Niepokojąca wiadomość i początek interwencji w Łaziskach Górnych
Wszystko zaczęło się we wtorek, 17 lutego 2026 roku, po godzinie 17.00 od zgłoszenia, które trafiło do dyżurnego policji w Łaziskach Górnych. Zaniepokojony członek rodziny 37-latka, mieszkający w innym województwie, zaalarmował służby po otrzymaniu od krewnego wiadomości SMS o bardzo niepokojącej treści. Na miejsce natychmiast skierowano patrol, który zastał mężczyznę w stanie silnego pobudzenia emocjonalnego. Mimo prób nawiązania kontaktu, rozmawiał on z policjantami jedynie przez okno i kategorycznie odmawiał otwarcia drzwi do mieszkania.
Mężczyzna zabarykadował się i groził użyciem broni
Sytuacja szybko eskalowała, gdy służby podjęły próbę siłowego wejścia do lokalu. W reakcji na działania policjantów i strażaków, zabarykadowany 37-latek wyrzucił przez okno butelkę z łatwopalną cieczą, na szczęście nikogo nie raniąc. Mężczyzna krzyczał również, że jest uzbrojony i nie zawaha się użyć broni przeciwko interweniującym funkcjonariuszom. Ze względów bezpieczeństwa podjęto decyzję o ewakuacji mieszkańców z sąsiedniego lokalu na parterze oraz o zabezpieczeniu całego terenu wokół budynku.
Do akcji włączono negocjatorów i kontrterrorystów
W związku z realnym zagrożeniem i brakiem postępów, na miejsce wezwano specjalistyczne siły policyjne. Do Łazisk Górnych przybyli policyjni negocjatorzy, którzy przez kilka godzin prowadzili rozmowy z mężczyzną, próbując nakłonić go do pokojowego poddania się. Kiedy negocjacje nie przyniosły rezultatu, a sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, do działań włączono również pododdział kontrterrorystyczny z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. W gotowości przez cały czas pozostawały także zastępy straży pożarnej oraz zespół ratownictwa medycznego.
Szturm na mieszkanie i strzały. Agresor został postrzelony
Po wielogodzinnych działaniach, z uwagi na brak reakcji 37-latka i rosnące zagrożenie dla życia i zdrowia, zapadła decyzja o siłowym wejściu do mieszkania. W momencie, gdy policyjni komandosi sforsowali drzwi, mężczyzna oddał w ich kierunku kilka strzałów z przedmiotu przypominającego broń palną. Jak się później okazało, była to broń na stalowe kulki zasilana sprężonym dwutlenkiem węgla. W odpowiedzi na bezpośredni atak jeden z funkcjonariuszy użył broni służbowej, raniąc napastnika w rękę, co pozwoliło na jego natychmiastowe obezwładnienie i zatrzymanie.
Ranny 37-latek trafił pod nadzór policji do szpitala
Zatrzymanemu mężczyźnie od razu udzielono pierwszej pomocy, a następnie przewieziono go do szpitala, gdzie przebywa pod stałym nadzorem policjantów. Lekarze określają jego stan jako stabilny, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Co najważniejsze, poza agresorem nikt inny nie odniósł obrażeń podczas tej trwającej do późnych godzin nocnych, skomplikowanej akcji. Policjanci z Mikołowa pod nadzorem prokuratury będą teraz wyjaśniać szczegółowe okoliczności zdarzenia i motywy działania 37-latka.
Źródło: Policja.pl