kobiety wyzdrowiałyby dzięki klasycznej medycynie.

Zdjęcia ilustrujące tę sprawę pokazują wyraźnie, w jakich warunkach zdesperowane pacjentki leczyły się przy użyciu bezwartościowych świetlówek. Sprawca tych wstrząsających tragedii z Małopolski pozostanie jednak na wolności.

Mąż zmarłej pacjentki komentuje wyrok sądu

Władysław K., który stracił żonę w wyniku działalności szamana, zareagował na decyzję wymiaru sprawiedliwości z ogromną złością. Skomentował on całą sprawę, mówiąc:

„Taki wyrok to jak żaden wyrok. On powinien siedzieć. Trzeba chronić ludzi przed takimi osobami. Życia mojej żony nikt mi nie zwróci”

Ten głośny proces zainicjował szeroką debatę społeczną dotyczącą niebezpieczeństw związanych z branżą paramedyczną. Zwrócono szczególną uwagę na brak realnej odpowiedzialności karnej dla osób, które manipulują chorymi i namawiają ich do rezygnacji ze zdobyczy współczesnej medycyny w imię bezwartościowych rytuałów.

Śląsk Radio ESKA Google News