Zmarł Grzegorz Rożkiewicz. Uległ wypadkowi w Hurghadzie
O powrót do zdrowia 43-letniego Grzegorza Rożkiewicza walczyły setki osób. Nauczyciel wychowania fizycznego w lutym 2025 roku uległ wypadkowi. Z powodu pęknięcia krwiaka, które spowodowało wylew krwi do mózgu mikołowianin trafił do szpitala w Hurghadzie. Rodzina i bliscy założyli zbiórkę na operację i transport do kraju. Potrzebny był 1 milion złotych. Grzegorza udało się przetransportować do kraju 8 marca. Trafił na oddział intensywnej terapii. Zbiórkę wsparło ponad 12 tysięcy osób.
Niestety, w poniedziałek 24 marca w godzinach porannych mężczyzna zmarł. O śmierci Grzegorza poinformowała jego rodzina.
Z ogromnym bólem w sercu dzielimy się z Wami najtrudniejszą wiadomością — dziś, 24 marca 2025 roku, nasz ukochany Grzegorz zakończył swoją walkę i odszedł. Mimo heroicznej walki, mimo nadziei, mimo wysiłku tak wielu ludzi — Grzegorz przegrał z chorobą. Ale nie przegrał życia. Bo to, jakim był człowiekiem, ile miłości, ciepła i dobra zostawił po sobie, zostanie z nami na zawsze - poinformowała Martyna Richter.
We wzruszającym wpisie krewna mikołowianina podziękowała wszystkim za każdy gest wsparcia, za łzy wzruszenia oraz za ciepło. - Niech dobro, które daliście Grzegorzowi i naszej rodzinie, wraca do Was z podwójną siłą. Grzegorz Rożkiewicz nadal czujemy, że jesteś obok Wujku i może tak właśnie jest - podsumowała.
Kiedy odbędzie się pogrzeb Grzegorza Rożkiewicza?
Na kilkanaście godzin po śmierci krewna zmarłego Grzegorza Rożkiewicza poinformowała o miejscu i dacie pogrzebu. Ceremonia odbędzie się w czwartek, 27 marca o godzinie 13.00 w Bazylice Franciszkanów w Katowicach Panewnikach.
Po zakończeniu nabożeństwa nastąpi odprowadzenie na cmentarz w Katowicach - Starych Panewnikach, o czym zawiadamia pogrążona w smutku Rodzina - czytamy na klepsydrze.
Kim był Grzegorz Rożkiewicz?
Grzegorz Rożkiewicz nauczał wychowania fizycznego w szkole podstawowej nr 1 w Mikołowie. Uczniowie postrzegali go jako sympatycznego i energicznego nauczyciela z prawdziwą pasją do tego, co robi. W czasie wolnym biegał, grał w piłkę nożną, a gdy nadarzyła się okazja, stawał za konsolą jako DJ. Angażował się również w pomoc charytatywną, wiele lat spędził jako wolontariusz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
W połowie lutego poleciał na zasłużone wakacje do Hurgandy. Tygodniowy pobyt w egipskim kurorcie miał być dla niego czasem relaksu, wypoczynku, chwilową ucieczką od codziennych obowiązków. Niestety stały się początkiem tragedii.

