Spis treści
Proces Mateusza H. w Gliwicach. Morderca 18-letniej Wiktorii szokuje w sądzie
Podczas rozprawy toczącej się przed Sądem Okręgowym w Gliwicach oskarżony 26-latek przedstawił się jako osoba całkowicie wyzuta z elementarnych odruchów człowieczeństwa. Mateusz H. wyznał z przerażającym spokojem słowa, które zmroziły krew w żyłach zgromadzonych na sali:
Moje ręce pozbawiły ją przytomności, a lina pozbawiła ją życia - usłyszeli zgromadzeni.
Mężczyzna ze szczegółami opisywał, w jaki sposób pozbawił życia przypadkowo spotkaną dziewczynę, a o jej tragicznym losie miał zadecydować zwykły rzut monetą. Ten bezwzględny obraz własnej osoby dopełnił kolejnym wstrząsającym stwierdzeniem przed wymiarem sprawiedliwości.
Wypadł orzeł, więc postanowiłem ją udusić. Potem odbyłem stosunek z jej zwłokami - mówił bez skrępowania.
Zeznania oskarżonego dowodziły, że odebranie komuś życia nie stanowiło dla niego absolutnie żadnej bariery moralnej. Mężczyzna kontynuował swoją mroczną opowieść beznamiętnym, chłodnym tonem.
Wcześniej planowałem już zabicie człowieka. Było mi obojętne, kogo bym zabił - podkreślał sprawca.
Tragedia w Radzionkowie. Wiktoria z Bytomia zaufała mordercy
Zbrodnia popełniona w sierpniową noc 2023 roku w kamienicy przy ulicy Kużaja wstrząsnęła mieszkańcami dwóch śląskich miast. Feralnego wieczoru 26-latek wracał autobusem z pracy w Katowicach, natomiast 18-letnia bytomianka podróżowała tym samym pojazdem po imprezie w dyskotece. Mężczyzna zauważył, że współpasażerka jest pod wyraźnym wpływem alkoholu, i zaproponował jej tymczasowe schronienie w swoich czterech kątach.
Chciałem jej pomóc w przypływie empatii. Była pijana i nie miała kluczy do swojego mieszkania - opisywał sprawca.
Niestety, nastolatka przystała na tę pozornie niewinną propozycję, co doprowadziło do makabrycznych wydarzeń za zamkniętymi drzwiami mieszkania w Radzionkowie. Sprawca najpierw brutalnie zgwałcił młodą kobietę, która w tamtym momencie jeszcze żyła, co sam później relacjonował przed sędzią.
Nie chodziło o seks, ale o wybór. To nie była frustracja, że nie mogę tego zrobić, bo mam narzeczoną. Chodziło o mój komfort. Mogłem robić, co chciałem. Ten seks to był impuls. Nie planowałem tego wcześniej - wyznał zabójca.
Kiedy zmęczona dziewczyna zapadła w sen, oprawca przystąpił do ostatecznego ataku, ponieważ sam cierpiał na bezsenność. Mężczyzna kilkukrotnie próbował wybudzić swoją ofiarę, a po nieudanych próbach rzucił monetą, która wskazała wyrok śmierci dla 18-latki.
Zacząłem ją dusić. Ona się przebudziła, próbowała walczyć, ale nie miała już siły. Używałem poduszki, by tłumić dźwięki. Na początku chciałem jej pomóc, myśl, by zabić, przyszła, gdy byliśmy już u mnie. Walczyłem z tą myślą, dlatego próbowałem ją budzić, gdyby się za trzecim razem zbudziła, to by nie było zabójstwa - opisał Mateusz.
Zatrzymanie 26-latka. Mateusz H. skontaktował się z babcią
Po dokonaniu mordu sprawca przebrał się, owinął zwłoki ofiary w dostępne materiały oraz folię, a następnie uciekł z zamiarem ukrycia się w aglomeracji. Stróże prawa ujęli go w niedzielę na pobliskich ogródkach działkowych, do czego częściowo przyczynił się on sam, dzwoniąc wcześniej do babci z dramatycznym wyznaniem przez telefon.
- Zrobiłem coś bardzo złego - wyznał zabójca Wiktorii.
Kobieta poleciła wnukowi natychmiastowe zawiadomienie organów ścigania, co ten faktycznie uczynił, informując dyspozytora numeru alarmowego o zabójstwie i grożąc własnym samobójstwem. Ostatecznie 26-latek nie odebrał sobie życia i musiał zostać obezwładniony przez interweniujących funkcjonariuszy na terenie działek. Trafił do aresztu z zarzutem morderstwa, gdzie czekał na start procesu, podczas którego składał bardzo szczegółowe wyjaśnienia, choć formalnie wypierał się winy. Na sali sądowej przesłuchano wielu ekspertów oraz wspomnianą babcię, która wychowywała go od szesnastego roku życia.
Sam zadzwonił, żebym go zabrała z Lubina na Dolnym Śląsku. Wtedy ich sytuacja była taka, że córka (matka Mateusza H.) straciła pracę i mieszkanie. Zostali na bruku - wspominała babcia sprawcy.
Sąd Okręgowy wydał wyrok w połowie 2025 roku, skazując oprawcę na karę dożywotniego więzienia z opcją ubiegania się o warunkowe zwolnienie dopiero po upływie czterdziestu lat. Decyzję tę argumentowała sędzia Agata Dybek-Zdyń podczas odczytywania uzasadnienia.
Sposób działania sprawcy, niezwykle brutalny, brak jakiegokolwiek motywu, rzucenie monetą o życie ofiary, wszystko to zdecydowało, że jest to kara dożywotniego pozbawienia wolności. (...) Oskarżony okazał absolutny brak szacunku dla zamordowanej, działał bez powodu, zrealizował swój kaprys - tak trzeba zinterpretować owo rzucenie monetą - mówiła sędzia.
Skazany nie pogodził się z tak surowym orzeczeniem i wniósł apelację, domagając się złagodzenia nałożonej kary przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach. Tymczasem eksperci wydający opinie w tej sprawie nie mieli złudzeń co do natury 26-latka. Na jednej z wokand 31-letni biegły seksuolog Dariusz Pysz-Waberski wydał bardzo kategoryczny osąd na temat Mateusza H.
Jest wielkie prawdopodobieństwo, że oskarżony popełni podobną zbrodnię po raz kolejny - podkreślił.