Kupiła o 30 groszy tańszy bilet. Wróciła zapłakana, bo dostała ogromny mandat. Ludzie wspierają 15-latkę

Miała ważną legitymację i wykupiła przejazd, ale pomyliła ulgi. 15-letnia Maja zaoszczędziła 30 groszy, a kontrolerzy z Żywca ukarali ją 353-złotowym mandatem. Zapłakana nastolatka zadzwoniła do ojca. Mężczyzna opisał sytuację w sieci, a internauci nie kryją oburzenia.

Kontroler biletów trzymający dokumenty podczas kontroli pasażerki. O sprawie mandatu w Żywcu przeczytasz na Eska Śląskie.
Autor: Paweł Dąbrowski / Super Express Kontrola biletów

Córka pana Macieja podróżowała autobusem MZK Żywiec 23 lipca 2026 roku. W trakcie przejazdu z Łodygowic doszło do kontroli. Maja posiadała przy sobie legitymację szkolną i zakupiła bilet w aplikacji. Niestety, źle obliczyła przysługującą jej ulgę oraz strefę przejazdu. Zamiast zapłacić 3 złote, wydała 2,70 zł. Pomimo szczerych intencji i niewielkiej różnicy wynoszącej 30 groszy, kontrolerzy potraktowali dziewczynę jak osobę jadącą na gapę. Zrezygnowali z pouczenia i od razu wystawili mandat przewyższający znacznie wartość samego biletu.

Sonda
Czy wysoki mandat za wybranie niewłaściwego biletu w komunikacji miejskiej to słuszna kara?

- Nie 3 złote. Nie 30 złotych. Zaledwie 30 groszy - pisze pan Maciej, którego córka została ukarana mandatem w wysokości 353 złotych, z czego trzy złote to "dopłata" do biletu, który powinna mieć, mimo że posiadała już ten za 2,70 zł. - Najgorsze nie były jednak pieniądze. Najgorszy był telefon od zapłakanej 15-latki. Dziecka, które było przerażone, zawstydzone i przekonane, że zrobiło coś strasznego. Dziecka, które próbowało postąpić uczciwie, zapłaciło za przejazd, a mimo to zostało ukarane jak oszust. Jako rodzic pytam: gdzie w tym wszystkim jest zdrowy rozsądek? Gdzie jest miejsce na ocenę sytuacji? Gdzie jest choć odrobina zrozumienia dla dziecka, które nie próbowało uniknąć opłaty, lecz popełniło drobną pomyłkę przy zakupie biletu? — pyta w swoim wpisie zbulwersowany ojciec.

Pan Maciej postanowił opisać sprawę w sieci, ponieważ problem podejścia kontrolerów z MZK Żywiec podobno powtarza się regularnie. Zbulwersowany ojciec uważa, że kara w wysokości 350 złotych dla dziecka za drobną pomyłkę to gruba przesada i dopytuje, czy tak powinna wyglądać obsługa pasażerów.

Sprawa 15-latki z Żywca wywołała lawinę komentarzy. Internauci apelują do ojca

Relacja wywołała oburzenie w sieci. Wiele osób doradza panu Maciejowi złożenie skargi na zachowanie kontrolerów i odmowę zapłaty mandatu. Zdaniem komentujących, kara była nieproporcjonalna do winy. Z drugiej strony, twarde przepisy taryfowe mogą sprawić, że ewentualna reklamacja nie zostanie uwzględniona. Pozostaje dylemat, czy w przypadku tak drobnych pomyłek, zwłaszcza u nieletnich, ważniejsze są ramy regulaminu, czy zwykła ludzka empatia.

- Liczy się tylko biznes. (...) Im trafią na bardziej bezbronną istotę, tym dla nich lepiej. Chore, ale w kasie miasta się zgadza i to się tylko liczy. (...) Syn miał dokładnie taką samą historię. Bilet za 2,1 zł, a powinien być za 2,4 zł i 350 zł opłaty dodatkowej. Napisałam odwołanie. I to nie do MZK w Żywcu, tylko do firmy zewnętrznej z Poznania, której to MZK zleciło kontrolę biletów. Niestety odwołanie zostało odrzucone. Też się mi to w głowie nie mieści - piszą licznie internauci.

Do momentu publikacji artykułu MZK Żywiec nie odniósł się do opisywanego zdarzenia.

Uciekła przed mężem do rodziców, doszło do dramatu. Szokujące sceny | Pokój ZBRODNI