Mirella ze Świętochłowic była ukrywana przez 27 lat. Jej rodzice usłyszeli ciężkie zarzuty

Przez niemal trzy dekady żyła w całkowitej izolacji, zamknięta w rodzinnym mieszkaniu. Podczas gdy sąsiedzi wierzyli w historię o wyjeździe Mirelli ze Świętochłowic za granicę, dramat 43-latki trwał w najlepsze i wyszedł na jaw dopiero w 2025 roku. Teraz w śledztwie nastąpił przełom. We wtorek, 3 listopada, do mieszkania jej rodziców wkroczyła policja oraz pogotowie ratunkowe. Oboje zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty znęcania się nad córką oraz spowodowania ciężkiego uszczerbku na jej zdrowiu. Za te czyny grozi im nawet do 20 lat pozbawienia wolności.

Policja w mieszkaniu rodziców Mirelli ze Świętochłowic. Interwencja służb i pogotowia

We wtorek, 3 listopada, pod blokiem w Świętochłowicach, gdzie zamieszkują rodzice Mirelli, zjawili się funkcjonariusze policji wspierani przez zespół ratownictwa medycznego. Ta nietypowa akcja służb od razu przykuła uwagę okolicznych mieszkańców.

Mundurowi przyjechali na miejsce, aby doprowadzić matkę i ojca 43-letniej kobiety do prokuratury. Śledczy zaplanowali na ten dzień przedstawienie im zarzutów dotyczących wieloletniego przetrzymywania córki w izolacji.

Mężczyzna nie stawiał oporu i spokojnie wyszedł z lokalu w towarzystwie policjantów. Zupełnie inaczej zachowała się matka Mirelli, która początkowo odmawiała opuszczenia mieszkania, przez co ostatecznie w asyście ratowników medycznych trafiła do szpitala.

Po wykonaniu niezbędnych badań lekarskich specjalista wyraził zgodę na udział kobiety w czynnościach procesowych. Zaledwie kilka godzin później oboje podejrzani zasiedli przed obliczem prokuratora.

Dramatyczna historia Mirelli ze Świętochłowic, która zniknęła na 27 lat, wchodzi w nową fazę.

Zarzuty dla rodziców Mirelli ze Świętochłowic. Grozi im do 20 lat więzienia

Śledztwo prowadzone od blisko roku przez Prokuraturę Rejonową w Chorzowie przyniosło wreszcie oczekiwany przełom. Śledczy oficjalnie przedstawili rodzicom 43-latki zarzuty obejmujące dramatyczne wydarzenia, które według ustaleń miały rozgrywać się za zamkniętymi drzwiami ich lokalu.

Spis czynów, o które podejrzewani są rodzice kobiety, jest niezwykle ciężki.

– Zarzuty dotyczą znęcania psychicznego, narażenia na ciężki uszczerbek na zdrowiu i spowodowanie skutków w postaci ciężkiej, długotrwałej choroby oraz nieudzielenia pomocy – wylicza w rozmowie z „Faktem” prokurator Sabina Kuśmierska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Chorzowie.

Wśród przedstawionych oskarżeń największy ciężar gatunkowy ma spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, które doprowadziło u pokrzywdzonej do ciężkiej i przewlekłej choroby.

Jeżeli sąd ostatecznie uzna winę rodziców Mirelli, to właśnie ten konkretny paragraf przesądzi o wymiarze zasądzonej kary.

– W przypadku takiej kumulacji zarzutów sąd może wymierzyć karę przewidzianą za czyn najsurowiej zagrożony. W tej sprawie jest to art. 156 § 1 pkt 2 kodeksu karnego, za który grozi od trzech do dwudziestu lat pozbawienia wolności – wyjaśnia prokurator Sabina Kuśmierska z chorzowskiej prokuratury.

Przesłuchanie rodziców Mirelli w prokuraturze. Kiedy akt oskarżenia trafi do sądu?

Zatrzymane małżeństwo złożyło już pierwsze wyjaśnienia przed śledczymi. Na ten moment prokuratura nie zdradza treści ich zeznań, jednak jak wynika z ustaleń „Faktu”, rodzice Mirelli przyznali się do stawianych im zarzutów tylko w niewielkiej części.

Postępowanie znajduje się już na ostatniej prostej. Śledczy zamierzają sfinalizować wszystkie czynności jeszcze w listopadzie 2026 roku.

– Jeżeli się to nie uda, to najpóźniej do końca grudnia akt oskarżenia powinien trafić do sądu – zapowiada kierująca prokuraturą Sabina Kuśmierska.

Ostateczną decyzję w kwestii winy i kary dla rodziców 43-letniej kobiety podejmie sąd.

Historia Mirelli ze Świętochłowic. Przez 27 lat była zamknięta w mieszkaniu

Dramatyczne losy Mirelli ze Świętochłowic ujrzały światło dzienne w 2025 roku, wywołując ogromny szok w całym kraju. Obecnie 43-letnia kobieta spędziła blisko trzydzieści lat w całkowitym odosobnieniu od świata zewnętrznego. O jej obecności w mieszkaniu nie wiedzieli nawet najbliżsi sąsiedzi z tego samego budynku.

Wszystko zaczęło się w chwili, gdy rodzice wypisali 15-letnią wówczas Mirellę z liceum, na co zezwalały ówczesne regulacje prawne. Od tamtego czasu nastolatka powoli przestawała funkcjonować w życiu społecznym.

Mieszkańcy bloku żyli w przekonaniu, że dziewczyna opuściła kraj, ponieważ taką wersję wydarzeń konsekwentnie przekazywali im jej rodzice. Wśród sąsiadów krążyła również inna plotka, jakoby Mirella miała powrócić do swojej biologicznej rodziny.

Prawda okazała się zupełnie inna, gdyż przez kolejne dekady kobieta niemal nie opuszczała czterech ścian rodzinnego lokalu. Funkcjonowała całkowicie poza systemem państwowym, nie posiadając nawet dowodu osobistego czy ubezpieczenia zdrowotnego.

Cała ta wstrząsająca tajemnica wyszła na jaw dopiero w momencie gwałtownego pogorszenia się stanu zdrowia przetrzymywanej kobiety.

Mirella przez 27 lat nie wychodziła z domu. Chcą ją umieścić w DPS-ie

Jak dziś żyje Mirella ze Świętochłowic? Kobieta nie mieszka już z rodzicami

Mimo blisko trzydziestu lat spędzonych w pełnej izolacji codzienność Mirelli zaczyna wreszcie nabierać zupełnie nowych barw.

Od sierpnia 2026 roku 43-latka jest już bezpieczna i nie dzieli dachu nad głową z rodzicami. Lokalne władze przydzieliły kobiecie tymczasowe mieszkanie oraz otoczyły ją konieczną opieką.

Na co dzień wspiera ją również asystent osoby z niepełnosprawnością. Dzięki temu pokrzywdzona krok po kroku uczy się samodzielnego funkcjonowania i oswaja się ze światem, od którego odcięto ją na prawie trzy dekady.

Kobieta może też liczyć na wsparcie życzliwych osób z zewnątrz. Jej losami zajęły się trzy młode kobiety, które nagłośniły sprawę i zorganizowały zbiórkę funduszy, a teraz nieustannie pomagają jej w powrocie do normalności.

Postawienie zarzutów rodzicom 43-latki oznacza, że cała sprawa wkracza właśnie w kolejny kluczowy etap.

ROLKI