W czwartek, 25 czerwca, w godzinach późno popołudniowych doszło do ataku nożownika w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju. Pierwsze informacje były dramatyczne: młody mężczyzna miał zaatakować personel medyczny oraz pacjentów, raniąc kilka osób. Lekarz, pielęgniarka i dwóch chorych zostało w wyniku napaści poszkodowanych. Wśród zaatakowanych osób znalazł się także ordynator oddziału gastrologii. Na szczęście obyło się bez ofiar śmiertelnych. Zgłoszenie wpłynęło na policję krótko po godzinie 18:00. Wówczas na miejsce wysłano funkcjonariuszy, którzy błyskawicznie zatrzymali podejrzanego. Okazał się nim 19-letni chłopak.
Czytaj także: Atak nożownika w szpitalu na Śląsku! 19-latek ranił pacjentów i personel medyczny
- Obywatel Polski został zatrzymany przez jastrzębskich policjantów. Na miejscu policjanci pod nadzorem prokuratora prowadzą czynności mające na celu ustalenie przyczyn i dokładnych okoliczności zdarzenia - informowali na gorąco śląscy policjanci w komunikacie, który został opublikowany w mediach społecznościowych.
Teraz, jak ustalił reporter "Radia Eska", okazuje się, że sprawca był pod wpływem narkotyków. Poszkodowane przez niego osoby mają między innymi rany cięte na klatkach piersiowych. Agresora na ziemię powalił i powstrzymał jeden z lekarzy, który również został poszkodowany. Szczegóły poniżej.
Lekarze i pacjenci pod opieką psychologa. Ich relacje są szokujące. "Nie da się zabezpieczyć"
Jak ustaliło "Radio Eska", po ataku nożownika w jastrzębskim szpitalu lekarze i pacjenci znaleźli się pod opieką psychologa. Placówka funkcjonuje jednak normalnie. Co na temat zdarzenia mówią świadkowie?
- To przerażające, naprawdę - powiedział naszemu dziennikarzowi jeden z pacjentów. - Gdyby padło na mnie, a jestem po operacji kręgosłupa, więc nie mogę za bardzo się ruszać, to niewiele byłbym w stanie zrobić. (...) Nie da się przed czymś takim zabezpieczyć, jedynie w wejściu jakiś skaner ewentualnie do wykrywania części metalowych, więcej nic. (...) Gdyby rozwiązywać to jakoś systemowo, to najpierw trzeba przeanalizować, jakie są przyczyny, bo na pewno są złożone - dodają kolejni rozmówcy.
Nie wiadomo, czy 19-letni sprawca miał jakiekolwiek powody, które doprowadziły do jego działań, czy po prostu były wynikiem narkotycznego stanu, w jakim się znajdował. Teraz śledztwo w tej sprawie będzie prowadzić prokuratura.