W niedzielę, 4 stycznia, tuż po godzinie 10:30, na al. Bielskiej w Tychach doszło do zdarzenia, które na jakiś czas sparaliżowało ruch w kierunku Kobióra. W rejonie wyjazdu spod szpitala miejskiego zderzyły się łącznie trzy pojazdy osobowe: Fiat, Audi oraz Seat.
Jak doszło do kolizji na al. Bielskiej? Policja wskazała winną
Zdarzenie, choć na pierwszy rzut oka wyglądało poważnie, na szczęście nie przyniosło ofiar. Nikt z uczestników nie odniósł obrażeń wymagających hospitalizacji. Jednak przebieg kolizji pokazuje, jak niewiele trzeba, by na drodze doszło do niebezpiecznej sytuacji.
Z ustaleń pracujących na miejscu policjantów z tyskiej drogówki wynika, że całe zamieszanie zapoczątkowała kierująca Fiatem. Kobieta, włączając się do ruchu z miejsca parkingowego zlokalizowanego wzdłuż al. Bielskiej, nie zachowała należytej ostrożności. Jej manewr sprawił, że zajechała drogę prawidłowo jadącemu prawym pasem kierowcy Seata. Mężczyzna, próbując uniknąć zderzenia, wykonał gwałtowny manewr obronny, odbijając w lewo. Niestety, wprost pod koła jadącego lewym pasem Audi.
Skosił znak i latarnię
To jednak nie był koniec. Po zderzeniu z Audi, rozpędzony Seat wypadł z drogi, ścinając po drodze znak drogowy oraz latarnię przy oznakowanym przejściu dla pieszych. Uszkodzenie słupa oświetleniowego było na tyle poważne, że na miejsce wezwano pogotowie energetyczne. Pracownicy firmy Elmax zabezpieczyli uszkodzoną lampę oraz całą instalację elektryczną, aby nie stwarzała zagrożenia dla przechodniów i innych kierowców.
Działania służb spowodowały częściowe zablokowanie lewego pasa jezdni w kierunku Kobióra. Na szczęście w całym tym zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń. Finał tej historii miał miejsce na miejscu zdarzenia. Sprawczyni kolizji, kierująca Fiatem, została uznana za winną spowodowania zagrożenia w ruchu drogowym i ukarana mandatem karnym.