Tragiczny wypadek na myjni w Tychach. 65-latek zmarł w szpitalu
Zgłoszenie o wypadku wpłynęło na numer alarmowy 112 krótko przed godziną 20:00 w poniedziałek, 5 stycznia. Na miejsce niezwłocznie skierowano służby ratunkowe: straż pożarną, zespół ratownictwa medycznego oraz policję. Jeszcze przed ich przyjazdem poszkodowanemu pomocy udzielili przypadkowi świadkowie.
Jak relacjonują służby, mężczyzna został wydobyty z kanału technicznego przez osoby postronne, które bez wahania przystąpiły do udzielania pierwszej pomocy i rozpoczęły resuscytację krążeniowo-oddechową.
– Po przeprowadzeniu rozpoznania ustalono, że mężczyzna wpadł do kanału technicznego. Jeszcze przed przybyciem służb został on wydobyty przez osoby postronne, które natychmiast przystąpiły do udzielania pierwszej pomocy, prowadząc RKO – poinformowała Straż Miejska Miasta Tychy.
Ratownicy medyczni oraz strażacy kontynuowali działania ratunkowe na miejscu zdarzenia przez kilkadziesiąt minut. W tym czasie teren myjni został zabezpieczony, a dostęp osób postronnych ograniczony.
– Nasze działania koncentrowały się na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia oraz wsparciu służb ratunkowych prowadzących czynności ratujące życie – przekazała Straż Miejska w oficjalnym komunikacie.
Życia 65-latka nie udało się uratować
Po około 45 minutach intensywnej reanimacji 65-letni mężczyzna w stanie ciężkim został przetransportowany karetką do szpitala. Niestety, mimo dalszych wysiłków lekarzy, zmarł przed północą.
– Mężczyzna trafił do szpitala, jednak jego życia nie udało się uratować – potwierdziła asp. Paulina Kęsek z Komendy Miejskiej Policji w Tychach.
Na ten moment nie wiadomo, czy poszkodowany był klientem myjni, czy jej pracownikiem. Policja prowadzi czynności wyjaśniające pod nadzorem prokuratora. Funkcjonariusze zabezpieczyli miejsce zdarzenia i zbierają materiał dowodowy, który pozwoli ustalić dokładne okoliczności tragedii.
Służby podkreślają szczególnie godną naśladowania postawę świadków wypadku, którzy jako pierwsi ruszyli na pomoc i rozpoczęli reanimację jeszcze przed przyjazdem ratowników.
– Osobom, które udzieliły pierwszej pomocy, należą się słowa uznania. Ich szybka i zdecydowana reakcja była wzorowa – zaznaczają przedstawiciele Straży Miejskiej.
Śledztwo w sprawie tragicznego zdarzenia trwa.