Sąd Rejonowy w Kielcach podjął decyzję, która może okazać się przełomowa w wyjaśnianiu wszystkich okoliczności śmierci 8-letniego Kamilka z Częstochowy. Sędziowie częściowo uwzględnili zażalenie na decyzję prokuratury, która w styczniu 2025 roku umorzyła postępowanie w sprawie niedopełnienia obowiązków przez urzędników i instytucje. Teraz śledczy będą musieli ponownie przyjrzeć się sprawie.
Przypomnijmy, że rodzina Kamilka przez lata była pod nadzorem wielu instytucji pomocowych i sądu rodzinnego. Prokuratura Regionalna w Gdańsku, która prowadziła śledztwo w tym wątku, uznała, że nie doszło do złamania prawa. Z taką decyzją nie zgodzili się pełnomocnicy reprezentujący rodzeństwo chłopca i złożyli zażalenie. Sprawa, ze względu na obawę o brak bezstronności sędziów z Częstochowy, ostatecznie trafiła do Kielc.
Które instytucje znów zbada prokuratura?
Decyzja kieleckiego sądu nie jest jednak pełnym zwycięstwem bliskich Kamilka. Sąd zdecydował, że prokuratura ponownie zajmie się sprawą odpowiedzialności sądów, prokuratury, policji i pracowników socjalnych. Jednocześnie oddalił zażalenie w zakresie odpowiedzialności lekarzy i nauczycieli. To orzeczenie jest prawomocne.
Mamy pewność, że ta sprawa wróci do prokuratury regionalnej w celu dalszego procedowania. Wymagają uzupełnienia pewne wątki i uszczegółowienia – powiedział po ogłoszeniu decyzji Piotr Kucharczyk z Fundacji To ja Dziecko im. Kamilka Mrozka.
Rodzina i Rzecznik Praw Dziecka nie składają broni
Mimo częściowej satysfakcji, bliscy chłopca oraz Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak nie kryją rozczarowania utrzymaniem umorzenia wobec nauczycieli. Zapowiadają dalsze kroki.
Jeśli chodzi o nauczycieli, to w porozumieniu z bliskimi Kamilka, będziemy prawdopodobnie składać skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, bo w tym zakresie sprawa została prawomocnie zakończona – zapowiedziała rzeczniczka.
Goryczy nie kryła siostra Kamilka, Magdalena Mazurek, która uważa, że większa czujność pedagogów mogła uratować chłopca.
Mam żal, bo może i robili swoje, ale powinni bardziej się przyłożyć do tego, żeby poprosić o założenie na przykład niebieskiej karty – mówiła.
Potrzebna "biała karta". Czy system zawiódł Kamilka?
Sprawa stała się impulsem do szerszej dyskusji o tym, jak działają instytucje państwowe. Rzecznik Praw Dziecka podkreśliła, że kluczowa jest reforma przepływu informacji między służbami. Obecnie instytucje tracą cenny czas na ustalanie sytuacji dziecka, bo nie mają dostępu do wspólnej bazy danych.
Dla mojej instytucji jest to tak zwana biała karta. My tracimy czas na to, żeby w ogóle ustalić sytuację dziecka. A bardzo byśmy chcieli, żeby wiedzieć wcześniej, czy np. w rodzinie już była założona niebieska karta – wyjaśniała Horna-Cieślak.
Postuluje ona utworzenie specjalnego systemu teleinformatycznego. Dzięki niemu służby mogłyby natychmiast sprawdzić, czy wobec danej rodziny podejmowano już interwencje. To pozwoliłoby na szybszą i skuteczniejszą pomoc dzieciom, którym, jak podkreśliła, „trzeba pomagać szybko, niezwłocznie, żeby były bezpieczne”.
Co dalej ze sprawą Kamilka? Prokuratura komentuje decyzję
Do decyzji sądu odniósł się rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, prok. Mariusz Marciniak. Jak przekazał PAP, śledczy czekają na pisemne uzasadnienie orzeczenia, w którym sąd wskaże, jakie czynności należy jeszcze wykonać.
Prokurator szanuje stanowisko sądu i niezwłocznie po odesłaniu akt zrealizuje zalecane czynności dowodowe, a to pozwoli na ponowną ocenę materiału dowodowego i wydanie w przedmiotowym śledztwie końcowej decyzji merytorycznej - stwierdził prokurator.
Ośmioletni Kamilek zmarł 8 maja 2023 r. po 35 dniach walki o życie. Chłopiec trafił do szpitala skatowany przez swojego ojczyma, Dawida B., który miał go oblać wrzątkiem i położyć na rozgrzanym piecu. W głównym wątku sprawy przed sądem w Częstochowie toczy się proces ojczyma, oskarżonego o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, oraz matki chłopca, Magdaleny B., która odpowiada m.in. za pomocnictwo w zbrodni.