- Prokuratura finalizuje śledztwo dotyczące śmierci Mariusza R., który zginął od ciosu nożem zadanego przez 30-latka.
- Rzecznik częstochowskiej prokuratury ujawnił w rozmowie z "Super Expressem" najnowsze ustalenia biegłych psychiatrów.
- Adamowi S. za popełnioną zbrodnię grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Tragiczny finał sąsiedzkiego konfliktu
Mieszkańcy Kochanowic pod Lublińcem wciąż nie mogą otrząsnąć się po dramacie, który rozegrał się w ich miejscowości. Obaj mężczyźni, zarówno 30-letni Adam S., jak i starszy od niego o 16 lat Mariusz R., byli znani lokalnej społeczności i cieszyli się dobrą opinią. Konflikt narodził się na tle osobistym. Drogi 30-latka i matki jego dziecka rozeszły się, a kobieta postanowiła ułożyć sobie życie na nowo, wprowadzając się wraz z synem do Mariusza.
Gdy Adam S. dowiedział się o nowej sytuacji życiowej byłej partnerki, postanowił odwiedzić jej nowego wybranka. Do samochodu wsiadł, zabierając ze sobą nóż, choć celem wizyty miało być ustalenie zasad kontaktów z synem. Spotkanie błyskawicznie przerodziło się w awanturę. W trakcie kłótni Adam S. ugodził rozmówcę nożem w szyję, przecinając tętnicę. Mimo że sprawca, widząc tryskającą krew, wezwał pomoc, rannego 46-latka nie udało się uratować. Wykrwawił się na miejscu zdarzenia.
Sprawca sam zgłosił się na komendę
Po dokonaniu zbrodni 30-latek nie czekał na przyjazd służb do mieszkania ofiary. Wsiadł w auto i pojechał prosto do komendy w Lublińcu, gdzie przyznał się do zabicia człowieka. Sąd zadecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Obecnie prokuratura w Lublińcu finalizuje czynności śledcze, co oznacza, że akt oskarżenia wkrótce trafi do sądu. Kluczowa dla sprawy była opinia dotycząca poczytalności mężczyzny.
- Była prowadzona w tej sprawie obserwacja psychiatryczna w warunkach szpitalnych, zakończyła się i biegli wydali opinię, wynika z niej, że podejrzany w tej sprawie był w pełni poczytalny, co oznacza, że może odpowiadać karnie za zarzucone mu przestępstwo. Nie stwierdzono też działania w afekcie. Śledztwo jest na etapie końcowym. Jeszcze w lutym powinno się zakończyć - powiedział "Super Expressowi" Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, która nadzoruje śledztwo.
Podejrzanemu grozi najsurowszy wymiar kary, czyli dożywocie. Lokalna społeczność podkreśla ogrom dramatu, który dotknął dwie rodziny, a przede wszystkim dziecko będące w centrum sporu.
- Po co to było? Poszło o opiekę nad synkiem, a teraz ten chłopiec nie będzie miał ani biologicznego ojca, ani tego przyszywanego - komentuje w rozmowie z "SE" jedna z mieszkanek Kochanowic.
Polecany artykuł: