Śląsk wraca do tematu, który nigdy nie zniknął
Na Uniwersytecie Śląskim powołano Centrum Badań nad Środowiskiem Poprzemysłowym im. Jolanty Wadowskiej-Król. Równolegle w Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Bytomiu powstaje Centrum Edukacyjno-Badawcze im. prof. Bożeny Hager-Małeckiej i dr Jolanty Wadowskiej-Król. Obie jednostki – choć działają na różnych uczelniach – mają ściśle współpracować.
Ich wspólnym celem jest wypracowanie strategii ograniczania długofalowych skutków przemysłu: zdrowotnych, społecznych, środowiskowych i kulturowych. Chodzi zarówno o diagnozę zagrożeń, jak i skuteczną profilaktykę – lokalnie i globalnie.
Inicjatywa wprost nawiązuje do tzw. szopienickiej ołowicy – masowych zatruć dzieci ołowiem w latach 70., związanych z działalnością Huty Metali Nieżelaznych Szopienice. Sprawę nagłośniła pediatra dr Jolanta Wadowska-Król, która mimo nacisków władz badała tysiące dzieci i ratowała setki z nich przed trwałym kalectwem i śmiercią.
– To symboliczny moment sprawiedliwości – podkreślał rektor Uniwersytetu Śląskiego prof. Ryszard Koziołek. – Po pięćdziesięciu latach powstaje jednostka naukowa, która ma służyć ludziom żyjącym w miejscu o trudnym dziedzictwie. Dziedzictwie, za które wciąż płacimy zdrowiem.
„Przemysł zniknął, ziemia została”
Badania prowadzone przez naukowców obu uczelni obejmują m.in. analizy skażenia gleb, badania biologiczne i środowiskowe, studia socjologiczne oraz kwestie prawne związane z odpowiedzialnością i odszkodowaniami.
Jak podkreślają badacze, dziś nie chodzi już o działające huty, ale o to, co po nich pozostało. Skażona gleba wciąż może być źródłem realnego zagrożenia – szczególnie dla dzieci.
– Same piaskownice nie są dziś największym problemem, bo piasek jest regularnie wymieniany – tłumaczy prof. Grzegorz Dziubanek ze ŚUM. – Znacznie groźniejsze jest podłoże: gleba na placach zabaw, boiskach czy w parkach. Dzieci mogą przypadkowo połykać jej cząstki zawierające wysokie stężenia metali ciężkich.
Ten wątek mocno wybrzmiewa także w książce „Doktórka od familoków” Magdaleny Majcher, poświęconej historii Jolanty Wadowskiej-Król. Autorka zwraca uwagę na fakt, który wciąż bywa ignorowany:
– Metale ciężkie nie ulegają rozkładowi. Kiedy trafią do środowiska, zostają w glebie przez bardzo długi czas. Kolejne pokolenia dorastające na Śląsku nadal mierzą się z tym problemem. Majcher podkreśla też brak systemowych rozwiązań. W Polsce wciąż nie ma przepisów, które nakazywałyby badanie gleby przed rozpoczęciem inwestycji budowlanych.
Jak zauważa autorka, ziemia może być skażona, a mimo to powstają na niej osiedla, szkoły czy place zabaw.
Przykład z Radzionkowa i twarde dane
W książce pojawia się również przykład Księżej Góry w Radzionkowie. Na terenie o potwierdzonym skażeniu powstał m.in. plac zabaw. Pracownicy Śląskiego Uniwersytetu Medycznego pobrali próbki gleby w okolicach huśtawek i piaskownicy – wyniki określono jako alarmujące.
Zanieczyszczenie środowiska ma też wymiar społeczny. Jak zauważa Majcher, mapa skażeń metalami ciężkimi niemal idealnie pokrywa się z mapą wykluczenia, bezrobocia i przemocy. Ołów obniża IQ, uszkadza układ nerwowy i wpływa na całe życie.
Potwierdzają to również dane edukacyjne. W 2025 roku uczniowie Szkoły Podstawowej nr 42 w Szopienicach – położonej najbliżej dawnej huty – znaleźli się na czwartym miejscu od końca wśród 45 katowickich szkół. Wyniki z matematyki wyniosły zaledwie 31 proc. Dla porównania najlepsza szkoła w mieście osiągnęła ponad 80 proc.
Netflix postanowił sfilmować epidemię ołowicy na Śląsku
Przypomnijmy, że 11 lutego 2026 na Netflixie odbędzie się premiera serialu "Ołowiane dzieci". Zapowiadając tytuł na początku stycznia serwis użył hasła „Będzie z tego dym, dużo dymu”, akcentując, że widzowie zobaczą poruszającą historię odwagi, wytrwałości i nadziei w konfrontacji z bezdusznym systemem.
Film przybliża jedną z najbardziej dramatycznych, a przez długie lata przemilczanych kart historii PRL — epidemię ołowicy wśród dzieci z katowickich Szopienic. Źródłem masowych zachorowań było wieloletnie skażenie środowiska metalami ciężkimi, związane z działalnością Huty Szopienice. Niepokojące objawy jako pierwsza dostrzegła lekarka Jolanta Wadowska-Król, badająca najmłodszych pacjentów z tej dzielnicy.
Kadry z filmu: