Nagi 31-latek biegał z maczetą po ulicach. Zdemolował karetkę i rzucał się na auta!

2026-09-21 21:17

Mrożące krew w żyłach chwile przeżyli mieszkańcy Bielska-Białej. Po ulicy Cieszyńskiej biegał nagi mężczyzna uzbrojony w maczetę. Napastnik uszkodził dwa pojazdy, w tym karetkę pogotowia ratunkowego. Do akcji wkroczyli policjanci, którzy obezwładnili agresywnego 31-latka przy pomocy paralizatora. Obyło się bez ofiar w ludziach.

Funkcjonariusze otrzymali pilne wezwanie dotyczące człowieka przemieszczającego się w okolicach ulicy Cieszyńskiej. Patrole dotarły pod wskazany adres błyskawicznie. Mundurowi zauważyli na miejscu rozebranego 31-latka, na którego ciele widoczne były niewielkie rany. W dłoni trzymał on niebezpieczne, ostre narzędzie.

Podczas tego niecodziennego incydentu zniszczono dwa auta. Pierwsze z nich prowadził przypadkowy kierowca. Z niewyjaśnionych do tej pory powodów napastnik rzucił się na maskę samochodu będącego w ruchu. Zniszczenia odnotowano również w pojeździe należącym do Bielskiego Pogotowia Ratunkowego.

Nagi napastnik zniszczył ambulans w Bielsku-Białej

Dokładne okoliczności tej niebezpiecznej sytuacji opisało w sieci samo Bielskie Pogotowie Ratunkowe. Z relacji opublikowanej w mediach społecznościowych wynika, że rozzłoszczony człowiek z maczetą gonił przechodniów oraz celowo uszkadzał zaparkowane samochody. W pewnym momencie wyładował swoją złość na przejeżdżającej karetce, zadając ciosy ostrzem w karoserię i doprowadzając do sporych zniszczeń. Załoga medyczna wyszła z tego ataku bez szwanku.

Ostatecznie sprawca zamieszania został spacyfikowany przez stróżów prawa. Zaraz potem przekazano go w ręce obecnego na miejscu zespołu medycznego.

Najważniejsze jest jednak to, że naszym ratownikom nic się nie stało. Ambulans można naprawić. Znacznie trudniej zaakceptować fakt, że osoby jadące nieść pomoc same mogą w jednej chwili znaleźć się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia - przekazało Bielskie Pogotowie Ratunkowe.

Agresywny 31-latek obezwładniony taserem przez policję

Jako pierwsi na wezwanie zareagowali funkcjonariusze z wydziału prewencji. Aby szybko i skutecznie opanować sytuację, użyli oni elektrycznego paralizatora, co pozwoliło na bezpieczne zatrzymanie furiata.

Mimo ogromnego zagrożenia i dramatycznego przebiegu zdarzeń żaden z przypadkowych świadków nie odniósł obrażeń.

Skuty 31-latek trafił pod eskortą na oddział szpitalny. Tamtejszy personel medyczny ma za zadanie zweryfikować jego stan psychofizyczny. Równolegle śledczy prowadzą szczegółowe czynności, aby krok po kroku zrekonstruować powody tego szokującego wybryku.

Porzuciła noworodka na pewną śmierć