Finał bulwersującej sprawy, która rozegrała się w sercu Częstochowy. Sąd Okręgowy w Częstochowie wydał nieprawomocny wyrok w sprawie Adriana J., który w ubiegłym roku dopuścił się napaści na tle narodowościowym. Mężczyzna został skazany na karę dwóch lat bezwzględnego pozbawienia wolności. To jednak nie wszystko. Sąd orzekł również na rzecz pokrzywdzonego zadośćuczynienie w kwocie 8 tys. zł i zobowiązał skazanego do naprawienia szkody w wysokości ponad 3 tys. zł. Jak poinformował PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, Tomasz Ozimek, prokuratura jest zadowolona z wyroku i nie planuje składać apelacji.
Brutalny atak w sercu Częstochowy. Wszystko przez narodowość
Do haniebnego zdarzenia doszło 29 czerwca ubiegłego roku na Placu Biegańskiego w Częstochowie. Obywatel Bułgarii spędzał tam czas w towarzystwie znajomej, gdy nagle podszedł do nich 28-letni Adrian J. Napastnik, nie zważając na nic, zaczął wulgarnie znieważać obcokrajowca, a chwilę później uderzył go pięścią w twarz. Skutki ataku były poważne – pokrzywdzony miał złamane dwa zęby. Dzięki szybkiej reakcji świadków i wezwaniu policji, agresor został ujęty na miejscu zdarzenia. Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ w październiku 2025 roku skierowała do sądu akt oskarżenia, zarzucając Adrianowi J. znieważenie i stosowanie przemocy z powodu przynależności narodowej.
Absurdalna linia obrony. Twierdził, że sprowokowała go... za krótka spódniczka
Podczas śledztwa Adrian J. częściowo przyznał się do winy, jednak jego wersja wydarzeń jest, delikatnie mówiąc, zaskakująca. Mężczyzna przekonywał śledczych, że całe zajście sprowokowała koleżanka Bułgara. Jak twierdził, zwrócił jej uwagę, że ma na sobie za krótką spódniczkę, co miało wywołać jej agresję. Według jego relacji, uderzył obcokrajowca w twarz, ponieważ ten rzekomo również chciał go zaatakować w obronie koleżanki. Sąd nie dał wiary tym tłumaczeniom, uznając je za niewiarygodną linię obrony.
To nie pierwsze jego problemy z prawem
Po przedstawieniu zarzutów Adrian J. został objęty dozorem policyjnym. Otrzymał również prokuratorski zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego i kontaktowania z nim. Co istotne, dla 28-latka nie jest to pierwszy konflikt z prawem. Jak wynika z akt sprawy, mężczyzna był już wcześniej wielokrotnie karany za przestępstwa z użyciem przemocy. Surowy, choć nieprawomocny wyrok, jest wyraźnym sygnałem, że akty agresji motywowane nienawiścią na tle narodowościowym spotykają się ze stanowczą odpowiedzią wymiaru sprawiedliwości.