Spis treści
Zostały zgwałcone. Sprawca płaci im grosze
Przelewy na kwoty 4,37 zł, 3,54 zł czy 4,49 zł nie są resztą z zakupów w dyskoncie, lecz oficjalnym zadośćuczynieniem dla ofiar przestępstw seksualnych. Takie sumy wpływają na konta kobiet, które przeżyły piekło w gabinecie Monzera M. Ginekolog z Zabrza został prawomocnie uznany za winnego gwałtów i innych czynności seksualnych, których dopuścił się na 26 pacjentkach. Wyrok z 18 lipca 2022 roku, oprócz kary więzienia, nakładał na lekarza obowiązek finansowego naprawienia krzywd. Rzeczywistość egzekucyjna okazała się jednak dla poszkodowanych brutalna.
- Jesteśmy bezsilne. To kpina. Jesteśmy drugi raz poniżane i upokarzane - pani Elwira (imię zmienione) przedstawia "Super Expressowi" sytuację swoją i innych ofiar. - Dostajemy od niego właśnie takie wpłaty. Ja mam zasądzone 5 tysięcy złotych. To żadne zadośćuczynienie - dodaje załamana kobieta.
Więzienna pensja dzielona na 26 ofiar
Mechanizm tak niskich wypłat wynika ze źródła ich pochodzenia. Monzer M. pracuje w zakładzie karnym, a komornik zajmuje część jego wynagrodzenia. Uzyskana kwota, wynosząca niespełna 200 złotych miesięcznie, jest dzielona solidarnie pomiędzy wszystkie 26 pokrzywdzonych. Próby ściągnięcia należności z majątku zgromadzonego przez lekarza na wolności spełzły na niczym. Piotr Sikorski, rzecznik Izby Komorniczej w Katowicach, tłumaczy, że przeszkodą jest ustrój wspólności majątkowej małżeńskiej. Bez sądowej klauzuli wykonalności na żonę skazanego, komornik ma związane ręce.
Sprawa majątku jest skomplikowana prawnie. Po zatrzymaniu lekarza, jego brat oraz żona Ewa M. udali się do notariusza, aby podpisać intercyzę. Podział majątku zgromadzonego przed tą datą nie został jednak przeprowadzony, co skutkuje brakiem jasności, które składniki należą wyłącznie do skazanego. W świetle prawa przyjmuje się, że połowa dóbr należy do małżonki osadzonego, co skutecznie blokuje egzekucję komorniczą.
Prawnik wskazuje możliwe rozwiązanie
Mecenas Paweł Matyja sugeruje, że w obecnej sytuacji ofiary mogą skorzystać z tzw. skargi pauliańskiej. Jest to instrument prawny pozwalający na dochodzenie roszczeń w sytuacji, gdy dłużnik celowo wyzbywa się majątku.
- Wydaje się, że jest to jedyny sposób. Pokrzywdzone musiałyby przekonać sąd, że ten lekarz, wiedząc albo przewidując, że będzie zobowiązany do zapłaty z jakiegokolwiek tytułu, wyzbywał się majątku celowo, przenosząc go na krewnych, sprzedając po cenach nierynkowych itp. Innymi słowy, że robi wszystko, by nie zaspokoić roszczeń, to pokrzywdzone mogą domagać się uchylenia takich działań w drodze skargi pauliańskiej. Gdyby sąd uznał taką skargę zasadną, to nawet lekarz mógłby usłyszeć kolejny wyrok karny za celowe ukrywanie majątku przed egzekucją - wskazuje "Super Expressowi" Paweł Matyja.
Interwencja u Ministra Sprawiedliwości
Zdesperowane kobiety szukają pomocy na najwyższym szczeblu. Pani Elwira wystosowała oficjalne pismo do ministra Żurka, w którym domaga się objęcia nadzorem wykonywania wyroku. Wskazuje, że obecny system wypłat ma charakter wyłącznie symboliczny i nie realizuje celów kary. Ofiara obawia się również, że w przypadku warunkowego zwolnienia lub wyjazdu skazanego za granicę, szanse na uzyskanie pełnego zadośćuczynienia przepadną bezpowrotnie.
- Jestem jedną z osób pokrzywdzonych w tej sprawie. Zgodnie z treścią wyroku, skazany został zobowiązany do zapłaty zadośćuczynienia na rzecz łącznie 26 kobiet i dziewcząt. W praktyce jednak realizacja tego obowiązku ma charakter wyłącznie symboliczny - na moją rzecz przekazywane są kwoty rzędu 7-8 zł miesięcznie, co przy wysokości orzeczonego zadośćuczynienia nie stanowi realnej kompensacji doznanej krzywdy.
Z informacji posiadanych przeze mnie wynika, że analogiczna sytuacja dotyczy pozostałych pokrzywdzonych. Oznacza to, że kluczowy element wyroku - naprawienie krzywdy wyrządzonej wielu osobom - nie jest w rzeczywistości wykonywany w sposób odpowiadający celom kary.
Jako osoba pokrzywdzona obawiam się, że w przyszłości – w przypadku ewentualnego warunkowego przedterminowego zwolnienia skazanego - brak realnej realizacji obowiązków finansowych wobec pokrzywdzonych może doprowadzić do trwałego niewykonania orzeczonego zadośćuczynienia, w szczególności w razie zmiany miejsca pobytu lub wyjazdu skazanego za granicę - napisała kobieta w swym piśmie.
Równolegle do problemów z egzekucją komorniczą, toczą się procedury dyscyplinarne. Stefan Kopocz ze Śląskiej Izby Lekarskiej poinformował o wznowieniu postępowania w zakresie odpowiedzialności zawodowej, które wcześniej było zawieszone do czasu zakończenia procesu karnego.
Polecany artykuł: