Spór o spuściznę Łukasza Litewki. Dwie fundacje po śmierci posła
Łukasz Litewka przez lata angażował się w pomoc potrzebującym, a jego akcje społeczne skupiały wokół siebie tysiące osób. Po jego tragicznej śmierci wielu zastanawiało się, kto przejmie i będzie kontynuował rozpoczęte przez niego działania. Zamiast jedności wokół dorobku zmarłego posła pojawił się jednak konflikt.
Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia po potrąceniu podczas jazdy na rowerze w Dąbrowie Górniczej. Miał 36 lat. Po jego odejściu pozostały rozpoczęte projekty, społeczność skupiona wokół jego działań oraz pytanie o przyszłość inicjatyw, którym poświęcił ostatnie lata życia.
To właśnie kwestia dalszych losów jego działalności stała się źródłem sporu. 9 lipca rodzice i brat zmarłego posła powołali Fundację im. Łukasza Litewki. Prezesem organizacji został Paweł Cyz, wieloletni przyjaciel Litewki i były prezes TeamLitewka.
Jednocześnie nadal działa Fundacja TeamLitewka, związana z osobami, które wcześniej współpracowały przy projektach społecznych posła.
Natalia Bacławska, partnerka zmarłego polityka, przekonuje, że decyzja o powołaniu nowej fundacji była odpowiedzią na wydarzenia, które nastąpiły po jego śmierci. Jak twierdzi, bliscy i współpracownicy nie chcieli dopuścić do sytuacji, w której dorobek Litewki zostałby przejęty przez osoby niezwiązane – jej zdaniem – z jego działalnością.
Zwrot w sprawie śmierci Łukasza Litewki. Jest nowe nagranie:
Natalia Bacławska o trudnych miesiącach po śmierci partnera
Po śmierci Łukasza Litewki zablokowane miały zostać profile posła oraz Fundacji TeamLitewka w mediach społecznościowych. Wtedy Natalia Bacławska postanowiła skupić wokół siebie osoby, które przez lata współtworzyły społeczność związaną z działalnością społecznika.
– Łukasz jest moją miłością, poświęcił całe swoje życie, aby pomagać innym. Były chwile zwątpienia po jego śmierci, co dalej, jak żyć i czy kontynuować jego misję – mówiła w rozmowie z „Faktem”.
Partnerka zmarłego posła odniosła się także do swojego udziału w posiedzeniu sejmowej Komisji Nadzwyczajnej ds. Ochrony Zwierząt. Jak podkreśliła, jej obecność nie była próbą rozpoczęcia kariery politycznej.
– Nie pojechałam tam robić kariery. Nie pojechałam tam jako Natalia Bacławska, ale jako głos zmarłej bliskiej mi osoby oraz ludzi, którzy tworzyli tę społeczność – zaznaczyła.
Bacławska zapewniła również, że nie zamierza podążać polityczną drogą swojego partnera. Jej zdaniem najważniejsze jest zachowanie pamięci o wartościach, którymi kierował się Litewka, szczególnie w zakresie pomocy zwierzętom.
„Nie można było przeżyć żałoby”. Bliscy mówią o atakach i pomówieniach
Natalia Bacławska opowiedziała także o pierwszych miesiącach po śmierci partnera. Jak twierdzi, rodzina oraz osoby związane z nową fundacją miały mierzyć się z atakami, pomówieniami i nieprawdziwymi informacjami.
– Nie można było przeżyć żałoby, bo byliśmy atakowani, a wręcz dochodziło do tego, że pojawiały się oskarżenia, nieprawdziwe informacje, śledzono nas i obrzucano kłamliwymi oszczerstwami – mówiła.
Według jej relacji sytuacja miała z czasem stać się jeszcze trudniejsza. Bacławska przekazała, że przed jej domem miały pojawiać się obce osoby, a sprawa została zgłoszona służbom.
Mimo konfliktu partnerka zmarłego posła podkreśla, że najważniejszym celem pozostaje dalsza pomoc i kontynuowanie działań, które były ważne dla Łukasza Litewki.
– Robimy wszystko, żeby był z nas dumny. Zrobimy jeszcze więcej niż dotychczas. Nie możemy stracić zaufania ludzi, którzy byli z nami – podkreśliła.
Choć spór wokół organizacji związanych z nazwiskiem Łukasza Litewki nadal trwa, jego bliscy i współpracownicy deklarują, że chcą zachować pamięć o jego działalności społecznej.