Zabity, spakowany do walizki i zakopany w polu. Polak ofiarą makabrycznej zbrodni pod Londynem

2026-04-16 5:28

To jedna z najbardziej przerażających spraw ostatnich lat. 57-letni Polak, zarobkowy emigrant w Anglii, przepadł bez wieści. Z czasem wyszła na jaw wstrząsająca prawda – mężczyzna został zamordowany. Sprawcy mieli go skatować, a następnie ukryć zwłoki w walizce i pogrzebać w ziemi niedaleko Slough pod Londynem. Po wieloletnim dochodzeniu oprawcy odpowiedzą w końcu przed sądem.

Spokojny 57-latek szukał w Anglii pracy

57-letni Andrzej M. uchodził za osobę bardzo spokojną i unikającą konfliktów. W poszukiwaniu zatrudnienia i lepszych perspektyw wyemigrował z Grudziądza do Wielkiej Brytanii. Zamieszkał w podszytym emigrantami miasteczku Slough niedaleko Londynu, starając się po prostu normalnie funkcjonować na obczyźnie.

Jego otoczenie stanowili głównie inni Polacy. Jak pokazał czas, wśród osób mieszkających w jego sąsiedztwie znalazły się jednostki, które odegrały w tej dramatycznej historii kluczową rolę.

W ostatnich dniach listopada 2021 roku słuch o 57-latku niespodziewanie zaginął. Mężczyzna przestał odbierać połączenia, nie stawił się w miejscu pracy i urwał kontakt z rodziną. Poszukiwania rozpoczęte przez jego znajomych przez dłuższy czas nie przynosiły żadnych rezultatów.

Do akcji wkroczyły służby – początkowo miejscowa policja, a następnie również polscy funkcjonariusze. Prowadzone śledztwo należało do wyjątkowo skomplikowanych i żmudnych, a przez wiele miesięcy nie udawało się dokonać żadnego przełomu w sprawie.

Makabryczna prawda o zbrodni pod Slough

Punktem zwrotnym okazał się nowy ślad, który popchnął sprawę do przodu. W ręce mundurowych wpadła para z Bielska-Białej, która mogła posiadać informacje na temat losów zaginionego 57-latka.

Ustalenia organów ścigania wskazywały na to, że Andrzej M. padł ofiarą brutalnego pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Jego oprawcy mieli spakować zwłoki do walizki, a następnie zakopać je na polu oddalonym o kilkanaście kilometrów od miejscowości Slough.

Zatrzymana para z Bielska-Białej usłyszała zarzuty związane z utrudnianiem postępowania. Głównym celem śledczych pozostawało jednak wskazanie osób bezpośrednio odpowiedzialnych za sam mord.

W kręgu podejrzanych znaleźli się dwaj sąsiedzi ofiary – Tomasz W. i Adrian P. Zostali oni ujęci przez brytyjskie służby w 2023 roku. Początkowo wymiar sprawiedliwości na Wyspach nie sformułował wobec nich zarzutów morderstwa – odpowiadali tylko za utrudnianie dochodzenia i po jakimś czasie zostali wypuszczeni na wolność.

Polscy śledczy nie zamierzali jednak odpuszczać i kontynuowali swoje działania w tej sprawie.

Oprawcy staną przed sądem w Polsce

Polska prokuratura podjęła kroki w celu ekstradycji podejrzanych mężczyzn. Ścisła kooperacja z brytyjskimi organami ścigania zaowocowała kluczowym przełomem. Na początku bieżącego roku na terytorium Polski sprowadzono Adriana P. Mężczyzna ten usłyszał zarzuty dotyczące udziału w pobiciu, a także utrudniania postępowania i pomagania w ukrywaniu ciała ofiary.

Niedługo później do kraju przetransportowano drugiego z mężczyzn, Tomasza W. Prokuratorzy przedstawili mu najcięższy zarzut – dokonania zabójstwa w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Z ustaleń śledztwa wynika, że sprawca działał z głęboką nienawiścią i pogardą dla 57-latka.

W przypadku udowodnienia mu winy, Tomasz W. musi liczyć się z perspektywą spędzenia reszty życia w zakładzie karnym.

Śląsk Radio ESKA Google News