Spis treści
Dramatyczne chwile w Zawierciu. Agresor zaatakował w parku
Do niebezpiecznej sytuacji doszło w poniedziałek, 11 maja, w godzinach popołudniowych na terenie rekreacyjnym przy ulicy Ściegiennego w Zawierciu. Z relacji naocznych świadków wynika, że przebywający tam nietrzeźwy mężczyzna zaczął nagle nękać bawiące się dzieci. Agresor zachowywał się skrajnie nieobliczalnie i miotał w różnych kierunkach szklanymi butelkami. Ostatecznie furiat wyładował złość na jednośladzie należącym do trzynastolatka, a na miejsce natychmiast wysłano policyjne załogi.
Oficer dyżurny lokalnej komendy odebrał pilne wezwanie o godzinie 16.00, z którego wynikało, że dorośli muszą natychmiast ratować przerażoną młodzież. Funkcjonariusze błyskawicznie pojechali we wskazany rejon i już podczas patrolowania uliczek zauważyli uciekającego sprawcę całego zamieszania. Podejrzany na widok policyjntów usiłował uciec, ale dzielnicowi szybko odcięli mu drogę ucieczki i skutecznie go obezwładnili.
Stróże prawa podczas wstępnych czynności ustalili, że zaledwie kilka chwil przed ich przyjazdem trójka młodych chłopców spędzała wolny czas na świeżym powietrzu. To właśnie do nich zbliżył się nieznajomy sprawca i bez żadnego wyraźnego powodu wszczął głośną awanturę. Według zeznań zdewastował rower jednego z przebywających tam nastolatków. Rodzice oszacowali straty materialne związane z uszkodzeniem sprzętu na około tysiąc złotych.
Zatrzymany 38-latek usłyszał zarzuty. Był kompletnie pijany
Funkcjonariusze sprawdzili stan trzeźwości awanturnika i okazało się, że miał on w organizmie ponad półtora promila alkoholu. Zatrzymany trafił prosto do policyjnej celi, gdzie musiał wytrzeźwieć przed kolejnymi czynnościami. Ojciec zaatakowanego trzynastolatka nie wahał się ani chwili i złożył na komendzie oficjalne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, domagając się stanowczego ścigania winnego dewastacji mienia.
Śledczy po skompletowaniu materiału dowodowego przedstawili sprawcy odpowiednie zarzuty. Jak poinformowali przedstawiciele służb, mieszkaniec Zawiercia ostatecznie przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów. Teraz za zniszczenie cudzej własności grozi mu kara pozbawienia wolności, która może wynieść nawet do pięciu lat.
Przedstawiciele komendy zaznaczają, że to właśnie wzorowa postawa okolicznych mieszkańców i ich natychmiastowy telefon na numer alarmowy zapobiegły większemu nieszczęściu. Dzięki temu mundurowi mogli błyskawicznie odizolować agresywnego awanturnika od otoczenia, zanim ten zdążył wyrządzić komukolwiek znacznie poważniejszą, fizyczną krzywdę.
Służby udostępniły w swoich kanałach informacyjnych pamiątkowe fotografie, które ukazują moment ujęcia i doprowadzenia krewkiego mężczyzny do policyjnego wozu.