Spis treści
- Ksiądz Guilherme Peixoto po raz pierwszy wystąpił przed polską publicznością
- Elektroniczna wersja pieśni „Pan jest pasterzem moim” podbija media społecznościowe
- Ksiądz Padre Guilherme został didżejem, żeby spłacić długi kościoła w Laúndos
- Początki jako kapelan w Afganistanie i współpraca z gigantami elektroniki
Ksiądz Guilherme Peixoto po raz pierwszy wystąpił przed polską publicznością
Pierwsze w naszym kraju widowisko muzyczne z udziałem Guilherme Peixoto miało miejsce dwunastego czerwca na terenie Parku Śląskiego. Portugalski kapłan od dłuższego czasu robi zawrotną karierę jako twórca muzyki elektronicznej o zasięgu międzynarodowym.
Duchowny stanął przed festiwalową publicznością ubrany w czarną koszulę oraz białą koloratkę. Pod sceną pojawił się gigantyczny tłum słuchaczy, którzy pragnęli sprawdzić niecodzienne zestawienie mocnej muzyki z chrześcijańskimi wartościami.
Początek koncertu natychmiast uświadomił zebranym, iż mają do czynienia z bardzo niekonwencjonalnym występem. Artysta płynnie spiął dynamiczne uderzenia z warstwą duchową, dodając do tego specjalne pokazy wideo i promując ze sceny idee powszechnej zgody, miłości i tolerancji.
Elektroniczna wersja pieśni „Pan jest pasterzem moim” podbija media społecznościowe
Szczytowym momentem show okazała się kompozycja stworzona w kooperacji z rodzimym artystą o pseudonimie Skytech. Ksiądz zagrał niesamowicie szybką, klubową wariację pieśni „Pan jest pasterzem moim”, łącząc jej pierwotne słowa z tanecznym podkładem.
Część odbiorców potraktowała to zderzenie kultur jako kompletny szok, podczas gdy pozostali dostrzegli w tym innowacyjny sposób ewangelizacji młodzieży. Bez wątpienia jednak publikowane w sieci materiały wideo z szalejącą pod sceną widownią zyskały masowy zasięg.
W trakcie widowiska wielkie ekrany diodowe emitowały symbole krzyża. Swoje liczne utwory kapłan urozmaica też urywkami codziennych modlitw, ważnymi wersetami z Biblii czy oficjalnymi dokumentami płynącymi prosto z Watykanu.
Ksiądz Padre Guilherme został didżejem, żeby spłacić długi kościoła w Laúndos
Droga życiowa artysty w sutannie jest równie fascynująca co jego koncerty. Kapłan wcale nie planował podbijać zagranicznych rynków. Zaczął miksować utwory wyłącznie po to, by uratować kościół św. Michała w Laúndos, który wpadł w długi z powodu potężnych kosztów remontu.
Chcąc szybko pozyskać fundusze, kapłan ruszył z organizacją lokalnych potańcówek i osobiście przejął stery nad sprzętem. Inicjatywa ta przyniosła pożądane rezultaty. Okoliczna ludność kupowała bilety, co pomogło spłacić wszystkie narosłe zobowiązania.
Po kilku latach to unikalne duszpasterstwo opuściło ramy ojczystego kraju. Ksiądz zaczął bywać na potężniejszych festiwalach i zlotach wiernych, dzięki czemu o jego talencie usłyszała publika z różnych stron globu.
Szczególnym punktem zwrotnym dla tego artysty okazała się osobista wizyta u głowy Kościoła. Przed głośnym występem na Światowych Dniach Młodzieży w Lizbonie, sam papież Franciszek oficjalnie poświęcił jego zestaw słuchawkowy do grania.
Lizbońskie wydarzenie zapewniło mu globalną sławę. Zdumieni internauci masowo oglądali nagrania, na których duszpasterz w sutannie miksuje hity dla potężnego tłumu młodych ludzi.
Początki jako kapelan w Afganistanie i współpraca z gigantami elektroniki
Choć jego sława eksplodowała niedawno, pierwsze szlify w miksowaniu zdobywał około czternastu lat temu w Afganistanie jako duchowny wojskowy. Aranżował wówczas spotkania dla zestresowanych żołnierzy, stawiając na elektroniczne dźwięki jako doskonałe spoiwo całej jednostki.
Obecnie kapłan koncertuje głównie w Europie oraz w Ameryce Południowej. W jego autorskich utworach bez problemu da się wyłapać uderzenia techno, które przeplatają się z biciem dzwonów, recytacją „Ave Maria” i treściami oficjalnych pism papieskich.
Na minionej edycji śląskiej imprezy zagraniczny gość zaprezentował się obok sław pokroju Timmy'ego Trumpeta, Coone'a oraz Lilly Palmer. Pomimo obecności topowych postaci z branży, to bez wątpienia show kapłana wzbudziło najpotężniejsze dyskusje pośród wszystkich fanów.
FEST Festival. ZDJĘCIA: