Osobówka wjechała pod pociąg w Częstochowie. Szokujące nagrania obciążają kierowcę autobusu

Częstochowska prokuratura dokonała przełomowych odkryć w sprawie dramatycznego zderzenia pociągu towarowego z samochodem osobowym na strzeżonym przejeździe. Początkowo pełną winą obarczano nastoletniego kierowcę auta ignorującego czerwoną sygnalizację. Analiza zabezpieczonych nagrań całkowicie zmieniła jednak tor śledztwa i wskazała na zaskakujący udział pojazdu komunikacji miejskiej.

Auto wjechało pod pociąg
Autor: PKP PLK/Śląska Policja/ Materiały prasowe

Wypadek na przejeździe w dzielnicy Gnaszyn. Dwóch nastolatków w szpitalu

Do groźnego wypadku doszło 20 czerwca w pobliżu skrzyżowania ulic Głównej oraz Małej Warszawki w częstochowskiej dzielnicy Gnaszyn. Dziewiętnastolatek prowadzący auto osobowe marki Opel wjechał wprost pod nadjeżdżający pociąg towarowy pomimo pulsującego czerwonego światła sygnalizacji. Pojazdem podróżował również szesnastoletni pasażer.

Skutki uderzenia ciężkiego składu w mniejszy pojazd okazały się katastrofalne. Osobówka została dosłownie zmiażdżona, a obaj poszkodowani nastolatkowie wymagali natychmiastowej hospitalizacji z powodu rozległych obrażeń ciała.

W pierwszej fazie prowadzonego śledztwa funkcjonariusze byli przekonani o wyłącznej winie dziewiętnastolatka siedzącego za kółkiem osobówki.

Kluczowy zwrot akcji nastąpił po dokładnym obejrzeniu taśm z okolicznych kamer przez organy ścigania. Zabezpieczony materiał wizualny rzucił nowe światło na całą sytuację i ujawnił obecność miejskiego autobusu linii numer jedenaście, który stanął tuż za zderzakiem uszkodzonego później opla.

Kierowca autobusu w Częstochowie "dociskał" opla do torowiska

Według najnowszych ustaleń organów ścigania 47-letni kierowca miał systematycznie i agresywnie skracać dystans do poprzedzającej go osobówki. Takie niebezpieczne manewry wywarły ogromną presję psychiczną na młodym kierowcy opla i wymusiły na nim próbę ucieczki z pasa ruchu prosto na przejazd przy zapalonym czerwonym świetle.

Zebrane dowody pozwoliły na jednoznaczne powiązanie zachowania pracownika miejskiej spółki z tragicznym w skutkach finałem. Mężczyzna siedzący za kierownicą autokaru usłyszał już zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.

Przedstawiciele Prokuratury Rejonowej Częstochowa-Północ oficjalnie potwierdzili te doniesienia i wyjaśnili mechanizm powstawania zagrożenia. Według śledczych czyn zabroniony miał polegać na „dojeżdżanie przez kierowcę autobusu na niewielką odległość do samochodu marki Opel”.

Prokuratorzy oskarżają kierowcę dodatkowo o ucieczkę z miejsca wypadku bez sprawdzenia stanu zdrowia zakleszczonych w rozbitym aucie nastolatków.

Zdjęcia z miejsca zdarzenia:

Kamery nagrały zachowanie kierowcy autobusu przed zderzeniem pociągu z autem

Postępowanie mające na celu dokładne odtworzenie przebiegu czerwcowego popołudnia wciąż trwa i wymaga przeanalizowania kolejnych dowodów. To właśnie zabezpieczony zapis elektroniczny ukazujący zachowanie kierującego potężnym pojazdem tuż przed zderzeniem jest najważniejszym dowodem w całej układance.

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa