Sprawa śmierci Izabeli z Pszczyny. Sąd podjął wstępne decyzje za zamkniętymi drzwiami

We wtorek przed Sądem Okręgowym w Katowicach ruszyła rozprawa odwoławcza dotycząca tragicznej śmierci 30-letniej Izabeli. Na sali sądowej stawili się oskarżeni medycy, zabrakło jednak rodziny zmarłej. Proces toczy się z wyłączeniem jawności, a sędziowie musieli zarządzić przerwę, by przeanalizować nowe wnioski stron.

Wznowienie głośnego procesu w Katowicach

Rozprawa apelacyjna dotycząca tragicznej śmierci pacjentki w pszczyńskim szpitalu rozpoczęła się we wtorek, 24 lutego, punktualnie o godzinie 9:30. Sąd Okręgowy w Katowicach, podobnie jak wcześniej sąd niższej instancji, zdecydował o prowadzeniu postępowania z wyłączeniem jawności.

Wstęp na salę jest zabroniony dla osób postronnych, a szczegóły przebiegu posiedzenia nie są przekazywane opinii publicznej.

Na ławie oskarżonych zasiadło trzech medyków. W sądzie nie pojawili się natomiast bliscy zmarłej 30-latki. Według informacji przekazanych przez naszego korespondenta, Przemysława Glumę, niedługo po rozpoczęciu sprawy sędziowie zarządzili przerwę techniczną.

Jest ona konieczna do rozpatrzenia wniosków dowodowych zgłoszonych przez strony, co może mieć kluczowy wpływ na dalszy przebieg postępowania odwoławczego.

Atmosfera na sądowych korytarzach jest napięta i milcząca. Pełnomocnicy, reprezentujący zarówno oskarżonych, jak i prokuraturę, konsekwentnie odmawiają komentarzy. Żadna ze stron nie ujawnia treści złożonych wniosków ani taktyki procesowej przygotowanej na potrzeby rozprawy w drugiej instancji.

Tragiczny finał pobytu w szpitalu

Postępowanie dotyczy dramatycznych wydarzeń z 2021 roku, kiedy to w szpitalu w Pszczynie zmarła pacjentka, u której doszło do wstrząsu septycznego. W lipcu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Pszczynie wydał wyrok skazujący. Uznano wówczas, że lekarze narazili kobietę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Jeden z medyków został dodatkowo uznany winnym nieumyślnego spowodowania śmierci.

Tamto orzeczenie nie było prawomocne, co poskutkowało apelacjami wniesionymi przez obronę oraz oskarżycieli. Sąd pierwszej instancji wymierzył jednemu z lekarzy karę roku więzienia w zawieszeniu oraz czteroletni zakaz wykonywania zawodu. Wobec dwóch pozostałych orzeczono kary bezwzględnego pozbawienia wolności – odpowiednio roku i trzech miesięcy oraz półtora roku. Otrzymali oni również sześcioletni zakaz pracy w medycynie.

Akt oskarżenia opierał się na zarzutach dotyczących błędów w sztuce lekarskiej. Śledczy wskazali na brak właściwej diagnostyki i terapii oraz zaniechanie weryfikacji przyjętej strategii leczenia. Według prokuratury te zaniedbania doprowadziły najpierw do obumarcia płodu, a w konsekwencji do zgonu ciężarnej kobiety. Oskarżeni medycy nie przyznali się do stawianych im zarzutów.

Sprawa ta wstrząsnęła Polską i stała się impulsem do masowych protestów organizowanych pod hasłem „Ani jednej więcej”. Obecnie Sąd Okręgowy ponownie analizuje zebrany materiał dowodowy oraz ocenę prawną dokonaną przez sąd rejonowy. Ze względu na niejawny charakter procesu, termin ogłoszenia ostatecznego wyroku pozostaje nieznany.

Najbardziej buntownicze protest songi PRL-u. Rozwiąż quiz i sprawdź, czy je pamiętasz
Pytanie 1 z 10
"Józek, nie daruję ci tej nocy" Bajmu to tak naprawdę piosenka o:
Śląsk Radio ESKA Google News