Nikt się tego nie spodziewał
Maja Chwalińska przyjechała do Paryża jako zawodniczka spoza ścisłej światowej czołówki. Tymczasem z meczu na mecz udowadnia, że ranking nie zawsze odzwierciedla prawdziwe możliwości. W czwartej rundzie Polka pokonała Francuzkę Diane Parry 6:3, 6:2, uciszając tysiące gospodarzy zgromadzonych na trybunach i awansując do pierwszego w karierze ćwierćfinału turnieju Wielkiego Szlema. Co więcej, została pierwszą kwalifikantką od 2020 roku, która dotarła tak daleko w kobiecym Roland Garros.
Teraz przed nią kolejne wielkie wyzwanie. W środę, 3 czerwca zmierzy się z Rosjanką Anną Kalinską, która również po raz pierwszy w karierze awansowała do ćwierćfinału French Open.
Choć dziś mieszka i trenuje w Bielsku-Białej, jej sportowe korzenie są nierozerwalnie związane z Dąbrową Górniczą. To właśnie tam stawiała pierwsze kroki na korcie.
Pierwsze sukcesy przyszły podczas Talentiady organizowanej przez Centrum Sportu i Rekreacji w Dąbrowie Górniczej. Wówczas pod swoje skrzydła wziął ją trener Paweł Kałuża.
– Tam trafiła pod skrzydła swojego pierwszego trenera Pawła Kałuży, który szlifował nasz tenisowy diamencik, który dzisiaj błyszczy na najważniejszych kortach Europy - mówi Bartosz Matylewicz, rzecznik prasowy UM W Dąbrowie Górniczej.
"Była najmniejsza w grupie. Już wtedy było widać, że ma w sobie coś wyjątkowego"
Sukces Mai Chwalińskiej nie jest zaskoczeniem dla Pawła Kałuży, jej pierwszego trenera, który obserwował rozwój tenisistki od najmłodszych lat na kortach w Dąbrowie Górniczej.
– Jestem dumny i bardzo zadowolony z postawy Mai na kortach w Paryżu. Cieszę się, że mogłem dołożyć małą cegiełkę do tego sukcesu. Ogląda się ją bardzo przyjemnie. Gra taki magiczny tenis i właśnie dlatego podbija teraz korty Roland Garros – mówi dla "ESKI" trener.
Jak wspomina, przyszła gwiazda polskiego tenisa już jako dziecko wyróżniała się na tle rówieśników.
– Była najmniejsza w grupie, leworęczna, bardzo skoncentrowana, zdyscyplinowana i niezwykle pracowita. No i potrafiła zrobić szpagat – śmieje się Kałuża.
Choć droga do wielkiego tenisa nigdy nie jest prosta, trener przyznaje, że talent Mai był widoczny od pierwszych treningów.
– Potencjał było widać od samego początku. Oczywiście nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy zawodnik zrobi wielką karierę. To był efekt wspólnej pracy, krok po kroku, etap po etapie. Im była starsza, tym większa była świadomość, że coś z tego będzie – podkreśla.
Lista sukcesów Chwalińskiej jeszcze z czasów juniorskich robi ogromne wrażenie. Razem z Igą Świątek zdobywała medale mistrzostw Europy i świata, a także wystąpiła w finale juniorskiego Australian Open.
– Było wicemistrzostwo Europy do lat 12, mistrzostwo Europy do lat 14, mistrzostwo świata do lat 16. Później Maja została również mistrzynią Europy do lat 16 i wicemistrzynią Europy do lat 18. Grała z Igą Świątek w finale juniorskiego Australian Open. Na ten sukces, który oglądamy dziś w Paryżu, po prostu sobie zapracowała – podsumowuje trener.
Polecany artykuł:
Całe miasto żyje jej sukcesem
W Dąbrowie Górniczej nie ukrywają dumy z osiągnięć swojej wychowanki.
– Jesteśmy w stałym kontakcie z rodzicami Mai, którzy w dalszym ciągu mieszkają w Dąbrowie Górniczej. Śledzimy jej poczynania, bardzo mocno trzymamy kciuki i na pewno w jakiś sposób będziemy starali się docenić jej osiągnięcia – mówi pełnomocnik prezydenta Dąbrowy Górniczej Bartosz Matylewicz.
Niewykluczone, że po zakończeniu turnieju miasto przygotuje dla tenisistki specjalne wyróżnienie.
Po odpadnięciu innych reprezentantek Polski to właśnie Maja Chwalińska została ostatnią biało-czerwoną w singlowej rywalizacji na kortach Rolanda Garrosa. Jej fantastyczna postawa sprawiła, że o zawodniczce z województwa śląskiego mówi dziś cały tenisowy świat.
Eksperci podkreślają, że awans do ćwierćfinału może okazać się przełomowym momentem w jej karierze. Sama Chwalińska zachwyca spokojem, dojrzałością i odważnym stylem gry, którym zaskakuje kolejne rywalki.
Teraz przed nią najważniejszy mecz życia. Jeśli pokona Annę Kalinską, znajdzie się w półfinale jednego z najbardziej prestiżowych turniejów tenisowych świata.
A wtedy historia dziewczyny z Dąbrowy Górniczej stanie się jeszcze piękniejsza.
Maja Chwalińska kiedyś i dziś: