Spis treści
Decyzją Sądu Okręgowego w Częstochowie w środę, 6 maja 2026 roku, zapadł wyrok dotyczący śmierci ośmioletniego Kamilka, która wstrząsnęła opinią publiczną w całym kraju. Według orzeczenia, chłopiec był ofiarą drastycznego znęcania się przez dłuższy czas, a kulminacyjny atak oprawcy stał się bezpośrednią przyczyną zgonu.
Przed śmiercią chłopiec doznał niewyobrażalnych cierpień – ojczym pobił go, wylał na niego wrzątek i położył na rozgrzanym piecu. W wyniku tych bestialskich działań 8-latek trafił pod opiekę medyczną, jednak mimo 35 dni heroicznej walki w szpitalu, życia dziecka nie udało się uratować.
Wysokie kary dla Dawida B. i Magdaleny B. za zbrodnię na Kamilku z Częstochowy
Sąd wymierzył ojczymowi, Dawidowi B., najsurowszą karę, orzekając 25 lat więzienia za dokonanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Dodatkowo mężczyzna odpowiadał za znęcanie się nad innymi dziećmi w tym samym domu, za co otrzymał wyrok 5 lat. Kary te połączono, dając ostatecznie 25 lat pozbawienia wolności.
Matce zmarłego chłopca, Magdalenie B., wymierzono z kolei 16 lat więzienia za współudział w zabójstwie poprzez pomocnictwo oraz brak jakiejkolwiek obrony dziecka przed przemocą. Sąd zaliczył obojgu oskarżonym na poczet kary czas, który spędzili w tymczasowym areszcie.
Tak wygląda grób Kamilka:
Tragedia i jej finał w szpitalu po miesiącach koszmaru
Z ustaleń prokuratury wynika, że udręka Kamilka trwała miesiącami. Najtragiczniejszy moment miał miejsce w marcu 2023 roku, kiedy to 8-latek odniósł poważne obrażenia, między innymi rozległe poparzenia obejmujące 25 proc. ciała i złamanie ręki. Został niezwłocznie przetransportowany do szpitala, gdzie personel medyczny przez pięć tygodni starał się utrzymać go przy życiu. 8 maja 2023 roku nastąpił ostateczny zgon chłopca.
Oprócz głównych oskarżonych, przed sądem stanęli także inni członkowie rodziny za nieudzielenie pomocy maltretowanemu dziecku. Aneta J. usłyszała wyrok 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu, natomiast Wojciech J. otrzymał karę 6 miesięcy pozbawienia wolności, również w zawieszeniu.
Na ogłoszeniu wyroku nie pojawił się Artur Topól, ojciec biologiczny chłopca, ze względu na obowiązki zawodowe. Na sali obecne były natomiast Magdalena Mazurek, 32-letnia przyrodnia siostra zamordowanego Kamilka, występująca jako oskarżycielka posiłkowa, a także Rzeczniczka Praw Dziecka, Monika Horna-Cieślak. Podczas odczytywania sentencji wyroku, na twarzach obecnych widać było wyraźne niezadowolenie i rozczarowanie decyzją sądu.
Swojego oburzenia nie kryła przyrodnia siostra Kamilka, która po wyjściu z sali zabrała głos.
– Nie wiem, co powiedzieć. Liczyłam na bardziej surowe wyroki. Liczyłam, że Dawid B. zostanie skazany na dożywotnie więzienie. Zabrał mi brata w bardzo okrutny sposób. Na pewno jestem rozczarowana i myślę, że z pomocą prawników złożę apelację od tego wyroku. Nie uważam tej kary za sprawiedliwą, za to co on zrobił. Kamilek miałby dziś 11 lat, miałby całe życie przed sobą – powiedziała reporterowi "SE" Przemysławowi Glumie tuż po wyjściu z sali sądowej.
Niejawny proces i ukryte uzasadnienie w sprawie Dawida B. i Magdaleny B.
Sprawa przed sądem ruszyła pod koniec czerwca 2025 roku. Decyzją organu proces toczył się z wyłączeniem jawności, co oznacza, że dziennikarze i publiczność nie mieli wstępu na salę. Utajniono również ustne motywy wyroku, a sami oskarżeni nie zostali doprowadzeni na ogłoszenie decyzji.
Wyrok nie jest prawomocny, co zapowiada kolejną batalię prawną przed sądem apelacyjnym, zwłaszcza biorąc pod uwagę zapowiedzi oskarżycieli posiłkowych.