Nie milkną echa sprawy z Bytomia. Tamtejsze schronisko dla bezdomnych zwierząt, według społeczników, było miejscem, gdzie dochodziło do ogromnych zaniedbań i znęcania się nad zwierzętami. Choć miasto otrzymywało sygnały w tym temacie, to przez pewien czas nie reagowało, aż do czwartku, 15 stycznia. Wtedy prezydent Mariusz Wołosz ogłosił na konferencji, że wyrzuca dotychczasowego operatora schroniska, a tymczasową pieczę nad obiektem przejmie właśnie miasto. To jednak tylko bardziej rozpaliło społeczników, polityków i - jak się też potem okazało, celebrytów.
Doda wjeżdża w miasto jak gorący nóż w masło
Największym symbolem społecznych nastrojów stała się Doda, która w ostatnich tygodniach mocno zajmuje się tematyką schronisk i bezdomnych zwierząt. Celebrytka w piątek, 16 stycznia, pojawiła się w Bytomiu i dosłownie wezwała na dywanik prezydenta Bytomia oraz operatorkę schroniska, której wygarnęła kilka faktów z faktur, w tym zakup jackuzzi oraz garażu na prywatną posesję. Prezydenta zobowiązała do zdecydowanych działań w sprawie schroniska i zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim znajdującym się tam zwierzakom.
Choć to społecznicy z Bytomia, w tym radny Maciej Bartków, nagłośnili temat, to poza Bytom wyprowadziła go popularna celebrytka, która od tamtej pory opublikowała w mediach społecznościowych kilka materiałów dotyczących sytuacji w tym schronisku. W poniedziałek, po publikacji w Polsat News kolejnego materiału z udziałem Dody doczekaliśmy się reakcji od rządu.
MSWiA mówi: Sprawdzam! Wojewodowie mają niewiele czasu
W sprawie głos zabrało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji publikując jeszcze tego samego dnia pilne wezwanie do polskich wojewodów. MSWiA zwróciło się z prośbą o przygotowanie informacji na temat liczby schronisk dla zwierząt, tak publicznych jak i prywatnych, które znajdują się we wszystkich województwach w Polsce.
Jednocześnie bardzo proszę, aby w kontaktach z właścicielami schronisk zwracać uwagę na potrzebę odpowiedniego zabezpieczenia zwierząt, w szczególności zapewnienia właściwych warunków funkcjonowania tych placówek w okresie niskich temperatur - czytamy w piśmie wysłanym przez podsekretarza stanu Wiesława Leśniakiewicza.
Pismo nadane w poniedziałek, 19 sierpnia ma krótki termin wykonalności, bowiem wiceminister poprosił o informacje wojewodów do wtorku, 20 stycznia, do godz. 12.
Skandal w Bytomiu. Co działo się za zamkniętymi drzwiami schroniska?
Cała afera wokół bytomskiego schroniska wybuchła, gdy radny Maciej Bartków, zaalarmowany przez wolontariuszy, nagłośnił sprawę rzekomych zaniedbań. Wśród zarzutów pojawiły się oskarżenia o dręczenie zwierząt, przetrzymywanie ich w brudnych kojcach bez odpowiedniej izolacji oraz zły stan zdrowia podopiecznych.
Władze miasta zareagowały, przeprowadzając kontrolę z udziałem Powiatowego Lekarza Weterynarii. Jak informowała wówczas rzeczniczka urzędu, kontrola nie wykazała nieprawidłowości.
Dotychczasowy zarządca schroniska również stanowczo odrzucał oskarżenia, twierdząc, że są one „kłamliwe i nierzetelne”. Mimo to, narastająca presja społeczna i kolejne doniesienia doprowadziły do decyzji miasta o przejęciu obiektu.
W międzyczasie pod schroniskiem odbył się protest społeczników, a w sprawie interweniowała m.in. Doda spotykając się z prezydentem Bytomia i zarządcą obiektu. W trakcie spotkania wyszło na jaw wiele nieprawidłowości, które już wcześniej zgłaszali społecznicy, w tym temat psa, który został poddany eutanazji i zamknięty w chłodni na dwa dni. Jak się okazało, zwierzę przeżyło.
Sprawę schroniska będzie badać też mysłowicka prokuratura.