Spis treści
Legenda polskiej telewizji. Stanisław Janicki zmarł w wieku 92 lat
Dla ogromnej rzeszy odbiorców Stanisław Janicki uosabiał klasę i niesamowitą wręcz fascynację dawną kinematografią. To jego niepodrabialny głos i potężna erudycja zbudowały fenomen „W starym kinie”, czyniąc ten format jedną z największych ikon Telewizji Polskiej.
Audycja nie znikała z anteny przez ponad trzy dekady, od 1967 aż do 1999 roku, bijąc rekordy żywotności wśród telewizyjnych magazynów filmowych. Gospodarz formatu nie ograniczał się do suchej prezentacji hitów z lat dwudziestych i trzydziestych, ale serwował barwne anegdoty o gwiazdach tamtych czasów, które przyciągały przed ekrany rzesze zafascynowanych odbiorców.
Stanisław Janicki był wielkim popularyzatorem m. in. przedwojennego kina, a co się z tym nierozerwalnie wiąże, wieloletnim prowadzącym programu pt: "W starym kinie". W ramach wspomnianego cyklu mogliśmy oglądać klasyki polskiej kinematografii. Niemal nikt nie opowiadał i nie tworzył nastroju przed seansem z taką pasją jak on - poinformował portal "LOŻA Pożeraczy Filmów".
Polecany artykuł:
Jego zaangażowanie sprawiło, że spora część społeczeństwa mogła po raz pierwszy w życiu odkryć magię wielkich ekranowych szlagierów i docenić urok przedwojennej sztuki wizualnej.
Stanisław Janicki reżyserował i tworzył do samego końca
Urodzony jesienią 1933 roku w śląskich Czechowicach-Dziedzicach twórca, zawodowo zawsze oddawał się dziesiątej muzie. W jego imponującym CV znajdziemy pracę w redakcjach pism „Kino” i „Film”, a także długofalową kooperację z łódzką Wytwórnią Filmów Oświatowych oraz stołecznym Poltelem.
Przekazywał również wiedzę studentom i czarował radiosłuchaczy autorskim cyklem „Odeon Stanisława Janickiego” na falach RMF Classic. Później związał się z redakcją Kino Polska, zapraszając w „Seansie w Iluzjonie” na kolejne podróże po archiwalnych skarbach światowej i rodzimej produkcji.
Poza ocenianiem i analizowaniem cudzych dzieł, sam aktywnie kreował filmową rzeczywistość. Napisał i wyreżyserował szereg obrazów oświatowych, dokumentalnych i fabularyzowanych, w tym cenione przez krytykę tytuły takie jak „Kruk”, „Brat papieża” czy „Scena pełna muzyki i tańca”.
Ostatnie lata spędził na zasłużonej emeryturze w Bielsku-Białej. Publiczność na zawsze zapamięta go jako dżentelmena, który w elegancki sposób odkurzał perły z czasów złotej ery kina.