Kula trafiła brata w głowę. Niespodziewany finał krwawej awantury pod Kłobuckiem

Krwawy dramat rozegrał się w powiecie kłobuckim. Sprzeczka między braćmi zakończyła się użyciem broni palnej, po czym ciężko ranna ofiara uciekła w poszukiwaniu ratunku. Zbrojny pościg z zaangażowaniem kontrterrorystów trwał wiele godzin. Obecnie częstochowscy śledczy zakończyli swoje działania, wnioskując o niestandardowe zakończenie sprawy 35-letniego Piotra K.

Radiowozy na drodze przy polu pod Kłobuckiem, odgrodzone biało-czerwoną taśmą. O akcji służb przeczytasz na Eska Śląskie.
Autor: KMP Kłobuck/ Materiały prasowe

Decyzja prokuratury po strzelaninie pod Kłobuckiem

Częstochowscy śledczy przekazali do Sądu Okręgowego w Częstochowie wniosek o umorzenie sprawy karnej przeciwko 35-letniemu Piotrowi K., który chciał zamordować krewnego. Organ ścigania domaga się izolacji napastnika w szpitalu psychiatrycznym, o czym poinformowano w oficjalnym komunikacie.

Do krwawych scen doszło w sierpniu 2025 roku w Iwanowicach Małych w powiecie kłobuckim. W okolicach miejscowej nekropolii wybuchł gwałtowny konflikt między 35-latkiem a jego starszym bratem Łukaszem K.

Z policyjnych akt wynika, że młodszy z mężczyzn sięgnął po rewolwer czarnoprochowy. Napastnik nagle wypalił w stronę głowy ofiary, a kiedy krwawiący 39-latek rzucił się do ucieczki, pociągnął za spust jeszcze dwa razy, ale chybił.

Krótko potem ciężko ranny Łukasz K. dotarł na pobliskie podwórko, gdzie udzielono mu wsparcia ratunkowego. Ostatecznie trafił do placówki medycznej, a lekarze ratowali pacjenta z obrażeniami czaszki oraz szyi po bezpośrednim trafieniu potężną kulą.

Tak przebiegała policyjna akcja poszukiwawcza na terenie całego województwa.

Kontrterroryści na tropie sprawcy

Napastnik błyskawicznie zbiegł w gęste zarośla. Mundurowi natychmiast zarządzili gigantyczną obławę zbrojną w promieniu wielu kilometrów od miejsca ataku.

Służby odcięły kluczowe trasy w północnej części województwa śląskiego, rewidowały pojazdy i wydały ostrzeżenie dla miejscowej ludności przed opuszczaniem posesji. W teren wyruszyli przewodnicy z psami i elitarna jednostka kontrterrorystyczna polskiej policji.

Ostatecznie agresor zawrócił do swojego miejsca zamieszkania, gdzie od razu wpadł w ręce stróżów prawa. Podczas dokładnego przeszukania detektywi odszukali schowany rewolwer czarnoprochowy, z którego najpewniej oddano tragiczne w skutkach strzały.

Podejrzany usłyszał wkrótce zarzut usiłowania morderstwa brata. 35-latek kategorycznie zaprzeczył stawianym oskarżeniom i konsekwentnie milczał podczas oficjalnych policyjnych przesłuchań.

To nie jedyne przestępstwa wpisane do jego kryminalnej kartoteki. Inne śledztwo częstochowskiej prokuratury objęło groźby kierowane w stronę drugiego członka rodziny, zdemolowanie okien oraz magazynowanie amunicji bez odpowiedniego zezwolenia.

Psychiatrzy zbadali 35-letniego Piotra K.

Kluczowe znaczenie dla finału dochodzenia miały ostateczne ekspertyzy medyczne. Specjaliści orzekli, że z powodu silnych zaburzeń Piotr K. działał w stanie całkowitej niepoczytalności i nie mógł w żaden sposób kontrolować swoich reakcji.

Zgodnie z literą polskiego prawa takie twarde orzeczenie lekarskie całkowicie wyklucza możliwość skazania podejrzanego na karę więzienia w klasycznym trybie procesowym.

Jednocześnie eksperci medyczni zdiagnozowali wysokie prawdopodobieństwo, że ten agresywny napastnik może zaatakować w przyszłości ponownie, stwarzając gigantyczne niebezpieczeństwo dla osób w swoim otoczeniu.

W oparciu o diagnozę lekarską częstochowska prokuratura wysłała do Sądu Okręgowego pismo o przerwanie tradycyjnego dochodzenia i bezwzględne osadzenie niebezpiecznego 35-latka w zamkniętym oddziale medycznym pod nadzorem specjalistów.

Ostateczny werdykt w tej mrocznej sprawie należy już wyłącznie do wymiaru sprawiedliwości. To orzekający sędzia postanowi, czy Piotr K. trafi na przymusową terapię za murami zakładu psychiatrycznego zamiast do typowego więzienia.