Spis treści
Jeziora w województwie śląskim. Region to nie tylko kopalnie
Województwo śląskie niemal każdemu przywodzi na myśl potężny przemysł ciężki, monumentalne huty oraz wszechobecny węgiel kamienny. Prawda o tamtejszym krajobrazie okazuje się jednak diametralnie inna i pełna niespodzianek. Na południu kraju kryją się imponujące jeziora oraz sztuczne zalewy, które regularnie ściągają do siebie pasjonatów wędkarstwa, wielbicieli sportów wodnych i turystów szukających oddechu od miejskiego zgiełku.
Spora część tych akwenów to wbrew pozorom bardzo młode twory na mapie regionu. Wynikają z dawnej działalności górniczej, ponieważ wodą wypełniono potężne wyrobiska po eksploatacji piasku podsadzkowego. Dzisiaj mało kto pamięta o ich przemysłowym rodowodzie, a tereny te zamieniły się w niezwykle modne ośrodki rekreacyjne dla całych rodzin.
Wśród najchętniej odwiedzanych lokalizacji prym wiedzie dąbrowska Pogoria, której cztery baseny zajmują łącznie około 800 hektarów. Ogromnym uznaniem mieszkańców cieszą się również tyskie Jezioro Paprocańskie oraz malowniczy Zalew Sosina w Jaworznie. Wykaz regionalnych atrakcji wodnych uzupełniają ponadto Jezioro Łąckie obok Pszczyny i znane z ciepłej wody Jezioro Rybnickie.
W trakcie wakacyjnych upałów ślązacy chętnie testują także nieco bardziej kameralne miejscówki. Doskonałym przykładem są zatopione żwirowiska w dolinie Odry na terenie powiatu wodzisławskiego, gdzie wypoczywający mogą w spokoju popływać, zarzucić wędkę lub po prostu zrelaksować się na łonie natury.
Jezioro Goczałkowickie. Poznaj z bliska „śląskie morze”
Bezwzględnym rekordzistą pod względem wielkości na Śląsku pozostaje jednak Jezioro Goczałkowickie, powszechnie określane mianem „śląskiego morza”. Mówimy tu o gigantycznym zbiorniku zaporowym utworzonym na Wiśle w 1956 roku w efekcie przegrodzenia rzeki potężną tamą w Goczałkowicach-Zdroju.
Gabaryty tego sztucznego akwenu wręcz przytłaczają. Woda rozlewa się tu maksymalnie na 3200 hektarów, a całe jezioro potrafi pomieścić astronomiczne 168 milionów metrów sześciennych wody. Zbudowana przed dekadami zapora ciągnie się przez blisko 3 kilometry i stanowi absolutny ewenement w skali wszystkich konstrukcji hydrotechnicznych w tej części kraju.
Podstawowym zadaniem inwestycji było zaspokojenie gigantycznego pragnienia rosnącego w siłę Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Śląskie morze znakomicie wywiązuje się z tego obowiązku do dzisiaj, dostarczając aż 38 procent całej uzdatnionej wody powierzchniowej dla potężnego systemu wodociągowego śląskiej aglomeracji.
Zbiornik odgrywa równocześnie fundamentalną rolę w ochronie przeciwpowodziowej całego regionu. Jego właściwości retencyjne pozwalają bezpiecznie przyjmować nadmiar wód opadowych, a dodatkowo obiekt od lat wspiera prężnie działającą gospodarkę rybacką.
Zobaczcie "śląskie morze" na zdjęciach:
Polecany artykuł:
Jak powstało Jezioro Goczałkowickie? Przesiedlono 2000 osób
Koncepcja uregulowania górnego biegu Wisły potężną zaporą zrodziła się jeszcze w czasach zaborów, zanim Polska odzyskała niepodległość. Gorącym orędownikiem stworzenia takiego obiektu był wówczas Gabriel Narutowicz, który kilka lat później objął urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Ambitny plan powrócił na deski kreślarskie dopiero w nowej rzeczywistości po zakończeniu II wojny światowej. Szaleńcze tempo industrializacji Górnego Śląska wywołało potężny deficyt wody pitnej i technologicznej. Ostateczne analizy oraz żmudne przygotowania do stworzenia akwenu ruszyły w 1947 roku.
Inżynierowie zamknęli fazę projektową w 1949 roku, by zaledwie kilkanaście miesięcy później wbić pierwszą łopatę pod budowę samej tamy. Zakrojone na szeroką skalę prace konstrukcyjne i inżynieryjne sfinalizowano ostatecznie w 1955 roku.
Utworzenie sztucznego morza oznaczało jednak prawdziwy dramat dla lokalnej społeczności. Władze musiały podjąć trudną decyzję o przymusowym przesiedleniu dwóch tysięcy mieszkańców i likwidacji 428 gospodarstw, z czego zdecydowana większość znajdowała się w wymazanej z mapy wsi Zarzecze.
Położenie Jeziora Goczałkowickiego. Gdzie leży sztuczny zbiornik?
Akwen ulokowano w sercu Doliny Górnej Wisły, która stanowi integralną część rozległej Kotliny Oświęcimskiej. Jezioro wypełniło dokładnie ten fragment koryta, który nazywany jest Małą Wisłą, rozciągający się od samych źródeł rzeki aż do ujścia Przemszy.
Na mapie obiekt znajdziemy w odległości około 5 kilometrów od pszczyńskiego rynku oraz tuż obok rogatek Czechowic-Dziedzic. Wielka inżynieria sprawiła, że woda przykryła historyczną granicę dzielącą Górny Śląsk oraz Śląsk Cieszyński, łącząc fizycznie oba te niezwykle ważne dla regionu obszary.
Zmotoryzowani turyści mogą podziwiać północne brzegi akwenu z perspektywy drogi wojewódzkiej nr 939. Z kolei wzdłuż południowych rubieży jeziora wytyczono strategiczny szlak kolejowy, który umożliwia bezpośrednią podróż pociągiem z Czechowic-Dziedzic prosto do Chybia.
Natura 2000 w Dolinie Górnej Wisły. Raj dla rzadkich ptaków
Mimo jednoznacznie technicznego i użytkowego rodowodu, sztuczne jezioro przeistoczyło się w prawdziwą perłę na przyrodniczej mapie kraju. Ornitolodzy doliczyli się w tym miejscu obecności 258 gatunków ptaków, z czego ponad setka decyduje się na regularne zakładanie tu swoich gniazd lęgowych.
Tereny wokół tamy upodobały sobie wyjątkowo rzadkie okazy ptactwa wodno-błotnego, w tym majestatyczne czaple purpurowe, mewy czarnogłowe oraz rybitwy. W okresach migracyjnych niebo nad wodą przesłaniają stada liczące tysiące gęsi i kormoranów, które traktują ten akwen jako idealny przystanek w długiej, wyczerpującej podróży.
Unikalne walory ekologiczne i naturalne bogactwo fauny nie uszły uwadze ekspertów od ochrony środowiska. Obecnie cała powierzchnia zbiornika goczałkowickiego podlega ścisłej ochronie w ramach programu Natura 2000 jako kluczowy element cennego obszaru Doliny Górnej Wisły.