Siostra 8-letniego Kamilka z Częstochowy zapowiada apelację! Nie zgadzają się z wyrokiem sądu

2026-05-06 16:32

Zapadł nieprawomocny wyrok w sprawie okrutnego zabójstwa ośmiolatka z Częstochowy. Siostra zmarłego chłopca potwierdza chęć wniesienia apelacji. Prawnicy oraz rzecznicy praw dziecka jednoznacznie popierają ten krok, zapowiadając dalszą batalię o wymierzenie surowszej kary dla sprawców tej niewyobrażalnej tragedii.

Siostra Kamilka z Częstochowy zapowiada apelację! Wyrok wstrząsnął opinią publiczną

i

Autor: Przemysław Gluma

Wyrok dla oprawców Kamilka z Częstochowy zaskarżony przez siostrę

Siostra brutalnie pobitego 8-letniego Kamilka z Częstochowy zapowiada zaskarżenie wyroku w jednej z najbardziej poruszających spraw ostatnich lat. W środę, 6 maja 2026 roku, Sąd Okręgowy w Częstochowie ogłosił wyrok wobec sprawców. Ojczym chłopca został skazany na 25 lat pozbawienia wolności, natomiast matka usłyszała wyrok 16 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny.

- Ten wyrok powinien zostać zaskarżony. Wiemy o tym, bo już rozmawiałam z Magdą Mazurek, czyli siostrą Kamilka i Fabianka, że na pewno zostanie on zaskarżony. Uważam, że decyzja osoby reprezentującej rodzeństwo jest właściwa i sprawa będzie dalej rozpatrywana przez sąd wyższej instancji - mówi Monika Horna-Cieślak, rzeczniczka Praw Dziecka.

Możliwości złożenia apelacji nie wyklucza także prokuratura, która w akcie oskarżenia zarzucała ojczymowi zabójstwo. Sąd zdecydował się jednak na zmianę kwalifikacji prawnej czynu – Dawid B. odpowie za znęcanie się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem oraz spowodowanie ciężkich obrażeń, które doprowadziły do śmierci 8-latka.

Dawid B. znęcał się nad ośmioletnim Kamilkiem. Chłopiec zmarł w szpitalu

Przypomnijmy, że Kamilek zmarł niemal trzy lata temu, 8 maja 2023 roku, po ponad miesiącu walki o życie w szpitalu. Ta tragedia wstrząsnęła całą Polską. Sąd ustalił, że chłopiec przez dłuższy czas doświadczał przemocy. Na kilka tygodni przed śmiercią miał zostać brutalnie pobity przez ojczyma, oblany wrzątkiem i posadzony na rozgrzanym piecu. W ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie rozpoczęła się dramatyczna walka o jego życie.

Z ustaleń śledczych wynika, że dramat dziecka nie był jednorazowym zdarzeniem, lecz trwał przez dłuższy okres. Kulminacja nastąpiła w marcu 2023 roku, kiedy chłopiec doznał poważnych obrażeń – miał złamaną rękę oraz rozległe oparzenia obejmujące około 25 procent ciała. Przez 35 dni lekarze robili wszystko, by go uratować, jednak ich wysiłki okazały się bezskuteczne. 

TUSK STRASZY WOJNĄ Z ROSJĄ. GEN. KOMORNICKI: NIEODPOWIEDZIALNE SŁOWA PREMIERA!