- Kacper Tomasiak zaliczył w niedzielę groźny upadek w Vikersund.
- Informacje o jego stanie zdrowia są dobre, ale trener Maciej Maciusiak postanowił odpuścić mu finałowe zawody w Planicy.
- W rozmowie z PAP Maciusiak potwierdził, że Tomasiak zostanie w domu.
Kacper Tomasiak nie jedzie do Planicy. Zapadła pilna decyzja
Po upadku w Vikersund ostatni oficjalny komunikat z reprezentacji Polski brzmiał następująco: "Kacper czuje się dobrze. Przeszedł badania w szpitalu, które nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Zostanie na noc w szpitalu na obserwacji. Kacper dziękuje za wsparcie i mnóstwo miłych słów od kibiców". Następnego dnia wieczorem nadeszła ważna aktualizacja.
- Kacper został wypisany ze szpitala. Przeszedł wszystkie badania, włącznie z rezonansem magnetycznym. Nie ma żadnych złamań. Wylądowaliśmy o 17.45 na lotnisku w Krakowie-Balicach. Teraz jest w drodze do domu - powiedział PAP trener Maciej Maciusiak, a następnie potwierdził to, do czego skłaniał się na gorąco po niedzielnym upadku.
- Były plany, żeby został z nami do końca, ale lepiej żeby odpoczął. Jest bardzo zmęczony. Kacper zostanie w domu. Planica w przyszłym roku - dodał Maciusiak.
Skoki w Vikersund: Konkurs odwołany. Wcześniej groźny upadek Tomasiaka w kwalifikacjach
Oznacza to, że Polska uda się na finałowe zawody PŚ bez najlepszego zawodnika. Tomasiak zajmuje w klasyfikacji generalnej 18. miejsce, ale za nim bardzo nieudany debiut w lotach narciarskich. W Vikersund najpierw nie przebrnął kwalifikacji, a w niedzielę zaliczył groźny upadek przy lądowaniu. Na ten moment nie znamy jeszcze kadry Polski na zawody w Planicy, ale dodatkowe miejsce Tomasiaka uzyskane w nagrodę za medal MŚ juniorów mógłby wykorzystać tylko inny junior. W przeciwnym razie do Słowenii uda się tylko 5 zawodników.
Przypomnijmy, że pierwsze skoki w Planicy już w czwartek rano - o 10:00 rozpoczną się kwalifikacje do piątkowego konkursu indywidualnego.
