Zabił przechodnia skradzionym nożem. Decyzja sądu zapadła po trzech rozprawach

2026-04-20 14:54

W Chorzowie uchodził za niegroźnego dziwaka, dopóki w biały dzień nie zaatakował przypadkowego mężczyzny. Dariusz J. śmiertelnie ugodził obywatela Ukrainy nożem ze sklepu mięsnego. Właśnie zapadł wyrok w tej tragicznej sprawie.

Szokujący atak w Chorzowie. Zabrał nóż i rzucił się na Ukraińca

Dramatyczne sceny rozegrały się na ulicy Siemianowickiej w Chorzowie. W piątkowe popołudnie, 22 sierpnia 2025 roku, Dariusz J. znienacka zaatakował idącego chodnikiem mężczyznę. Sprawca użył ostrego narzędzia, które chwilę wcześniej wyniósł z okolicznego stoiska mięsnego. Niestety, obrażenia 52-letniego Petro K. okazały się śmiertelne.

Świadkowie zdarzenia wpadli w popłoch. Ranny cudzoziemiec tracił ogromne ilości krwi, a przerażeni przechodnie wzywali pomoc, uciekając przed uzbrojonym i spokojnie spacerującym mordercą.

Wówczas do działania przystąpił Przemysław Banaś, zatrudniony w pobliskim domu dziecka, któremu towarzyszył znajomy, Sebastian Wróbel. Ten drugi natychmiast ruszył na ratunek poszkodowanemu 52-latkowi, a w udzielaniu pierwszej pomocy wsparł go chwilę później Dawid Pikuła. Z kolei Banaś postanowił bezpośrednio skonfrontować się z agresorem, którego znał z widzenia. Złapał przypadkowy przedmiot, by powstrzymać szalejącego po ulicy Dariusza J.

„Widziałem na ulicy taką furgonetkę z firmy budowlanej. Krzyczałem czy mają jakąś pałkę. Zobaczyłem na pace plastikową rurkę do wody. Zabrałem ją”

Jak przyznał bohaterski pracownik w późniejszej relacji, sytuacja była niezwykle stresująca, jednak utrzymanie bezpiecznej odległości od szaleńca było jedynym sposobem na uniknięcie kolejnej tragedii.

„Bałem się, serce mi waliło jak młot, ale postanowiłem go obezwładnić. Ta rurka umożliwiała mi trzymanie go na dystans. Wiedziałem, że jak podejdę zbyt blisko, to mogę skończyć podobnie jak mężczyzna, którego "Jawor" wcześniej zaatakował. Dlatego okładałem go rurką, co raz powtarzałem, by rzucił noż i próbowałem mu go wytrącić z ręki. To było naprawdę duży nóż. Przypominał noże do filetowania. Ostrze było wąskie i długie”

Biegli zbadali sprawcę zabójstwa. Szybki wyrok po zaledwie trzech rozprawach

Gdy tylko niebezpieczne narzędzie wypadło z dłoni Dariusza J., pracownik placówki opiekuńczej błyskawicznie zmniejszył dystans. Bohaterski mężczyzna obalił mordercę na chodnik i skutecznie go unieruchomił, oczekując na przyjazd policyjnego patrolu.

Pomimo zaangażowania dwóch świadków zdarzenia oraz medyków, życia zaatakowanego obywatela Ukrainy nie udało się ocalić ze względu na rozległe rany i masywny krwotok.

Zatrzymany trafił prosto do prokuratury, gdzie przedstawiono mu zarzut morderstwa, a następnie osadzono w areszcie tymczasowym. Po badaniach psychiatrycznych biegli orzekli, że sprawca miał pełną świadomość swoich czynów w momencie ataku, co pozwoliło na szybkie rozpoczęcie procesu.

Postępowanie przed sądem przebiegło w ekspresowym tempie, a wyrok ogłoszono już na trzecim posiedzeniu. Dariusz J. usłyszał karę piętnastu lat pozbawienia wolności, jednak orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne i najprawdopodobniej zostanie zaskarżone przez obrońcę skazanego.

Sonda
Czy sądy w Polsce wydają sprawiedliwe wyroki?
Pokój Zbrodni - Wampir z Bytomia