Ponad 600 opóźnionych pociągów przez awarię. Wiadomo, co grozi sprawcom

2026-09-18 20:43

Ogromny chaos na kolei pokrzyżował plany wielu podróżnych. Wszystko za sprawą dwójki mężczyzn, którzy ukradli części infrastruktury, powodując awarię urządzeń sterujących ruchem. Powody ich działania zostały już ustalone, a decyzją sądu trafili oni do aresztu na trzy miesiące.

Policjant prowadzi skutego kajdankami mężczyznę przez korytarz. O zatrzymaniu sprawców awarii pociągów na Eska Śląskie.
Autor: Policja Śląska/ Materiały prasowe
  • Dwóch mężczyzn, mających 50 i 55 lat, trafiło do aresztu po tym, jak zniszczyli i przywłaszczyli sobie fragmenty infrastruktury kolejowej.
  • Incydent zatrzymał ruch na katowickiej stacji, co poskutkowało opóźnieniem 649 pociągów, a 76 w ogóle nie wyjechało.
  • Obaj przyznali się do zarzutów. Za uszkodzenie aparatury grozi im teraz wyrok do 8 lat więzienia.

Gigantyczne opóźnienia pociągów w Katowicach. Setki składów stały w miejscu

Katowicki sąd zaakceptował wniosek prokuratora, wysyłając obu podejrzanych na trzy miesiące do tymczasowego aresztu, o czym donosi Polska Agencja Prasowa. Ich działanie wywołało ogromne zamieszanie w lokalnym transporcie. Przez uszkodzenie systemów sterowania, stacja Katowice stanęła całkowicie w środę nad ranem, pomiędzy 3:00 a 5:00. Chociaż udało się przywrócić część ruchu, to aż do godziny 11:00 pociągi kursowały z poważnymi zakłóceniami.

Opóźnienia dotknęły 649 pociągów, generując łączny poślizg ponad 13 tysięcy minut, co przekłada się na około 216 godzin! Co więcej, konieczne było całkowite odwołanie 76 składów, z czego 44 zniknęły z całych tras, a 32 z ich fragmentów.

Kradzież kabli w Katowicach to nie był sabotaż. Prokuratura ujawnia motywy sprawców

Za ten incydent odpowiadają dwaj Polacy, w wieku 50 i 55 lat. Sprawna praca katowickiej policji doprowadziła do ich błyskawicznego zatrzymania. Na początku dochodzenia funkcjonariusze rozważali najgorsze opcje, zakładając nawet sabotaż zagrażający krajowemu bezpieczeństwu, dlatego sprawę niezwłocznie zgłoszono Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Prawda okazała się jednak zdecydowanie mniej zawiła. Zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Katowice-Południe, prokurator Dawid Szulik, poinformował, że mężczyznami kierowała wyłącznie żądza pieniądza. Chodziło o zwykłą kradzież – połasili się na metalowe części, planując zapewne spieniężyć je na złomie. W trakcie tego procederu uszkodzili cztery ważne kable, odpowiadające za ruch pociągów.

Sprawcy usłyszeli już zarzuty niszczenia urządzeń infrastruktury, na podstawie artykułu 254a Kodeksu karnego. Za kradzież i dewastację na kolei grozi im od 6 miesięcy do 8 lat za kratami. Zgodnie z informacjami z prokuratury, obaj przyznali się do winy i przedstawili dokładne relacje z wydarzeń. Ze względu na brak meldunku u jednego z nich, istniało ryzyko ucieczki. Co więcej, mężczyźni byli już wcześniej wchodzili w konflikt z prawem, a jeden odpowie za ten występek jako recydywista.

Sonda
Lubisz podróżować pociągami?
Potrąciła 81-latkę na pasach. Seniorka miała wielkie szczęście